Ha, ha, ha!
Tak tu sobie ładnie pogadaliście, trafiając w moje odczucia, że dla mnie nic nie zostało

Szczególnie nasz forumowy Bond zaznaczył najważniejsze elementy filmu, o których też chciałam wspomnieć

Dlaczego to nie był całkiem zwyczajny thriller, przynajmniej dla mnie?
Bo:
- thriller w basniowej symbolice, albo na odwrót. Elementy baśni, czyli świata bliższego dzieciństwu w życiu dziewczyny, która tego dsieciństwa została pozbawiona. Z drugiej strony - Hanna poznaje świat oczami "niewinnego dziecka", dla którego wydaje się on niczym baśń właśnie i tylko instynkt wynikający z eksperymentu oraz treningi z ojcem od najmłodszych lat zakłócały ów obraz. Sama dziewczyna wyglądała jak z jakiejś baśni (prawie eteryczna, niesamowia oprawa oczu, jasna karnacja) albo jak z jakiegoś... laboratorium.
- wspomniałam w rekomendacji filmu, że ma być ładnie wizualnie i taki był. Owszem po części w pięknym mroźnym fińskim krajobrazie albo w cudownie zachodzącym słońcu. Jednak chyba bardziej chodziło tu o wspomniany przez 007 montaż. Wystarczy, że wspomnę o scenie polowania na jelenia (dynamiczne kadry pogoni za zwierzęciem przeplatane obrazem zwalniajacego tempo rannego jelenia) albo w scenie ucieczki Hanny z podziemi CIA (jak poprzednio - niemal rytmiczna zmiana tempa w kadrach plus interesująca gra swiateł). Wychodziły fajne efekty, które wyglądały naturalnie, nie biły po oczach sztucznością komputerową.
- świetna muzyka, która idealnie pasowała do poszczególnych scen, stanowiła ich nieodłączną część. Jak na przykład ta ze wspomnianej wyżej ucieczki z twierdzy CIA- tu wyznaczała jej rytm, dodawała dynamiczności "informując" widza, że nie są to już dalekie, mało cywilizowane krańce świata, ale fragment jego najwspółcześniejszej części. A scena z częścią suity Griega - "W grocie króla gór" w ostatnich scenach filmu?
Tak w ogóle, to przesłanie filmu przypomina mi nieco to z "Nie opuszczaj mnie", w którym prowadzono "hodowlę" ludzkich klonów, aby byli dawcami "części zastępczych" dla "normalnych" ludzi. Oczywiście o tym, że są klonami nic nie wiedzą.
W jednym i w drugim przypadku "normalni" igrają z uczuciami "nienormalnych".
W takim przypadku można zadać pytanie: kto tu jest... normalny?
Na koniec mam kolejną propozycje filmowego wieczoru
Moze ktoś zechce mi "potowarzyszyć" w seansie poniedziałkowym (22.09) - alekino, godz.20.10 "Wielki sen"
Stare dobre kino w stylu noir z Humphreyem Bogartem jako Philipem Marlowe i Lauren Bacall jako famme fatale wg powiesci Raymonda Chandlera. Tak więc klasyka przez mistrzów stworzona

Ps jak sa jakieś błędy w notce, to przepraszam. Piszę na tablecie, bo jak wiadomo nieszczęścia chodzą parami - choroba raz, zepsuty laptop dwa - a na tym czymś miniaturowym pisane idzie mi nie najlepiej
