Dziwnie scenarzyści kreują relacje pomiędzy Witkiem a Leną. Kiedyś byli moją ulubioną parą, a teraz wzyczajnie mnie wkurzają. Praktycznie przez kilka ostatnich odcinków cały czas się kłócą.
Ta para oraz Hana i Piotr są dla mnie najbardziej irytującymi związkami w tym serialu. Jeden nadęty, drugi bez życia, jedna sfrustrowana do granic możliwości, druga cierpiętnica tysiąclecia. Dawno, a może wcale, nie odczuwałam, aby tak obrzydzono mi pozytywnych (?) bohaterów.
I nie chodzi o to, że nie są tak całkiem czyści, że mają wady. Tacy wielowymiarowi byliby ok. Chodzi o to, że mam wrażenie, że aktorzy grają swe role od niechcenia. Nie widzę, nie czuje u nich jedności ze swymi postaciami. Albo są na wyrost (np. Hana), albo im czegoś brakuje (np. Witek).
Wkurza mnie to całe napadanie na Agatę. Dobra, fakt, źle zrobiła, nie powinna była przespać się z Latoszkiem, ale dlaczego Lena oskarża ją, że to ona zniszczyła to co budowali z Latoszkiem? To nie Agata, tylko Latoszek. To Latoszek ma żonę i dziecko, a mimo to poszedł do innej.
Oskarżenia tylko w stosunku do Agaty nie są fair, ale też nie róbmy z niej niewinnej. Miała w tym swój udział.
W całym tym ambarasie najwięcej jest winy Witka, nieźle do niej przyczyniała się sama Lena, najmniej narozrabiała Agata.
Witek okazał się durniem, draniem, łotrem, chamem. Zarozumialec, pajac. Zero empatii, zero honoru. Jest jeszcze coś w nim, co pozwala łaskawiej na niego spojrzeć? Nie ma.
Lena - święta, która też ma za uszami parę grzeszków. Ktoś taki, kto w oku innych źdźbło dostrzeże, a w swoim belki nie widzi. Patrzy w lustro i mówi "och, jaka ja biedna, nikt na świecie nie ma prawa cierpieć tak jak ja", "wszyscy powinni skakać wokół mnie", "wszyscy są bee, tylko ja czysta jak łza". Postać bez życia, nadęta, cierpiętnicza.
Agata - jedynym jej przewinieniem jest to, że uprawiała seks z mężem kobiety, która pracuje w tym samym miejscu co ona. Nie uwodziła. Wszystko stało się w stanie silnych emocji. Ona potrzebowała wsparcia. Przyjacielskiego wsparcia. Witek ją wykorzystał. Przeprosił choć za swoje zachowanie? Ba! On potraktował sytuację jakby nigdy nic się nie stało. Gorzej, nawet kpił z Agaty, że nie potrafi oddzielić spraw prywatnych od zawodowych (zarzucił jej brak profesjonalizmu, gdy chciała wziąć urlop).
Winą Agaty jest to, że nie potrafiła opanować emocji, stanu dużego napięcia Czy jest tu ktoś, kto potrafi? Ja na przykład nie potrafię. Dlatego daleko mi do grożenia palcem Agacie.
Niech więc Lena jej nie oskarża, a zacznie zastanawiać się gdzie sama błąd popełniła.