WOW! Odcinek naprawdę niezły, bardzo się cieszę, że scenarzyści nadal trzymają wysoki poziom i mam nadzieję, że tak pozostanie do końca!

Może zacznę od tła, a więc wypadek, wszystkie przypadki medyczne mi się podobały, wszystko wyszło moim zdaniem dosyć realnie. Dodatkowo podobała mi się ta mała, która non stop była z Ordą. Słodka dziewczynka! A jeżeli chodzi o Ordę, to no cóż wiem, że lekarz powinien zawsze trzeźwo myśleć, nie powinien poddawać się presji otoczenia i musi również umieć sobie radzić w stresie, niestety Orda nie potrafi... Myślę, że tego nie da się wypracować, owszem lekarz też powinien mieć uczucia, ludzkie odruchy, nie powinien być pozbawiony serca, ale jednak jak jest wypadek tyle rannych powinien potrafić zachować zimną krew. Zobaczmy nawet taką Alicję, wielokrotnie pokazała, że ma uczucia, że robi to co kocha, że nie przyszła tylko zarabiać pieniędzy, ale naprawdę pomagać... Moment w którym przekazywała (nic nie mówiąc!) informację o śmierci tej kobiety, to aż mnie w sercu ścisnęło! Dosłownie! I tutaj należą się wielkie brawa dla p.Magdy bo świetnie wcieliła się w swoją postać, genialnie zagrała!

A teraz czas na najważniejszy dla mnie wątek

mianowicie Ala i Maks. Buziak niby udawany ale mi się podobał i to jaaaak!

Bardzo się cieszę, że jednak Ala małymi kroczkami przekonuje się do Maksa, buziak z jej inicjatywy, później trzymanie za rękę, czekanie w samochodzie

wszystko może bardzo pięknie się rozwinąć. Mam tylko nadzieję, że ta cała Beata AŻ tak bardzo to nie będzie im przeszkadzała, niech pobędzie chwilę, niech poutrudnia troszkę Maksowi, ale potem niech spada na Księżyc.

Liczę, że w najbliższych odcinkach dowiemy się co kiedyś łączyło Elę i Krzyśka, bo to nie chodzi tylko o zdradę przyjaźni, jak nic chodzi o uczucie, o coś co Krzysiek zepsuł, a Ela do tej pory nie może tego przeboleć, zapomnieć...