Abstrahując od tego, że Witek ma niezaprzeczalny udział w tym, co się dzieje w jego małżeństwie, to śmiem twierdzić, że postępowanie Leny jest tyle samo głupie, jak tych kobiet, które wręcz narzucają się ze swoją miłością facetowi, żebrzą o nią.
Poza tym zachowanie Leny jest egoistyczne: kocha, ale duma urażona. I to ją (dumę) stawia nad miłość, pozbawiając dziecka "normalnego" ojca, pozbawiając męża możliwości doświadczenia wybaczenia za swoje błędy. A błędy popełnia każdy i każdy chciałby, żeby mu było wybaczone. Choć nie każdy stara się ich więcej nie popełniać. Ale tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Bo twierdzenie "raz tak zrobił, to na bank i drugi tak zrobi" wcale nie jest prawdziwe.
Obecny wątek Latoszków jest do bólu przewidywalny. Lenka się focha, żąda rozwodu - Witek zostaje ranny, nie będzie mógł chodzić (przynajmniej póki scenarzyści nie zdecydują się na cud

) - Lenka się dowiaduje i zmienia postępowanie o 180 stopni - Witek nie chce być dla niej ciężarem i robi wszystko, aby ją do siebie zniechęcić - Lenka walczy - Wszystko kończy się happy endem i wspomnianym cudem

Nic odkrywczego. Lenkę nie stać na wybaczenie "samo z siebie". Dopiero tragedia kieruje ją do Witka. To ma być miłość?
Jeśli scenarzyści uczynią z tego wątku coś innego, niż moje przewidywania, zwrócę im honor
