Tretter po raz kolejny udowodnił, że nadaje się do bycia dyrektorem jak matka Madzi do wywodów o etyce. Czyli wcale.
Nie powinien od razu wypłacać Lenie odszkodowania, tylko czekać czy szpitalowi udowodnią winę. Szanse oceniam 50/50, ale jego zachowanie - głupawe. Lenę na swój sposób rozumiem - w emocjach człowiek różne rzeczy robi, ale jeszcze niedawno Witka znać nie chciała, rozwód brała, a tu nagle wielka miłość. Czy ci scenarzyści przestaną używać nieszczęśliwych wypadków do ich godzenia? A trochę ich było - zawalony LEP Leny, Witek chorujący na pneumokoki, Bartosz, który wyciągnął starą sprawę sprzed wielu lat, Edwards, wyjazd Leny do Londynu, rak Leny, ciąża Leny mimo raka, ślub na łożu śmierci, teraz Witek ranny po koszmarach wojennych i po próbie ratowania Felka. To już jest nudne, ich ciągłe kłócenie i godzenie się. Agata pierw przez Witka płakała po nocach, teraz się do niego wtula, Wiki zachowująca się jak pani i władca całego świata to też ponad moje siły. O dziwo najmniej zdenerwowali mnie dziś HiP i Radwan, co jest rzadkością. Ten szpital przypomina istne przedszkole osobników, które nie wiedzą, czego chcą, oraz prywatny folwark lekarzy - Tretterem każdy steruje jak chce.