Czekam i czekam na relację z ostatniego odcinka, a tu cisza

A ja wolę się odnosić niż pisać swoje
Ale ok. Niech będzie, że napiszę swoje

Podobał mi się ten odcinek. Najbardziej pojednanie Doroty z teściową!

To się rzadko zdarza! Proble
jmy z mamą małżonka też idą w parze z imieniem

I tak naprawdę jestem bardzo rozdarta jeśli idzie o ten wątek (Doroty i jej rodziny). Z jednej strony rozumiem Dorotę wyśmienicie... Rodzina układa sobie życie, ona się w tym układzie dusi i przestaje czuć się potrzebna. Troszkę w tym jej winy, że nie weszła w ten wyjazd całą sobą, że raczej potraktowała go jak coś, co tymczasowo trzeba przeżyć... ale na pewno rodzinka też się przyczyniła, chłopcy zaczęli sobie świetnie radzić, małżonek robić karierę... Pewnie to były tematy numer jeden w domu... a ona sama z małą, poza tym wszystkim, bez rozrywki, może z lichą znajomością języka, bez przyjaciół, z mniejszą szansą na nawiązanie przyjaźni (Chłopcy w szkole mają znajomych, małżonek w pracy, a ona? No niby mogła zabierać młodą na spacery i zaczepiać matki/ojców/babcie/opiekunki, ale może nawiązywanie znajomości też idzie z imieniem?

Mnie się np. nie udało zamienić więcej niż 2 zdania z żadnym z sąsiadów, a mieszkam już na mojej małej obczyźnie 3 lata

I tak naprawdę dopiero zaczęłam otwierać buzię bardziej towarzysko w pracy). I wiem, że ona chciała wrócić, żeby się poczuć lepiej, żeby nie stać się zgorzkniałą matroną, której obecność ciężko znieść... Ale jednak zostawiła małżonka, synów... z tej sytuacji chyba nie było tak do końca dobrego wyjścia. Gdyby została - psułaby im tam życie, wyjeżdżając życie popsuje jej tęsknota.
Najważniejsze jednak, że do teściowej dotarło. Doczekała się wsparcia na miejscu, może będzie jej ciut łatwiej. Zobaczymy. Jednak pojednanie było całkiem przyjemne dla oka.

No i gołąbeczki... Aj jak uroczo

W hotelu tak swobodnie, ładny buziak, miła rozmowa. Widać, że pasuje im ten układ. I scena w gabinecie. Aj, Agata zalotnie pomiziała Marka po nodze.

No proszę, proszę...

Aż dziwnie ogląda się takie sceny z udziałem panny Przybysz. Scena ta była dodatkowo bardzo zabawna

"Ustatkuje się, jak będzie w naszym wieku" <3 Oj tak, bo oni oboje są wyjątkowo ustatkowani

Tylko pozazdrościć! Oczywiście spięcie też już musiało być. Markowi się zazdrość załączyła, Huberta wypomniał, Agata spojrzała na niego tymi cudnymi oczami... potem im ktoś przeszkodził i generalnie sytuację mamy lekko napiętą. Zobaczymy, co będzie dalej.
Ostatnie chwile odcinka utwierdzają mnie jednak w przekonaniu, że dalej za dobrze nie będzie. W końcu pojawił się Hubert. Ma być poważna rozmowa, ale i bez niej samo to spotkanie jest cudownym pretekstem do kłótni. W końcu Markowi nie powiedziała, że jedzie. A on... raz, że się martwi, dwa, że jest zazdrosny.
Jutro się okaże, co i jak.