Autor Wątek: Filmowe wieczory...  (Przeczytany 21781 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 06, 2014, 22:57:24 »
Dom dusz...
zdecydowanie kocham ten film. Najpiękniej zrealizowany obraz na świecie.
Wspaniale pokazana potęga miłosci, ale także do czego może prowadzić nienawiść, agresja i zacietrzewienie.

Clara jest wspaniała jej czystość mistyczność... miłość do męża ponad wszystko.. a jednocześnie siła, duma, wytrwalość w postanowieniach.

Blanca i jej oddanie dla ukochanego na przekóŕ wszystkiemu, nawet za okrutną cenę

No i zestawienie Estebana i Pedro jako tego od starych czasów i tego od czegoś nowego...
plus bękart Estebana mszczący się za swoje krzywdy a także jako ta skrajność potwierdzajaca że rewolucja pożera wlasne dzieci... 



Dobrze że Esteban w koncu zrozumial że w pewnym momencie sie zagalopowal... szkoda tylko że stalo sie sporo zlego

Jestem po raz enty zachwycona

A i miały byc szczęki a w koncu jest freddie :P

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #16 dnia: Wrzesień 06, 2014, 23:12:20 »
Jean, tak prosto, rozrywkowo poleciałaś z wrażeniami, że aż mi głupio przyznać się, że ja zawsze przy tym i po tym filmie jestem tak uduchowiona, że żyję prawie w innym świecie <jezyk> Niezwykle podatna jestem widocznie na ten słynny realizm magiczny, co udowadnia nie tylko "Dom dusz", ale parę innych filmów, chociażby... "Wino truskawkowe" ;D  Ale także kilka pozycji  samej Isabel Allende

Owszem widzę parę niedociągnięć realizatorskich, ale w umykają gdzieś tam daleko na tle odbioru całości.

Mnie się nic nie dłużyło. Wprost przeciwnie. Początek "kariery" Trueby jako możnego pana oraz znajomości z rodziną Klary miał ekspresowe tempo. To pokazanie najważniejszych wątków z życia Estebana, które będą miały duże znaczenie w późniejszych czasach (jestem ciekawa jak to jest ukazane w książce - muszę jak najszybciej się za nią zabrać, a tak się składa, że właśnie czytam jedną z powieści Allende).

O bohaterach raz już się wypowiadałam, w temacie o Meryl Streep i teraz nie bardzo wiem jak wyrazić swoje odczucia, aby się nie powielać.

Spróbuję jutro dopowiedzieć jeszcze parę słów, bo jednak parę przemyśleń mam (odnośnie paru scen, moich ulubionych na przykład), a chyba nie zdążę, bo mam zamiar obejrzeć jeszcze ten drugi film :)

Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #17 dnia: Wrzesień 07, 2014, 02:11:25 »
Jean, tak prosto, rozrywkowo poleciałaś z wrażeniami, że aż mi głupio przyznać się, że ja zawsze przy tym i po tym filmie jestem tak uduchowiona, że żyję prawie w innym świecie <jezyk> Niezwykle podatna jestem widocznie na ten słynny realizm magiczny, co udowadnia nie tylko "Dom dusz", ale parę innych filmów, chociażby... "Wino truskawkowe" ;D   

Myślałam nad tym ze cztery godziny, analizowałam zdanie po zdaniu w swoim poście i doszłam do wniosku, że moje PIERWSZE wrażenia tuż po obejrzeniu filmu wcale nie są takie złe. Co prawda najpierw wmówiłam sobie, że zbezcześciłam arcydzieło. Potem byłam na siebie zła, że zabieram się za taki film, kiedy jestem zmęczona i jeszcze się za bardzo skupiam, żeby zapamiętać jak najwięcej szczegółów.  Aż wreszcie uświadomiłam sobie, że przecież "Pożegnanie z Afryką" stało się dla mnie arcydziełem po trzykrotnym obejrzeniu; że nie każdy film musi mi się podobać i nie muszę się na siebie wkurzać, że nie "odleciałam".
Nawet przez chwilę myślałam, żeby   wcześniej sprawdzać o czym film jest, czytać recenzje czy oglądać trailery...tak aby wiedzieć czy to jest film dla mnie. Tak myślałam zanim nie uświadomiłam sobie po raz kolejny, że przecież ja lubię różne kino...
A potem jeszcze porozmawiałam o filmie dzisiaj obejrzanym z kimś mądrzejszym ode mnie i już jest mi dobrze. Wszystko wiem i tak jakbym widziała film z innej strony, innego punktu widzenia.
Życzę owocnej dyskusji i proszę by ktoś wyznaczył jakiś kolejny seans na następny tydzień (czy dwa seanse)...chyba, że nie ma nikt propozycji...to czekamy aż ktoś będzie miał. 

Cytuj
plus bękart Estebana mszczący się za swoje krzywdy
Nie dziwne zważywszy na okoliczności w jakich został poczęty. Gorycz matki przeszła na syna aczkolwiek ja miałam wrażenie, że Esteban junior nie od początku był taki zły, interesowny, cyniczny. Chyba jednak liczył za zainteresowanie ze strony ojca <mysli> Ten jednak od razu odrzucił go a w wymiarze fizycznym wyrzucił go z matka i postraszył, że poszczuje psami. Esteban junior pojawia się od tej porty w życiu starego co kilkanaście lat, w pewnym sensie może i testując go..."Bo może teraz doniosę na Pedra...jak nie doceni to przynajmniej zapłaci" aż wreszcie ucieka się  do szantażu. Ale gdyby ojciec kiedyś inaczej go potraktował...

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #18 dnia: Wrzesień 07, 2014, 15:16:10 »
Jean, ja nie miałam nic złego na myśli, wspominając o Twoich wrażeniach, a właściwie o ich wyrażeniu.
Miałam raczej na myśli siebie, że może za bardzo jakaś taka egzaltowana jestem.
A co do filmu, to oczywiście każdy może mieć swoje zdanie co do opinii. To jest normalne, jednym podoba się to, innym owo (a ja zdążyłam już zauważyć, że mnie dużo rzeczy się nie podoba, co większości jak najbardziej i na odwrót <jezyk>)
Jeśli przeze mnie jakieś katusze przeżywałaś, to bardzo przepraszam <przytul>

Wracając do filmu, który swoją drogą może arcydziełem nie jest, ale jednak coś w sobie ma. Jak dla mnie pozytywną cechą będzie na przykład to, że posiada wieloznacznych, a właściwie niejednoznacznych bohaterów. Na dodatek ta niejednoznaczność wynika z tego, że maja w sobie pewną tajemnicę, coś czego widz nie może odkryć. Jak chociażby dziwna skłonność Feruli do Clary, trudno ją określić, trudno ocenić, czy to było coś o podtekście erotycznym, czy to ogromne pragnienie posiadania kogoś bliskiego, czy uwielbienie osoby czystej, niewinnej, kogoś kto po raz pierwszy okazał jej tyle serdeczności i czułości na raz. Albo Sam Esteban - człowiek okrutny, zaborczy, wybuchowy, nieznoszący sprzeciwu, a jednak zdolny do miłości silniejszej niż śmierć. No i Clara też. Wydawałoby się, że naiwna, żyjąca w swoim świecie w którym panuje harmonia, w którym swoją osobę podporządkowała naturze, przyrodzie, a wszystko w nim dzieje się w sposób naturalny (jej reakcja na makabryczny wypadek rodziców, a zwłaszcza matki - jakby odcięta głowa była rzeczą, która na chwile gdzieś się zawieruszyła). A jednak Clara doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje w rzeczywistym świecie "politycy to bandyci i kryminaliści", "ona zrobiła to samo co ty, tylko ona zrobiła to z miłości" (do Estebana o jego "zabawach" z kobietami z plebsu i o Blance i Pedrze). No i godna podziwu konsekwencja w postanowieniach. Jej tajemnica polega na tym, jak ona potrafiła połączyć ze sobą te dwa światy, żyć w nich szczęśliwie.

Cytuj
Mam zagwozdkę taką  z nią związaną. Kiedy zmarła to jednocześnie pojawił się w domu brata jako duch...ucałowała bratową i zniknęła. Klara miała swoje zdolności, to zrozumiałe, ale inni też ją widzieli a przynajmniej Blanka, która wstała od stołu z okrzykiem: "Ciocia Ferula".
Być może bliska więź z ciotką tu zadziałała, jakieś szczególne, nad wyraz silne emocje matki jej się udzieliły. Nie wiem.
Esteban na pewno jej nie widział.

Cytuj
Kto pomógł Pedrowi wydostać się z kraju? Kogo o to poprosił Esteban vel Irons? Bo w uwolnieniu Blanki to chyba pomogła jednak Transito (50 pesos to chyba było dużo kasy w tamtych czasach
Kanadyjscy przyjaciele Trueby. Co to za jedni, skąd se wzięli? Nie wiem. Może podczas prowadzenia jakiś interesów, czy kontaktów towarzyskich w klubie porobił znajomości międzynarodowe (zresztą temu wojskowemu w ministerstwie coś napomknął o swoich dokonaniach dla kraju, w tym o amerykańskim poparciu dla partii konserwatystów chilijskich). Być może w książce jest o tym więcej.

A Transita, myślę, że nie tylko w ramach spłaty pieniężnego długu mu pomogła. Traktował ją prawie jak przyjaciółkę. No i może miała do niego jakiś sentyment, lubiła go, podobał się jej <mysli>

Cytuj
A Klara? Jak to Klara - jak powiedziała, że już się nie odezwie to się nie odezwała. Nawet kiedy zza światów przyszła po Estebana to się z nim "porozumiewała" za pomocą jedynie gestów :) Tak więc sobie wszyscy dramatycznie i nieco teatralnie poumierali.
Fakt, ale co i ile te gesty wyrażały :)
Była w nich czysta i ogromna miłość. Słowa nie koniecznie potrzebne. Uśmiech, życzliwość, serdeczność wymalowana na twarzy, gdy Esteban przyszedł ją przepraszać po tej karczemnej kłótni (właściwie z jego strony, bo Clara ani na chwilę głosu nie podniosła). To samo plus ta bliskość, siedzenie obok siebie, niemal dotykając się ciałami, gdy oglądali zdjęcia. Delikatność, ciepło w dotyku gdy Trueba umierał.
Znów ta niezwykła umiejętność pogodzenia dwóch światów: konsekwencji w sankcjach z okazywaniem miłości. Nie odezwała się ani słowem do końca ich życia, a jednak kochała i potrafiła to okazać. I mistrzostwo świata dla Streep, za idealne wykreowanie swojej bohaterki <brawo>

"Dom dusz" to opowieść o sile miłości, o różnie pojmowanym szczęściu, o upadku ideałów.
Piękne ujęcia (kontrast - hacjenda w momencie zakupu przez Estebana i już po odbudowaniu, w celi Blanki wychodząca z cienia postać Clary, niewinne zabawy dzieci - Blanki i Pedra, i kilka innych), piękna, epicka muzyka Hansa Zimmera :)


Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #19 dnia: Wrzesień 08, 2014, 10:29:31 »
Przeżywałam trochę, ale może i tak też miałam dzień. (zależało mi na zrobieniu zbyt wielu rzeczy naraz)
Film mi się podobał. Zdecydowanie bardziej od drugiej połowy, ale jednak się podobał. Jeszcze nigdy nie zachwyciłam się filmem po pierwszym obejrzeniu, choć zdarzało się, że wbijały mnie one w fotel po pierwszym razie. Wówczas chodzę kilka dni jak naćpana i nad nim myślę, pozostając jednocześnie w świecie rzeczywistym:-)

Zawsze kiedy oglądam film pierwszy raz i jednocześnie wiem, że będę się potem dzieliła wrażeniami, wnioskami z innymi to staram się jak najwięcej zapamiętać i zrozumieć.
Ponadto mam tendencję do szukania wyjaśnień wszelkich zagadkowych zdarzeń, jednocześnie nie upatrując w nich jakichś niedociągnięć twórców a raczej  swojej "niebystrości".

Przykład Fureli też mnie nurtował.  Jaki właściwie ona miała stosunek do Clary a ściślej co się pod tym stosunkiem kryło? Inni sobie mogą tłumaczyć i wymieniać... erotyczną fascynację, pragnienie bliskości w ogóle, postrzeganie Clary jako istoty pozaziemskiej - no a ja konkretnie chciałabym wiedzieć co przeważało bardziej. Tak postać mnie fascynuje.

Trueba natomiast ...umiał kochać nad życie. Kochał siostrę Clary i bardzo przeżył jej śmierć. Kochał Clarę...ale zupełnie nie kochał swojej siostry (to straszne jak on ją traktował całe życie). Tak więc czy on rzeczywiście umiał kochać? <mysli>

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #20 dnia: Wrzesień 08, 2014, 15:59:33 »
Jean sięgnij po książkę, może coś więcej Ci się rozjaśni. W końcu film, to film. To tylko jakaś cząstka książki.

"Dom duchów" Isabelle Allende :)

Ja wychodzę z założenia, że wiele rzeczy samemu sobie można dopowiadać i odczytywać. To nie jest film z cyklu, że wszystko łatwo prosto wyłożone na tacy, ma jedno dno i jedną linię myślenia. Każdy musi sobie dojść do własnych przemyśleń, własnych odczuć i własnych ocen.

Moim zdaniem on umiał kochać... Tylko był bardzo skomplikowanym człowiekiem. Pewnie spowodowało to jakieś piętno z dzieciństwa. To człowiek z problemami. Nie pamiętam dokładnie czemu nie cierpiał siostry, on ją za coś chyba obwiniał i dlatego się na niej wyżywał.
Poza tym zwróćmy uwagę na to, że to też są inne czasy. Ludzie, zwłaszcza mężczyźni byli wtedy kształtowani trochę inaczej. Kobietami często pomiatano a już zwłaszcza starymi pannami.
To też czasy w których zaczynają zachodzić nagłe zmiany światopogladowe. Trudno jednoznacznie się od razu z nimi zgodzić. Pierwsze co, to się ich broni. Inna sprawa... często to bogactwo zmienia człowieka i Estebana też ono zmieniło.
Nie da się tego tak jednoznacznie zrozumieć i pojąć.
Każdy sobie musi określić po swojemu.

Dla mnie Esteban był człowiekiem okaleczonym, który miłość poznał dzięki Klarze i który mimo że kochał nie umiał tego do końca zrozumieć, pokazać. Stąd jego błędy. W końcu uczucia to słabość. Trzeba rozwiązywać wszystko siłą. Dopiero u kresu życia zrozumiał, że był zbyt zacietrzewiony, że robił błędy i widać że tego żałuje.
To też takie tylko moje. :P

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #21 dnia: Wrzesień 08, 2014, 19:50:29 »

Moim zdaniem on umiał kochać... Tylko był bardzo skomplikowanym człowiekiem. Pewnie spowodowało to jakieś piętno z dzieciństwa. To człowiek z problemami. Nie pamiętam dokładnie czemu nie cierpiał siostry, on ją za coś chyba obwiniał i dlatego się na niej wyżywał.

Właśnie, to skomplikowany człowiek.
Nie wiem już teraz czy mi się coś nie pokręciło, ale tuż po śmierci matki, podczas rozmowy rodzeństwa, Ferula wspominała, że kiedyś w dzieciństwie byli blisko, razem się bawili, ona opiekowała się nim, więc nie zawsze jej nienawidził.
Moim zdaniem jego niechęć do niej (najpierw umiarkowana) brała się z tego, że siostra kojarzyła się mu z domem, matką. A w domu raczej bogato nie było, matka schorowana, zniedołężniała, opieka nad nią nie należała do najprzyjemniejszych (nie na darmo podkreślono scenę, gdy Ferula "oporządza" matkę po załatwieniu przez nią potrzeb fizjologicznych - nawet we współczesnych czasach nie wszystkie dzieci tak zajmowałyby się swoimi rodzicielami, być może Esteban odczuwał obrzydzenie, które przelało się później na siostrę).
Druga przyczyna niechęci do Feruli mogła wynikać z... zazdrości o Clarę, o jej miłość. Sam jej tak bardzo pragnął, że nie chciał się dzielić z nikim. Uważał, że siostra "uszczupla" uczucie żony do niego.
Z kolei twardość, surowość wobec podwładnych mogła wynikać z tego, że sam będąc biednym ciężko pracował na to, żeby dojść do tego, co uzyskał. W jego mniemaniu praca zabrała mu pierwszą miłość (siostrę Clary) - "dlaczego nie poczekałaś, gdybym wiedział, że tak krótko będziesz żyła ukradłbym te pieniądze, aby szybciej być z tobą". No i na stosunek do swoich pracowników miały wpływ jego poglądy społeczne, które wynikały prawdopodobnie z ambicji, chęci zbliżenia się do klasy wyższej. Wszystko miał tylko nie tytułu nie miał. Dlatego nie bacząc na zdanie Blanki chciał wydać ją za mąż za jakiegoś tam francuskiego (chyba) hrabiego (co mu zasugerował kolega z partii).
Esteban w młodości był nieszczęśliwy (z powyższych powodów), więc wyobrażał sobie, że da mu je coś innego: majątek, kręgi elity społecznej i szacunek podwładnych. Sądził, że to z kolei uzyska tylko takimi metodami, jakie stosował. Nie zdawał sobie jedynie sprawy, że takie szczęście to ułuda. Majątek przepadł w przepaściach rewolucji, kręgi elity odwróciły się od niego (pamiętacie scenę na pogrzebie Clary? - wszyscy mu się kłaniali, ale jakoś tak dziwnie, że i Trueba i nawet Blanka odczuwali, że coś jest nie tak),  a podwładni odchodzili z hacjendy jeden po drugim. Dlatego na koniec zadał sobie pytanie "czyżbym aż tak się mylił?" i w następnej chwili schodzi do piwnicy i proponuje znienawidzonemu do tej pory facetowi swojej córki, że go uratuje.

A Clarę kochał naprawdę, bo tylko ona obdarzała go prawdziwym szczęściem. Dawała radość, bliskość, rozwiewała smutek. Zresztą tak działała na wszystkich. Roztaczała wokół siebie taką aurę, że nikt nie czuł się nieszczęśliwy.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #22 dnia: Wrzesień 08, 2014, 20:16:29 »
Wydaje mi się jednak, że prawdziwa przyczyna niechęci Estebana do Feruli musi tkwić w przeszłych stosunkach rodzinnych. Tę  niechęć ukazywał on przecież zanim oświadczył, że żeni się z Clarą i zanim Ferula sie z Clarą zaprzyjaźniła.
No i właśnie - dlaczego? Czyja to jest wina, że matka była zniedołężniała i ktoś musiał się zajmować?Wedle moich standardów myślowych powinien być wręcz wdzięczny Feruli że odwala brudną robotę...
A może wolał udawać, że takich rzeczy nie ma? Niedołęstwem matki mógł się brzydzić, ale takiej nienawiści do siostry pojąc nie mogę.
Dodać do tego jeszcze traktowanie swoich podwładnych i kobiet " z ludu" (mały gwałcik nad rzeczką) i dla mnie to jest obraz wyłącznie negatywnego bohatera, którego ani stwierdzenie o własnej pomyłce ani uratowanie zięcia w pełni nie rehabilituje.
Clarę kochał...a już na pewno był o nią zazdrosny. Jej uwaga powinna się skupiać tylko na nim, no ewentualnie jeszcze na córce. No siostra to już nie rodzina widocznie. I tak nawet zwykła gra w tenisa zamiast być źródłem radości była wyłącznie problemem.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #23 dnia: Wrzesień 08, 2014, 20:27:33 »
Ja go nie usprawiedliwiam, próbuję przeanalizować jego postępowanie. A to nie to samo <jezyk>
Mam takie samo zdanie o nim jak Ty.

Cytuj
Wydaje mi się jednak, że prawdziwa przyczyna niechęci Estebana do Feruli musi tkwić w przeszłych stosunkach rodzinnych. Tę  niechęć ukazywał on przecież zanim oświadczył, że żeni się z Clarą i zanim Ferula sie z Clarą zaprzyjaźniła.

Tak, ale przed ślubem z Clarą nie była aż tak silna. Właśnie coś na wzór "nie chcę mieć cię przy sobie, bo kojarzysz mi się z domem". Dopiero w Tries Marias, gdy już wszyscy mieszkali razem i zauważył zażyłość kobiet wściekał się coraz bardziej.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #24 dnia: Wrzesień 10, 2014, 08:48:35 »
Może to tak zabrzmiało, ale to nie był zarzut pod Twoim adresem, El :) Zgadzam się, że Trueba to człowiek skomplikowany. Jest wiele rzeczy, które go obciążają i wiele takich, które go zrehabilitowały, ale stosunek do siostry w moich oczach zdecydowanie go pogrąża. I tak jak inne sprawy udało mu się naprawić, choć częściowo, tak za siostrę nie odpokutował, bo trudno powiedzieć, żeby był do końca życia samotny i zgorzkniały (czego życzyła mu siostra zanim na zawsze opuściła hacjendę). Miał Clarę do końca (pomimo, że  do niego nie mówiła nic), miał córkę, wnuczkę a na koniec jeszcze wdzięczność zięcia.
Ja też się staram analizować jego całe życie, żeby znaleźć i przyczynę i skutek. Przyczynę, niekoniecznie usprawiedliwienie (choć to w pewnym stopniu też). I znajduję, w każdym przypadku niemalże, poza iście dziwnym stosunkiem do siostry. Jestem już strasznie monotematyczna. :)
Pewnie po kilkunastokrotnym obejrzeniu będę rozumieć inaczej. Pewnie przeczytam książkę i pewnie będę dużo mądrzejsza w całych zawiłych dziejach Truebów.  Póki ci upraszczam: Trueba to gnojek, Clara to chodzący spokój a Ferula to efekt wieloletnich poświęceń dla innych kosztem swojego życia i szczęścia.

Ma ktoś propozycję następnego seansu? Halo?

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #25 dnia: Wrzesień 10, 2014, 10:23:55 »
Może piątkowy Armagedon na TVP1, bo nie wiem co...

Myślcie :D

I Jean naprawdę czytnij sobie książkę, ona jest bogatsza niż film. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba tam jest trochę powyjaśniane tego i owego o czym film nie mówi. A książkę warto przeczytać. Przynajmniej wg mnie. :)
I się nie przejmuj tak swoim odbiorem, to tylko film.

Offline Maleńka

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #26 dnia: Wrzesień 10, 2014, 10:52:18 »
Armagedon z chęcią obejrzę :)
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #27 dnia: Wrzesień 10, 2014, 11:50:45 »
Armagedon z chęcią obejrzę :)
Ooo nie przegapię. Film tak głupi, że aż z tej głupoty fajny :)
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Maleńka

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #28 dnia: Wrzesień 11, 2014, 20:00:03 »
PS Kogel-mogel - sobota - 22:05 - TVP 2.
Czy ktoś się skusi? ;)
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Filmowe wieczory...
« Odpowiedź #29 dnia: Wrzesień 12, 2014, 06:49:02 »
PS Kogel-mogel - sobota - 22:05 - TVP 2.
Czy ktoś się skusi? ;)
Trochę późno.... Ale weź i się nie skuś - ten film można tysiące razy oglądać  <lubieto>
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"