Sama przegapiałam ten moment z Agatą i Latoszkiem.
W dodatku wczoraj miałam wiele innych wrażeń z odcinka napisanych, ale jeden klawisz skasował mi posta i byłam wściekła...bo czas to pieniądz.
Na pewno kompletnie siadło napięcie, kiedy lekarze wkroczyli na salę operacyjną ratować innych lekarzy w tym lekarza pacjenta. W starych czasach pewnie wystąpił dreszczyk w takiej chwili, zwłaszcza, że kazano czekać na rozwój wypadków całe lato.
Ech i wiedziałam, że Radwan coś tam miał , przeżył coś i dlatego jest teraz taki jaki jest.
Watki pacjentów...no cóż można wymyślać już po tylu opowiedzianych historiach, lista dolegliwości też jest raczej obrana w jakieś skończone ramy.
Odkąd to doktor Marek taki zakochany w żonie? Tak,żeby cały świat o tym wiedział. Rozumiem, że się martwi, nawet powinien, ale to w stronę Radwana było idiotyczne. Nie tak dawno przekonywał Agatę, ze jego małżeństwo z jego strony przestało istnieć

Od kiedy Wiki jest ordynatorem? <mysli>Chyba niezbyt dobrze oglądałam przed wakacjami.
Odcinek bez rewelacji, chociaż już dużo gorsze bywały. Zachowanie lejarzy groteskowe...w tym test sprawności Rafała
