Autor Wątek: Nasze opowiadania  (Przeczytany 68542 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jullcia

  • Aneta&Marek
  • *****
  • Wiadomości: 339
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 06, 2012, 21:19:39 »
Am wiesz teraz to Ty masz kłopot, bo musisz dziś napisać dalej.  <serduszka> Bo jestem taka ciekawa, że to szok.  :D
No, więc dziękuje za umilenie tego wieczoru.  :buzki:

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #16 dnia: Wrzesień 06, 2012, 21:28:44 »
Am wiesz teraz to Ty masz kłopot, bo musisz dziś napisać dalej.  <serduszka>
Ooo nie :P muszę Was potrzymać w niepewności ;) Po za tym to sama jeszcze nie do końca wiem co się stało <haha>
I nie ma za co. :) To ja dziękuję za te wszystkie pochwały. :buzki:

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #17 dnia: Wrzesień 06, 2012, 21:42:13 »
I znowu żądam natychmiast kolejnej części! :D
Cudnie się zapowiada <3
A niektóre teksty bombowe i śmieszne xDD :buzki:

Offline Markoagatoholiczka

  • MarGatoGatkoLichoholiczka
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #18 dnia: Wrzesień 06, 2012, 21:49:55 »
Masz bardzo bardzo bardzo wielki kłopot! To prawda! Bo ja namiętnie pożądam następnej części, a uwierz, jak ja pożądam to nawet po nocach się śnię. :D
1. Jak się pytam, dlaczego urwałaś w najlepszym momencie? Nienawidzę cię za to! :P
2. Marek, przecież Ty nie możesz się tak denerwować.  - to prawda nie może, bo mu ciśnienie w gatkach skacze :D
3. - A Ty co tu robisz? - Pytam.
- Telefonu zapomniałam. - Widzę, że Agatka nabiera przyzwyczajeń swojego przyszłego męża :D
4. - Piątek, koło jedenastej wieczorem. - Odpowiada chcąc zmienić temat. Czuję, że zaraz mi stąd ucieknie. To coś poważnego. Ona nigdy się tak nie zachowywała. Zawsze radosna, pogodna. A teraz uśmiechnie się raz na dzień. Góra. - Na prawdę chcesz wiedzieć? - Niespodziewanie przerywa chwilę ciszy. Kiwam lekko głową. Wstaję z fotela. Podchodzę do niej, biorę za rękę i prowadzę w stronę kanapy. Łapę ją za ramiona i delikatnie daję do zrozumienia, że ma usiąść. Siada. Szybko podchodzę do biurka i szukam butelki z winem. Gdzieś tu powinna być. Jest! W szufladzie jest korkociąg. Jeszcze tylko kieliszki. Bartek gdzieś ostatnio chował. Szperam po szafkach. Są. Idę do mecenas Przybysz. Siadam obok. Otwieram wino. Nalewam. Lubię ten dźwięk lejącego się wina. Butelkę odkładam. Biorę kieliszki. Jeden podaję mojej towarzyszce. Berze głęboki oddech i moczy usta w płynie z kieliszka. Idę w jej ślady. Błogą ciszę przerywa dźwięk mojego telefonu. Wyjmuję z kieszeniu. Na wyświetlaczu widzieje imię mojej życiowej partnerki. Zerkam na Agatę. Wzrok wbiła w podłogę. Odrzucam połączenie. Wyłączam telefon i chowam do kieszeni. Nie mam ochoty na rozmowę z Marysią.
- Marek.. - Agata podnosi wzrok w moję stronę. Nasze spojrzenia się spotykają. Moje ciało oblewa fala gorąca. Przyjemne uczucie. To wino tak na mnie podziałało, czy ona. Jestem prawie pewny, że... że to ona tak na mnie działa. - Marek.. - stara się kontynuować spuszczając wzrok. Coś jej leży na sercu. Nie chce o tym rozmawiać? Czy nie chce rozmawiać o tym ze mną? W końcu odważyła się i powiedziała, co takiego wydarzyło się w jej życiu. Co zabrało jej uśmiech. Ten piękny uśmiech, którego zaczęło mi brakować..  <zakochany> <zakochany> <zakochany> <zakochany> <zakochany> Kocham kocham kocham! Ten fragment! Kocham! Nie wiem czy wiesz, ale moje ukochane fragmenty twego opo lądują na fejsie u mnie :D Nie wiem, jak ten się zmieści, ale nie ma wyjścia! Musi się zmieścić :D

Dawaj mi więcej <3

Ps. Zmieścił się :D
"Markowe gatki znakiem markowym Marka. Agatka w szoku, a Ewka w kanarkach" <3
"I ciągle sobie zadaje pytanie: W jakich gatkach chodzi dziś moje kochanie?" <3
Lichy <3

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #19 dnia: Wrzesień 10, 2012, 20:24:13 »
Proszę Miśki.  :buzki:
taki mały eroty mi wyszedł <haha> trochę się hamowałam, żeby was nie zgorszyć. ;D

- Marek.. On.. Boże, ja nadal nie mogę w to uwieżyć - próbowała to z siebie wyrzucić, a ja chcąc dodać jej otuchy położyłem swoją dłoń na jej ramieniu - Maciek ma dziecko. - wyrzucuła to z siebie, a ja oniemiałem. Nie wiedziałem co powiedzieć. Popatrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami, w których zaszkliło się od łez. - Rozumiesz? On o tym wiedział od początku. Okłamał mnie! - rozpłakała się, odłożyła kieliszek, który trzymała w ręce i mocno wtuliła się we mnie, prawie wylewając zawartość mojego. Dosięgnąłem ledwo stolika i postawiłem na nim swój kieliszek. Pogłaskałem ją mocno po plecach, podniosła głowę, a ja w tym momencie odruchowo pocałowałem ją delikatnie w czoło. Znieruchomiała. Ja też. Niby zwykły buziak, nic nie znaczący, ale poczułem ciepło na sercu. Bardzo przyjemne ciepło. Ku mojemu zdziwieniu odsunęła się ode mnie. Wstała i chciała odejść, ale złapałem ją za rękę. Usiadła. - Chcesz mi o tym opowiedzieć? - zapytałem. Spuściła wzrok i zaczęła mówić. Głos jej się załamywał. Moje serce krajało się na drobne kawałki widząc ją w takim stanie. - Skoro chcesz tego słuchać to proszę bardzo... Ja i Maciek jesteśmy razem od 8 miesięcy. Jego syn liczy miesięcy 5. Jaki z tego wniosek? Okłamał mnie, bo od początku wiedział, że tamta jest w ciąży! Płaci alimenty. A mnie nie pisnął nawet słówkiem! Kolejny facet, który nie liczy się z moimi uczuciami! I gdyby nie przypadek pewnie prędko bym się o tym dziecku nie dowiedziała. Byliśmy z Maćkiem w supermarkecie. Tam spotkaliśmy ją. Ją i ich dziecko. A ona jak gdyby nigdy nic i powiedziała, że cieszy się, że Maciek jest taki szczęśliwy. Że szkoda, że im nie wyszło, ale łączy ich Szymek. Ich synek. Mało nie zemdlałam. Wybiegłam jak najszybciej. Nie patrzyłam na nic w koło. Biegłam i płakałam. Nie mogę pogodzić się z tym, że kolejny facet, na którym mi zależało okazał się takim draniem! - wypluwała słowa jak karabin maszynowy. Z trudnością nadążałem słuchać. - Dlaczego wy jesteście tacy beznadziejni? - Spojrzała mi w oczy. Na jej twarzy malował się grymas bólu, złości i nienawiści.
- Jacy my? Ty po prostu trafiasz na samych popaprańców. - co ja mówię? Miałem ją pocieszać, a nie dobijać. Idiota ze mnie. W jej oczach znowu zagościły łzy. - Yyy.. przepraszam. Nie to chciałem powiedzieć. Tzn.. - motałem się jak gimnazjalista przy odpowiedzi.
- Może lepiej nic nie mów. - chyba miała rację, więc postanowiłem nic nie gadać tylko.. tylko ją pocałować. Niespodziewanie przycisnąłem swoje usta do jej. Zadrżała. Na początku lekko się opierała, ale szybko zmieniła swoje nastawienie. Świat zawirował mi w głowie. Bynajmniej nie od wina. Nic się nie liczyło. Tylko tu i teraz. Mój język zaczął plątać się w jej ustach. Ona pod moim naporem położyła się. Ja na niej. Boże.. czułem się.. wspaniale! Poczułem jak zsuwa moją marynarkę. Nie pozostałem dłużny. W mgnieniu oka na podłodze znalazły się nasze rzeczy. Nie panowałem nad sobą. Całowałem jej ciało milimetr po milimetrze. Czułem jej zapach. Nie obchodziło mnie to, że w każdej chwili ktoś może wejść. Chciałem ją mieć jak najbliżej siebie. Słyszałem jak cicho mruczy mi do ucha. Dała mi znak, że chce mnie poczuć w sobie. Zrobiliśmy to. Czas się zatrzymał. Po wszystkim opadłem na nią bez sił. Wtuliłem się. Pogładziła mnie delikatnie po plecach. A w uchu usłyszałem ?dobra, złaź ze mnie?. Podniosłem się. Wisiałem nad nią i patrzyłem prosto w jej oczy. Speszyła się, odwróciła głowę. Cmoknąłem ją w policzek. Uśmiechnęła się. Pocałowałem ją w usta. Wymruczała ciche, ale stanowcze ?złaź zboczeńcu?. Ja, zboczeniec? No, ale cóż mi było czynić. Zsunąłem się z niej. Poszukałem swoich bokserek i spodni. Wsunąłem je na siebie. W tym czasie Agata zdążyła założyć na siebie wszystko z podłogi co należało do niej. Nie odzywała się. Unikała mojego wzroku. To nie tak miało wyglądać. Podszedłem do niej i pocałowałem z całej siły. Zarzuciła mi ręce na szyje, odwzajemniła. Odsunęła się, popatrzyła na mnie, pogładziła mój policzek i? wyszła. Po prostu wyszła. A ja zostałem z gołą klatą na środku gabinetu.

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #20 dnia: Wrzesień 10, 2012, 22:12:32 »
Nie wiem, czemu, ale po przeczytaniu zaczęłam ryczeć, jak bóbr. Bodajże ze szczęścia :D
Kochana! To jest prze-prze-przecudne! Nie no! Muszę to jeszcze raz przeczytać! Tak mi się spodobało...  <zakochany>
Czekam na CeDeka i oby się pojawił dosyć szybko, jak tylko będziesz miała czas  :buziak:

Offline Markoagatoholiczka

  • MarGatoGatkoLichoholiczka
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #21 dnia: Wrzesień 11, 2012, 20:59:19 »
Am... Jestem zmarnowana, zmordowana i w ogóle masakra, bo spędziłam dziś cały dzień w Toruniu, ale Ty mnie postawiłaś na nogi <hahaha> Padłam, po prostu padałam <hahaha> Przecież to jest epickie do kwadratu! To jest to, co kocham  <zakochany> Marek z goła klatą w gatkach na środku gabinetu  <zakochany>
1. A w uchu usłyszałem ?dobra, złaź ze mnie? - Hahahh, padłam i nie wstanę  <hahaha>
2. Wymruczała ciche, ale stanowcze ?złaź zboczeńcu?. - to zdecydowanie musiało ciekawie wyglądać. A przede wszystkim Marek bez gaci złażący z Agaty  <buja_w_oblokach>
3. A ja zostałem z gołą klatą na środku gabinetu - to co Ewka kocha najbardziej - Marek w gatkach z gołą klatą na środku gabinetu <ps. jego klata jest boska, chemdorzyłabym xD/ Oczywiście to motto wędruje na fejsa :D / I powiem jeszcze coś: Marek - gdy ci smutno, gdy ci źle spakuj gatki i do Ewki pędź :D>
4. Porządam następnych części i to migiem <3
"Markowe gatki znakiem markowym Marka. Agatka w szoku, a Ewka w kanarkach" <3
"I ciągle sobie zadaje pytanie: W jakich gatkach chodzi dziś moje kochanie?" <3
Lichy <3

Offline MarGatoholiczka

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
  • Płeć: Kobieta
    • Mój profil w społeczności "Prawa Agaty"
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #22 dnia: Wrzesień 11, 2012, 21:01:40 »
Bardzo podoba mi się to opowiadanie :) Bardzo chętnie przeczytam ciąg dalszy ^^
"- Strasznie jesteś zabawny jak się tak złościsz!
- A jak się nie złoszczę?
- To trochę mniej..." MarGata <3

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #23 dnia: Wrzesień 12, 2012, 17:09:54 »
Widzę nową osobę. Witaj MarGatoholiczka. ;) Zapraszam(y) również do innych tematów. :buzki:


Poniedziałek, godzina 10.15
Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Chodzę po gabinecie we wszystkie jego możliwe strony. Zaciskam ręcę. W mojej głowie pojawia się sto pięćdziesiąt myśli na sekundę. A każda z tych myśli tyczy się jednej osoby. Osoby, która zawładnęła mną całym. Nie odzywała się od tamtej pory. Dzwoniłem. Nie odbierała. Jest już poniedziałkowe przedpołudnie a jej nadal nie ma w pracy. Boję się, że coś jej się stało. Wyjmuję telefon i wybieram jej numer. Łączy się. Jeden sygnał.. drugi sygnał.. trzeci.. czwarty.. piąty.. Szlak! Jadę do niej!
Pół godziny później.
Stoję przed jej drzwiami. Serce wali mi jak oszalałe, jakby próbowało wyskoczyć i lecieć do niej. Biorę głęboki oddech.. pukam. Cisza.. Żaden odgłos nie dochodzi do moich uszu. Może jej nie ma. Przed budynkiem nie zauważyłem jej samochodu. Co się mogło stać? Czy ona chce żebym oszalał. Schodzę na dół. Po drodzę dochodzi do mnie dźwięk mojego telefonu. Może to ona. Szybko wyjmuję z kieszeni, ale na wyświetlaczu widnieje Marysia. Nie chcę z nią rozmawiać. Ona o niczym nie wie. Chociaż zauważyła, że coś się ze mną dzieje. Mamy ciche dni. Ale skoro dzwoni pewnie ma nadzieję na złagodzenie konfliktu, który ostatnio między nami narasta coraz bardziej. Ale to jest dla mnie mało istony fakt. Myślę jak dowiedzieć się co dzieje się z kobietą, która zawróciła mi w głowie. Wiem! Zadzwonię do Doroty. Co prawda ma kilka dni urlopu, ale może coś wie.
Tak jest. To był strzał w dziesiątkę. Okazuję się, że Agata wyjechała do Bydgoszczy. Ale dlaczego? Chciała odpocząć? Przecież niedawno była na urlopie z tym.. z tym.. z tym gogusiem Maciusiem. Jak ten facet na mnie działa. Jak czerwona płachta na byka. Jakbym go teraz spotkał to nie wiem czy gość miałby cały nos. Palant!
Ale co ja mam teraz zrobić? Jechać do niej? A może ona po prostu ode mnie uciekła.. Chciała sobie wszystko na spokojnie przemyśleć. Nie odbiera moich telefonów, więc nie chce ze mną rozmawiać. Mam się narzucać? Nie. Chcę pokazać, że mi na niej zależy. Mogła pomyśleć, że wykorzystałem to, że była załamana. To wino.. Nie! Muszę coś zrobić! Nie mogę pozwolić jej tak po prostu odsunąć się ode mnie. Nie wytrzymałbym tego.
Czuję się jak zakochany nastolatek. Nigdy czegoś takiego nie czułem. Nawet przy Marii.
Skoro nie chce ze mną rozmawiać to wyślę jej smsa. W ten sposób będzie wiedziała, że o niej myślę, że tęsknię.. że mi na niej zależy.

Wiem, że jesteś w Bydgoszczy.
Tęsknię za Tobą.. Nie mogę przestać o Tobie myśleć.. Agata, proszę, odezwij się, bo zwariuję.
Całuję bardzo mocno.
M.


Sam siebie nie poznaję. Co się ze mną dzieje. Muszę wracać do kancelarii. Jak ja się skupię na pracy. Wszystko przypomina mi o niej. Pik pik, patrzę na wyświetlacz, mam nową wiadomość. Wiadomość od Agaty.

Potrzebuję kilku dni odpoczynku.
Ostatnio w moim życiu dzieje się zbyt dużo dziwnych dla mnie rzeczy.
Nie martw się o mnie.
Ja też za Tobą tęsknie...
A.


Tęskni! Ona za mną tęskni! Gdybym nie siedział teraz w samochodzie odtańczyłbym taniec radości. Teraz martwię się trochę mniej. I chyba czas pomyśleć nad poważną rozmową z surową panią Prokurator.

Offline Markoagatoholiczka

  • MarGatoGatkoLichoholiczka
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #24 dnia: Wrzesień 12, 2012, 17:28:07 »
Am... Wybacz, ale ten komentarz nie będzie miał, ani ładu, ani składu, tym bardziej także nie będzie konstruktywny, gdyż rozjechałaś mnie tą częścią totalnie. Czytając ją, już po pierwszym zdaniu, miałam ciary na plecach. <zakochany>
"Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Chodzę po gabinecie we wszystkie jego możliwe strony. Zaciskam ręcę. W mojej głowie pojawia się sto pięćdziesiąt myśli na sekundę. A każda z tych myśli tyczy się jednej osoby. Osoby, która zawładnęła mną całym. Nie odzywała się od tamtej pory. Dzwoniłem. Nie odbierała." - Zwaliło mnie z nóg <zakochany> Czekam na kolejnego parta mam nadzieję, że z równą szybkością go zobacze, jak tego :D
"Markowe gatki znakiem markowym Marka. Agatka w szoku, a Ewka w kanarkach" <3
"I ciągle sobie zadaje pytanie: W jakich gatkach chodzi dziś moje kochanie?" <3
Lichy <3

Offline Jullcia

  • Aneta&Marek
  • *****
  • Wiadomości: 339
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #25 dnia: Wrzesień 12, 2012, 18:54:42 »
Widzę, Am, że sobie coraz szybciej radzisz czyli dziś ujrzymy następną część  <zauroczony>
Boże kupuję Cię w całej okazałości. Oby tak dalej. Zakochałam się w tym co napisałaś aaaaa! <i_love_you>

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #26 dnia: Wrzesień 12, 2012, 19:39:13 »
Am! Kolejna część cudowna! <3
Ciągle to czytam i czytam... I znowu chyba przeczytam :D
Kocham i czekam na więcej!  <buziak>


A teraz zapraszam na bardzo długie opo, które tworzyłam ja i Ewa (Markoagatoholiczka) już od dwóch miesięcy ;p
Ewa jest specem od dramma, więc napisałyśmy duuuże dramma ;p

Listopadowe popołudnie. Idziesz drogą, przez cmentarz, z czerwoną różą w ręku. Przemierzasz znane już ci uliczki cmentarza od kilku miesięcy. Masz nałożone ciemne okulary, pomimo deszczowej pory, aby zakrywać żal w oczach. Codziennie idziesz sam, nie zwracając uwagi na to, czy jest deszcz, silny wiatr, czy pierwsze odznaki śniegu. Zatrzymujesz się przy nagrobku, stojący na samym końcu cmentarza. Słychać jedynie szum liści na drzewach. Tak to jest cicho. Siadasz na ławce i patrzysz na nagrobek, gdzie jest niewiele zniczy. Dotykasz zimnego marmuru, pochylasz się i znów zaczynasz płakać. Już od kilku miesięcy nie ma jej przy tobie. Straciłeś swoją ukochaną na zawsze, bez żadnych szans na cofnięcie czasu. Kiedy wracasz do wspomnienia z tego dnia, to pytasz się: ?Dlaczego ona?? Pytanie, na które już nigdy nie zyskasz odpowiedzi. Po raz kolejny siadasz na cmentarnej ławce, tuż przy jej grobie. Każdego dnia, o tej samej porze. To twój swoisty rytuał, który odprawiasz każdego dnia od ośmiu miesięcy. Po chwili po raz kolejny kładziesz rękę na zimnej marmurowej płycie, która w tej chwili stanowi granicę, granicę, którą mimo, że bardzo chcesz nie jesteś w stanie pokonać. Wstajesz. Podchodzisz do jej zdjęcia oprawionego w jakąś szklaną ramkę.
Widzisz tam skupioną, kochaną twarz. Tęsknisz za dotykiem czułych ust.. Tęsknisz za czułymi słowami z jej strony. Tęsknisz za nią. Za Agatą Przybysz, która była dla ciebie całym światem. Zamykasz oczy.. i widzisz ją. Uśmiechniętą kobietę, która patrzy na ciebie, z błyskiem w oku, która trzyma cię za rękę, szepcze czule słówka i całuje delikatnie w twoje usta. I wtedy wraca do ciebie wizja ostatnich miesięcy przed jej śmiercią...

Kolejna kłótnia z Markiem spowodowała, że Agata wyjechała bliskim pociągiem do Bydgoszczy. Ojciec Agaty był tak samo zdziwiony jej nagłym przyjazdem dzisiaj, jak wtedy, gdy przyjechała po zwolnieniu z ProSpectrum. Tak samo jemu tłumaczyła, że nic się nie dzieje, jednak kobieta miała zamiar o wszystkim powiedzieć. Tym razem Agata postanowiła zostać na noc, w rodzinnym domu. Był już wieczór, kiedy była już przebrana w pidżamę, ze znanym napisem na koszulce ?Bydgoszcz rządzi?. Agata siedziała w kuchni, pijąc herbatę i rozmyślając się nad dzisiejszą kłótnią. W tej chwili chciała tylko jednego- Zapomnieć o Marku. Jej przemyślenia przerwało pukanie do drzwi. Była bardzo zdziwiona, że w tak późnej porze ktoś przychodzi. Jednak postanowiła otworzyć drzwi. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu, wypełniającym gniewem, ale i radością, na zewnątrz stał? Marek! Agata miała zamiar zamknąć drzwi, jednak Marek nie pozwolił jej na to, wchodząc do środka.
- Co ty tu robisz?- spytała się niezadowolona- Po tym wszystkim nie chcę cię znać!
- Agata- odparł po chwili- Nie chciałem cię skrzywdzić tymi słowami. Nie wiem? Tak samemu mi się to wszystko?
- Taa, samemu!- przerwała Agata- Wymyśl sobie jakąś inną wymówkę- powiedziała cicho, nie budząc przy tym ojca.
- Nie wierzysz mi? Ja naprawdę nie chciałem- powiedział, po czym nagle objął mocno Agatę i ją namiętnie pocałował. Agata była w tej chwili w szoku! To było coś, na co czekała od dawna. Niestety ze strachu, oderwała się od jego ust i odeszła kilka kroków, w głąb salonu. Marek podszedł znów do niej. Agata poczuła, że podchodzi, bo nagle znów się odwróciła w jego stronę.
- Kocham cię, Agatko!- uśmiechnął się do niej i znów ją objął. Agacie zaczęły spływać łzy szczęścia. Marek delikatnie wytarł łzy, a Agata odpowiedziała:
- Ja ciebie też kocham!
Ponownie zatopili swe usta, w namiętnym pocałunku. Nagle Marek odparł:
- Chodź ze mną!
Agata się roześmiała.
- Tylko się przebiorę!
Po czym poszła do swojego pokoju, a po 5 minutach wyszli z domu. Trzymając się za ręce, zwiedzali miasto wieczorną porą. Od tej chwili byli najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Co chwila Marek zasypywał Agatę gorącymi pocałunkami. Ich ręce nie odłączały się ani na moment. Czuli się cudownie, w swoim towarzystwie. Kiedy było już grubo, po pierwszej w nocy, zakochani zbliżali się do hotelu, gdzie zakwaterował się Marek. Mężczyzna spojrzał się pytająco na Agatę, a ona rozumiejąc go, o co chodzi, przytaknęła, uśmiechając się słodko do Marka. On znowu pocałował namiętnie ukochaną i weszli objęci, do hotelu?
Po chwili znaleźli się w pokoju. Zakochani oddawali się namiętnym pocałunkom. Mężczyzna postanowił jednak, że przerwie te upojne chwile...
- Pójdę się odświeżyć - powiedział całując ją w czoło.
- Tylko mi nie ucieknij - dodał po chwili.
- Nie martw się. Tym razem na pewno nie - odrzekała i usiadła na dużym łóżku, które pokrywała satynowa pościel.
Nie minęła dłuższa chwila i kobieta usłyszała dźwięk otwieranych od łazienki drzwi. Speszona podeszła do okna. Stała do niego tyłem. Po chwili podszedł do niej. Objął ją w pasie i pocałował w kark. Kobieta uśmiechnęła się przymykając przy tym lekko oczy, jakby chciała poprzez to wyrazić zgodę na dalszy rozwój akcji. Nie czekał dłużej. Nie potrzebował zbędnych słów. Objął ją w pasie. Początkowe delikatne pocałunki już po chwili przerodziły się w najbardziej namiętne, na jakie tylko było ich stać. Mężczyzna wziął ją na ręce i położył na łóżku. Po chwili Marek znalazł sie obok niej, a właściwie to nad nią. Po chwili jego usta spoczęły na jej szyi. Delikatnie wsunął dłonie pod jej żółty sweterek i począł gładzić jej plecy. Nie pozostawała mu dłużna, po woli rozpięła pierwszy guzik jego koszuli potem następny i następny, aż jej obliczu ukazał się nagi tors mężczyzny. Po chwili ich górna część garderoby znalazła się na podłodze. Marek z każdym pocałunkiem schodził niżej, aż dotarł do zapięcia stanika kobiety. Bez wahania pozbył się przeszkody.
- Jesteś cudowna - wyszeptał. Nie czekał na jej odpowiedź. Oczy kobiety mówiły wszystko. Pragnęła, by to on prowadził ją tej nocy. Po chwili dolna część ich garderoby spoczęła, a właściwie to pofrunęła na podłogę. Mężczyzna dalej torturował kobietę pocałunkami. Jego ręka poczęła pieścić jej udo, by następnie niegrzecznie przesuwać się coraz wyżej i wyżej? Naparł na nią delikatnie, po czym ogarnęła ich rozkosz. Właśnie w tej chwili stali się jednością.
- Kocham cię - wyszeptał całując ją w malinowe usta.
- Ja ... Ciebie też - powiedziała nieśmiało i odwzajemniła pocałunek.
Po chwili opadli w bezdechu na łóżku. Ich dłonie połączyły się. Po pełnym wrażeń wieczorze, zasnęli w tuleni w siebie - w końcu spokojni, szczęśliwi i spełnieni?
Nastał poranek. Zakochani spali tak samo, jak zasnęli. Tak samo byli wtuleni w sobie. Agata miała ułożoną głowę na jego torsie, a Marek lekko obejmował swoją ukochaną, opierając się o jej głowę. Mężczyzna zbudził się pierwszy. Widząc przed sobą ciemne włosy, uśmiechnął się szeroko i zgarnął niesforne kosmyki jej włosów, by ujrzeć delikatną twarzyczkę. Agata uśmiechała się przez sen, a Marek wycałował jej mokre włosy. Oboje byli w tej chwili najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Nagle Marek usłyszał dzwonek telefonu. Mężczyzna, widząc w wyświetlaczu, kto dzwoni, delikatnie wstał z łóżka, aby nie zbudzić ukochanej, wziął pobliski szlafrok i poszedł z telefonem, na taras.
- Marek?- usłyszał kobiecy głos- Gdzie ty jesteś?
- A co? Stęskniłaś się?- jego głos był obojętny.
- Chcę tylko wiedzieć. Tak nagle gdzieś zniknąłeś?- Maria wzięła łyk kawy.
- Musiałem wyjechać. Nagła sprawa- krótko tłumaczył.
- Coś mi się wydaje, że ty tam z kimś jesteś- odparła Maria.
- A z kim ja mam być?- Marek od razu zaprzeczał- Jestem sam!
- Ciągle mi się zdaje, że jednak jest ktoś z tobą- Maria nadal nalegała.
W tym samym czasie zbudziła się również Agata. Zdziwiona, że nie ma nigdzie Marka obok, odwróciła się w stronę drzwi tarasowych i zauważyła ukochanego, rozmawiającego przez telefon. Lekko się do niego uśmiechnęła, jednak do czasu?
- Maria! Z nikim tu nie jestem. Jestem sam, jak palec!
Agata na te słowa gorzko posmutniała i powoli wstała, by się ubrać. Marek to szybko zauważył.
- Słuchaj, muszę kończyć. Zadzwonię później- powiedział do słuchawki i odłączył się, po czym wszedł do pokoju. Agata była już ubrana. Zdążyła jeszcze wziąć swoją torbę, kiedy poczuła silne ramiona.
- Agata! Co ty robisz?- zdziwił się.
- Przecież sam powiedziałeś, że nikogo z tobą nie ma- szybko odparła smutno- W takim razie co ja tu robię?- posmutniała.
- Kochanie! Ja to wszystko wyjaśnię. Zostań!- nie puszczał jej ramion.
- Nie! Skoro wolisz kryć nasze uczucia, to najlepiej będzie, jak jednak nie będziemy ze sobą!- Kobiecie zaczęły spływać łzy z oczu. W końcu oderwała się od niego i wyszła z pokoju.
- Agata!- zdążył zawołać, jednak jej już nie było?
Kobieta wybiegła z hotelu ze łzami w oczach. Nie mogła uwierzyć w to, co się przed chwilą stało. Ta noc była najpiękniejszą nocą jej życia, a ten poranek... Ten poranek niestety najgorszym. Poczuła się upokorzona i wykorzystana. Czuła się, jakby ktoś pociął jej serce na malutkie kawałeczki. A tym kimś był on... Mężczyzna, którego kochała. Wiedziała, że to wszystko jest zbyt piękne... Piękny sen, z którego w końcu trzeba było się obudzić. Po chwili znalazła się w domu. Od progu przywitał ją ojciec, którego zbyła krótkim zdaniem "Tato, później ci wszystko wyjaśnię. Jakby ktoś pytał to mnie nie ma". Agata czym prędzej, nie czekając na odpowiedz ojca, udała się do swojego pokoju i zaczęła płakać. Po raz kolejny zabolało ją to, że zaufała mężczyźnie, a ten w tak perfidny sposób to zaufanie wykorzystał. Sądziła, że ten ból jest czymś najgorszym, co może ją spotkać. Jednak po chwili uświadomiła sobie, że przecież razem pracują, że przecież będzie go widywała codziennie. Nie czekając ani chwili dłużej postanowiła, ze weźmie urlop od zaraz. Na jak długo? tego nie wiedziała. Tydzień... Miesiąc... Najlepiej jak najdłużej, by nie czuć, nie pamiętać, zapomnieć.
Tymczasem Marek bił się z myślami nad tym, że zranił swoją ukochaną, czego nie chciał. Nie spodziewał się, że Agata usłyszy tą rozmowę. On chciał tylko w jakiś sposób odczepić się od Marii. Nie miał ochoty z nią rozmawiać. Teraz siedział samotnie na łóżku, jeszcze w śnieżnobiałym szlafroku i myślał, co teraz czuje Agata. Bał się najgorszego- że Agata tego mu nie wybaczy i nie będą razem, czego nie chciał. Wiedział, że musi natychmiast jechać do Agaty, wytłumaczyć to wszystko, przeprosić? Żeby mu wybaczyła. Jednak wiedział, że to będzie bardzo trudne. W końcu poszedł się ogarnąć. Po wzięciu szybkiego, gorącego prysznica i przebraniu się wyszedł z hotelu, po czym pojechał do domu ojca Agaty, w drodze myśląc, co jej powiedzieć, by mu uwierzyła. W końcu mężczyzna znalazł się pod domem. Jeszcze chwilę siedział w samochodzie, mówiąc ciągle do siebie, że wszystko będzie dobrze. W końcu wyszedł z auta i kierował się do drzwi. Był lekko zdenerwowany, bojąc się najgorszego, jednak w końcu wziął się na odwagę i zadzwonił. Drzwi otworzył ojciec Agaty.
- Pan Marek?- zdziwił się.
- Dzień dobry. Jest Agata w domu?
Już miał powiedzieć, że jest, ale przypomniały mu się słowa Agaty, żeby powiedzieć, że jej nie ma.
- Nie ma jej. A coś się stało?
- Gdyby pan ją spotkał to czy mógłby pan powiedzieć, że muszę z nią porozmawiać? To jest naprawdę poważna sprawa.
- Wątpię, ale przekażę- odparł obojętnie.
- Dziękuję. Do widzenia- Marek odszedł od drzwi, a pan Przybysz zamknął drzwi. W tym samym momencie z pokoju wyszła Agata.
- Pan Marek był przed chwilą. Mówił, że chce z tobą porozmawiać.
- Słyszałam! Ale ja nie mam ochoty- odparła z łzami w oczach.
- Agatko! Powiesz mi, co się stało?- usiadł na kanapie.
- Nie teraz, tato. Muszę pomyśleć- kobieta z powrotem poszła do pokoju, a jej ojciec lekko zdziwiony jej zachowaniem, skierował się do kuchni?
Tego samego dnia, wieczorem Agata, za namową swojego ojca poszła na długi spacer po rynku. Ciągle nie mogła zapomnieć o dzisiejszym poranku. Chciała zapomnieć o Marku raz na zawsze. W tym samym czasie Marek również spacerował po rynku, ale nieco dalej. Rozmyślał nad tym, czy teraz też mógłby spróbować i pojechać do domu Agaty. Tak bardzo chciał, aby kobieta go wysłuchała, od początku do końca. Szedł dalej, gdy tu nagle ujrzał kogoś siedzącego na ławce, niedaleko ogromnej fontanny. Czuł, że to może być ona. I miał rację. Agata siedziała samotnie, karmiąc dużą obwarzanką gołębie. Kobieta miała lekkie łzy w oczach. Tak bardzo pragnęła, by był z nią Marek, ale po tym, co zrobił nie miała siły mu wybaczyć. Nagle poczuła silny uścisk ramiona. Agata się przestraszyła, bojąc się, że to jakiś bandzior, jednak na widok Marka odetchnęła z ulgą, ale miała ochotę stąd uciec.
- Agata! Poczekaj!- nie puszczał kobiety.
- Czego ty chcesz?
- Chcę ci coś wyjaśnić.
- Ale nie ma czego, bo oboje dobrze wiemy, że mnie tylko wykorzystałeś- Agacie znowu zaczęły spływać łzy z oczu.
- Agatko! Proszę cię. Ja ci wszystko wyjaśnię! Tylko mnie posłuchaj- Marek nadal nalegał.
- Marek! Nie mam po co cię słuchać! Ty nic nie rozumiesz prawda? Maria zawsze będzie w twoim życiu, a w takim wypadku nie ma tam dla mnie miejsca.
- Maria to już przeszłość. To ciebie kocham najbardziej i chcę z tobą spędzić resztę życia!
- To dlaczego tak się zachowałeś? Czemu posiekałeś moje serce na kawałki? Wiesz, jak ja się poczułam oszukana?
- Przepraszam. Sam wiem, jak się zachowałem i tego bardzo, bardzo żałuję. I jest mi strasznie głupio, że musiałaś tak cierpieć i to tylko wyłącznie z mojej winy.
- Chciałabym ci wierzy - odrzekła niepewnie.
- To uwierz - odparł mężczyzna chwytając Agatę za rękę.
- Marek... - Agata spojrzała na niego smutno.
- Proszę... - wyszeptał cicho. - Kocham cię - dodał gładząc delikatnie kobietę po policzku.
- Marek, proszę... - odparła, a w jej oczach pojawiły się łzy.
- Nie pozwolę cię skrzywdzić. Nie chcę dłużej cierpieć. Nie chcę żebyś ty cierpiała. Chce być z tobą. Zawsze i wszędzie. Zasypiać i budzić się przy tobie. Chodzić z tobą na spacery. Mieć gromadkę dzieci i żyć ze świadomością, że już zawsze będziemy razem - wypalił na jednym oddechu.
- A ty? Ty tego nie chcesz? - dodał po chwili.
- Chcę, ale... - odparła niepewnie.
- Obiecuję - powiedział podnosząc dwa palce do góry. - Że będę cię kochał do końca świata i o jeden dzień dłużej. Zawsze i wszędzie. O każdej porze dnia i nocy. A na naszym ślubie pięćdziesiąt małych białych gołąbków będzie robiło "Piii, Piii" - dokończył uśmiechając się szeroko. Agata nie odpowiedziała nic. Przymknęła lekko oczy, uśmiechając się przy tym delikatnie.
- Proszę - powiedział przerywając ciszę. - Wiem, że jestem idiotą, głu... - nie zdążył dokończyć, gdyż palec Agaty wylądował na jego ustach.
- Ciii - wyszeptała cicho i już po chwili ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku?
Minęły 2 miesiące. Agata i Marek byli najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Każda chwila była przeznaczona dla nich, jedynie wykluczając rozprawami, czy spotkaniami z klientami.
Pewien deszczowy, październikowy dzień, pomimo kapryśnej pogody był dla nich najwspanialszym dniem w całym życiu, kiedy się dowiedzieli o pewnej nowinie?
Od ponad tygodnia Agata wyglądała na osłabioną i zmęczoną. Marek od razu zamartwił się o ukochaną, jednak kobieta mówiła, że to przez pogodę, jednak sama czuła się naprawdę bardzo dziwnie. Co ranek biegła do łazienki, by zwymiotować, a wieczorem dokuczały jej mdłości.
- Może jesteś przeziębiona?- od razu odparł Marek, widząc ponownie wychodzącą z łazienki Agatę.
- Nie, nie- zaprzeczyła znowu- To pewnie niezdrowa żywność, bo od tygodni wpycham na siebie te hot dogi i tak dalej.
- Kochanie, może jednak pójdziesz do lekarza?- objął delikatnie Agatę.
- Nie trzeba. Wypiję jakieś ziółka i będzie w porządku- uśmiechnęła się słodko, całując go w policzek.
- No dobrze. A może lepiej zostaniesz w domu?
- Marek! Dzisiaj ważna rozprawa!- miała lekki grymas na twarzy- Ostateczna przy okazji. Nie mogę zrezygnować!
- No tak? Ale jutro mam cię widzieć o tej porze dalej w łóżeczku i żadnych ale!
- Dobrze, tato!- roześmiała się promiennie, idąc do kuchni?
Oboje po śniadaniu udali się do kancelarii, a następnie na rozprawę. Oboje mieli akurat o tej samej godzinie, więc pojechali razem, jednym samochodem. W trakcie drogi, Agata nagle złapała się za głowę. Marek od razu to zauważył i skręcił na pobocze.
- Agatko! Wszystko w porządku?- zapytał, gładząc jej policzek.
- Tak, tak. Wszystko ok- powiedziała po chwili- Jedźmy- odparła, uśmiechając się, jednak Marek zaczął się bać o ukochaną. Pomimo to pojechali dalej?
Oboje jechali windą. Marek zauważył, że Agata jest blada, jak ściana. Dotknął jej czoła, po czym odetchnął z ulgą.
- Całe szczęście gorączki nie masz. Ale jakoś nie za ciekawie wyglądasz?
- Taka ci się już nie podobam?- roześmiała się.
- Kochanie! Ty mi się zawsze podobasz!- cmoknął jej malinowe usta. Po chwili winda się otworzyła. Agata zrobiła kilka kroków, jednak po chwili zawirowało jej się w głowie i upadła prawie na podłogę. Prawie, bo Marek zdążył ją złapać, po czym delikatnie ją ułożył na zimnej podłodze. Na korytarzu zrobił się bałagan. Wiele osób chcieli pomóc nieprzytomnej Agacie.
- Agatko! Agatko! Słyszysz mnie?- Marek klepał jej policzek. Kobieta po jakimś czasie delikatnie się poruszyła, lekko mamrotając.
- c-co się dzieje? Gdzie ja jestem?- próbowała wstać, jednak Marek wykluczył.
- Kochanie, spokojnie. Zemdlałaś- powiedział cicho, po czym ją przytulił, po czym podał wodę.
- Boże! Tak nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami, tak nagle straciłam nad sobą kontrolę?- mówiła, po czym wzięła kilka łyków- Ale teraz jest już dobrze- powiedziała po chwili, powoli wstając. Marek pomógł jej przy tym.
- Kochanie! Może nie idź na tą rozprawę? Musisz odpocząć?- odparł.
- Marek! Ja wiem, że chcesz dla mnie dobrze, ale jest już ze mną ok i pójdę. Obiecuję, że potem od razu pojadę do domu- uśmiechnęła się ponownie, przytulając ukochanego?
Po rozprawie Agata czuła się już lepiej. Zanim wróciła do domu, coś ją tknęło, by pojechać do apteki.
- Dzień dobry, poproszę jeden test ciążowy- powiedziała od razu. Zapłaciła i wyszła z apteki. Będąc już w domu, od razu pobiegła do łazienki, aby wykonać test. Wynik testu całkowicie zwalił ją z nóg. Dwie kreski! To był dla niej szok, ale również i radość. Była gotowa o tym powiedzieć Markowi, kiedy tylko wróci do domu?
- Skarbie, już jestem!- usłyszała Agata. Kobieta ledwo co zdążyła schować test do pudełka. Szybko zawiązała we wstążeczkę, po czym schowała do szuflady. Szybciutko poprawiła sukienkę przed lustrem i poszła przywitać się z ukochanym.
- Tęskniłam!- odpowiedziała natychmiastowo, wpijając się w jego gorące usta.
- Mmmm? A co to za okazja, że tak się wystroiłaś?- objął ją w pasie.
- Wszystko w swoim czasie. Zdejmuj płaszcz- odparła, po czym poszła do salonu. Marek natychmiast powiesił na wieszaku i podążył w stronę, gdzie znajdowała się jego ukochana. Od razu zauważył stolik z dwoma nakryciami, świeczkami i butelką szampana.
- No proszę! Co ja tu widzę? Romantyczna kolacja się tu szykuje? Potrafisz mnie zaskakiwać- ponownie objął ją w pasie, dając namiętnego buziaka.
- Siadaj. Pójdę po jedzenie- szepnęła, kierując się do kuchni, a Marek nadal oczarowany, usiadł przy stole?
Po wspólnej pysznej kolacji, kiedy Marek już się rozluźnił, Agata była gotowa na to, co czekała od samego początku. Podeszła do szuflady i wyciągnęła pudełko.
- A cóż to?- spytał się Marek, widząc co ma w ręku jego ukochana.
- Niespodzianka- uśmiechnęła się, jak zaczarowana, siadając na kanapie. Marek dosiadł się do niej, wyciągając rękę po podarunek. Agata natychmiast zabrała pudełeczko.
- Za buziaka!- odparła, a Marek roześmiał się i wycałował jej malinowe usta, po czym Agata podała mu pudełeczko. Mężczyzna zaczął rozwiązywać wstążkę. Agacie zaczęło bić mocno serce, bo nie wiedziała, jak Marek na to zareaguje. Dębski w końcu otworzył pudełeczko i wyjął jego zawartość.
- Co to jest?- z początku Marek nie poznał.
- A jak myślisz?- Agata się roześmiała lekko, a Marek po chwili wytrzeszczył oczy, po czym jego wzrok skierował się do Agaty.
- Kotku! Czy?. Czy ty.. noo? czy ty przypadkiem?.- Mężczyzna się jąkał.
- No, no?. Co ja?- Kobieta znowu uśmiechnęła, a Marek? Wstał, biorąc Agatę za ręce i kręcąc ją dookoła. Agata krzyknęła z radości. Wiedziała, że ta nowina go uszczęśliwi. W końcu Marek postawił Agatę na podłogę.
- Skarbie! Czy ty wiesz, jak ja się z tego cieszę?- zapytał.
- Wiem, kochanie!
Marek wycałował ukochaną, po czym wykrzyknął:
- BĘDĘ OJCEM!!!
I znowu pocałował namiętnie Agatę. Tą noc spędzili namiętnie. Byli przeszczęśliwi, że spodziewają się dziecka i już nie mogli się doczekać, kiedy w końcu zawitają go na świecie?
I tak minęło pół roku. Agata była w ósmym miesiącu ciąży. Już od jakiegoś czasu nie pracowała, by się nie przemęczać przed przyjściem na świat nowego członka rodziny. Również i Marek załatwiał sobie dni wolne, by się opiekować ukochaną i ich przyszłym potomkiem. Oboje byli najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Przyjaciele z radością patrzyli na parę, która była w tej chwili w siódmym niebie. Marek zaczął się zastanawiać nad dalszym ich życiem. Miał pewność, że to z Agatą spędzi najwspanialsze chwile w ich życiu i już zawsze będą razem, jako zgodne, udane małżeństwo. Już kilka miesięcy wcześniej kupił pierścionek zaręczynowy, jednak ciągle się zastanawiał, kiedy ją poprosić o rękę. Postanowił porozmawiać o tym z najbliższymi, czyli z Dorotą i Bartkiem.
- Skoro się kochacie to jest pewne, że to będzie dobra decyzja- odparł Bartek.
- Agata się ucieszy! Ile razy mi mówiła, że to ty jesteś tym jedynym, z którym spędzi całe życie!- dodała Dorota.
Marek wziął te słowa do serca i był już pewny stuprocentowo, że to najwyższa pora, by oświadczyć się Agacie. Wieczorem Agata czekała na powrót ukochanego. W końcu Marek wszedł do mieszkania. Pierwsze co zrobił, to przywitał się z Agatą.
- Witaj, kochanie!- pocałował ją czule w usta- Jak tam spędziłaś dzisiejszy dzień?
- A przeglądałam w Internecie ciuszki dla maluszka. Dzisiaj znalazłam takie słodkie z postaciami z kreskówek. Najbardziej mi się spodobało z Mortem z ?Madagaskarów?- odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Marek również się uśmiechnął, po czym pogładził jej brzuszek.
- No, proszę! Kopie!- roześmiał się.
- To z radości, że już przyszedłeś- odparła Agata, a Marek wycałował brzuszek, mówiąc:
- Będzie zawodowym piłkarzem. Już ja się o to postaram!
- Hahaha! A może mu się nie będzie chciało?- Kobieta wyśmiała Marka.
- No przecież lalkami nie będzie się bawić! Nie ta płeć, proszę pani!
- Dobra, dobra!- Agata się roześmiała, całując go w policzek.
- Skarbie, bo ja mam pewną propozycję na dzień jutrzejszy- powiedział po chwili mężczyzna.
- Oooo! To więc słucham- odpowiedziała, siadając mu delikatnie na kolanach.
- Co sądzisz, by jutro zjeść kolację w jakimś innym miejscu, niż nasze mieszkanie?
- No, no? Zapowiada się ciekawie?.- odparła słodko- Ja nic nie mam przeciwko!
- Cieszę się!- odparł, całując ją w kącik ust- To może o osiemnastej, w restauracji ?Róża??
- Chętnie- odparła słodko, za co Marek znowu ją pocałował, myśląc:
- Na pewno będziesz szczęśliwa tego dnia!
Nie wiedzieli, że następny dzień zmieni ich życie na zawsze?
Marek postanowił, że po pracy pojedzie do restauracji, by tam poczekać na Agatę. Jeszcze widzieli się rano, kiedy Marek wychodził do pracy.
- Marek! Zapomniałeś drugiego śniadania!- usłyszał swoją ukochaną.
- Ojejku! Co bym bez ciebie zrobił?- odparł wesoło.
- To byś zdechnął z głodu- zażartowała kobieta.
- Kocham cię!- odpowiedział cicho.
- Ja ciebie bardziej- Agata wycałowała go z całej siły.
Kiedy Marek był przy samochodzie, zobaczył jeszcze Agatę stojącą przy oknie, która promiennie się do niego uśmiecha. Pomachała do niego, a on przesłał jej buziaka w powietrzu. Mężczyzna nie miał wtedy pojęcia, że ten uśmiech widzi już ostatni raz?
Marek bardzo porządnie się przygotowywał do dzisiejszego wieczora. Co jakiś czas dzwonił do restauracji i pytał się, czy wszystko jest zgodnie z planem. Już nie mógł się doczekać, kiedy pojedzie tam i w końcu zrobi to, na co czekał już dawno. Nareszcie nadeszła godzina 17:30. Marek wychodził z kancelarii, jednak przy drzwiach spotkał Dorotę, która nagle dała mu kopniaka.
- Na szczęście!- odparła z uśmiechem, a Marek tylko się roześmiał i wyszedł z gabinetu. Będąc już w samochodzie, zadzwonił jeszcze do Agaty.
- Jak tam, kochanie? Szykujesz się już?- zapytał.
- Pewnie! Już się nie mogę doczekać- odpowiedziała słodko.
- Ja również. Kocham cię!- powiedział na koniec.
- Kocham cię- powtórzyła Agata, odłączając się?


Była już godzina 18:20. Marek czekał wystrojony w elegancki garnitur na swoją ukochaną, jednak ona nie przychodziła jeszcze. Kiedy dochodziło wpół do 19 zaczął do niej dzwonić, jednak nie odbierała. Zaczął się trochę o nią martwić, ale postanowił poczekać. Mijały kolejne minuty i nic. Marek coraz bardziej był zdenerwowany faktem, że nie ma ukochanej i że nie odbiera telefonów. Kiedy wybiła dziewiętnasta, Marek wyszedł z restauracji i kierował się do samochodu, by ją poszukać, jednak nagle zadzwonił jego telefon. Był wyświetlony jakiś nieznany numer.
- Halo?- odezwał się do słuchawki. To co usłyszał w słuchawce, o mało co nie zwaliło go z nóg. Nie czekając długo, wsiadł do auta i skierował się do szpitala?
Nie zwracając na nic, ciskał gaz, by jak najszybciej znaleźć się w szpitalu. Teraz nic go nie obchodziło. Żadne przepisy, żadne znaki? Nic! Po chwili był już na miejscu. Szybko wysiadł z samochodu i skierował się na recepcję.
- Agata Przybysz Gdzie ona jest? Była przywieziona po wypadku- zaczął pytać pielęgniarkę.
- W Sali 8, ale proszę pana!- pielęgniarka nie zdążyła go zatrzymać.
Marek po chwili był przy Sali. Z dużego okna było widać jego ukochaną, która wyglądała bardzo słabo. Posiniaczona twarz, rozmazany makijaż, skołtunione włosy?. Tak mu się teraz przedstawiała jego najpiękniejsza kobieta na świecie. Nad nią przebywali lekarze i pielęgniarki. Marek nie wytrzymał i wszedł do Sali.
- Agatko! Kochanie! Boże! Co się stało?- zaczęły mu spływać łzy. Lekarze szybko zainterweniowali i wyprowadzili go natychmiast z Sali. Agata lekko otworzyła oczy, jednak była bardzo słaba, by coś powiedzieć.
- Proszę pana! Co z nią jest?- Marek zaczął się pytać jednego z lekarzy.
- Pan jest jej mężem?
- Nie, ale będę ojcem jej dziecka. Proszę mi powiedzieć! Agata jest dla mnie wszystkim!- mężczyzna błagał.
- Proszę za mną- odparł, a Marek poszedł za nim?
- Pani Agata miała wypadek samochodowy. Jej samochód staranował tir i uderzył w drzewo. Jej stan jest bardzo ciężki. Za niedługi czas będziemy odbierać poród, gdyż ciąża jest bardzo zagrożona i szybka cesarka może uratować życie dziecka.
- A Agata? Czy? przeżyje?- zaczęły mu spływać łzy.
- Są na to bardzo małe szanse, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy.
Marek nie mógł w to uwierzyć. Jeden, głupi wypadek, zmieniający całe ich życie. Bał się, że straci swoją ukochaną. Po jakimś czasie pozwolono mu wejść jeszcze na chwilę do Agaty. Widząc ukochaną, natychmiast znalazł się przy niej. Nie mógł jej poznać. Była strasznie sturbowana.
- Kochanie?.- wyszeptał po chwili. Agata otworzyła lekko oczy i widząc Marka, uśmiechnęła się lekko.
- Marek?- powiedziała ledwo.
- Ciii! Nic nie mów- delikatnie pogładził ją po policzku.
- Ja?- ledwo powiedziała- Marek? Ja czuję? Czuję, że? to już koniec.
- Nie! To dopiero początek!- Mężczyzna próbował zatrzymać łzy- Zobaczysz! Nasze dziecko będzie zdrowe i ty też będziesz zdrowa!
- Ale? ja już czuję? Ja czuję, że? że? umieram?- powiedziała ledwo. Poleciała jej łza.
- Agatko!- Marek zgarnął kosmyki jej włosów.
- Kochanie? Zaopiekuj się nim, jak tylko najlepiej potrafisz? Wierzę w ciebie?
- Agatko! Nie mów tak! Oboje się nim zaopiekujemy!
- Marek? Kocham cię?- odpowiedziała ostatkiem sił.
- Agato! Proszę cię!- Marek zaczął płakać.
- Pocałujesz mnie?- spytała.
- Tak- odparł, po czym skradł jej delikatnego, ostatniego buziaka- Ja też cię kocham- powiedział smutno, kiedy nagle weszli lekarze i pielęgniarki. Marek musiał wyjść, jednak jeszcze trzymał rękę ukochanej.
- Obiecujesz?- spytała się po raz ostatni.
- Tak?- odpowiedział, niechętnie puszczając jej dłoń. Teraz tylko czekał?
Minęła godzina, kiedy z Sali wyszła pielęgniarka. Podeszła do mężczyzny.
- Proszę za mną- odparła, a Marek ruszył za nią. Po chwili znaleźli się w jednych z Sali, gdzie leżały noworodki. Pielęgniarka przyniosła małe dziecko dla Marka.
- To pański syn- odpowiedziała, a on spojrzał się na małego.
- A? a co z? co z Agatą?- zapytał ledwo.
- Bardzo mi przykro?- usłyszał. Nie mógł w to uwierzyć! Oddał synka pielęgniarce, po czym wyszedł na korytarz i tam zapłakał. Stało się to, czego się najbardziej obawiał. Agata umarła! Stracił najbliższą osobę w jego życiu, ale też uzyskał również kogoś bardzo bliskiego. Wiedział, że musi sobie poradzić teraz z tym wszystkim, jednak teraz był załamany, bo jego ukochana już nie żyła. Przez długi czas siedział na korytarzu i ciągle płakał. Nagle poczuł rękę na swoich ramionach. Przed nim stali Dorota, Wojtek i Bartek. Dorota mocno przytuliła przyjaciela i również zapłakała. Wszyscy byli załamani śmiercią Agaty. Ten dzień stał się koszmarem?



Stojąc teraz tutaj, po raz kolejny, każde wspomnienie boli jeszcze bardziej. Wszystko do ciebie wraca, za każdym razem kiedy tu przychodzisz wraca... I za każdym razem boli, znacznie mocniej niż poprzednio. Brak ci sił, ale nie możesz okazać swojej słabości. Nie możesz się poddać. Nie możesz. Nie wolno ci. Musisz być silny. Nie dla siebie, dla niego? Dla waszego syna. Kładąc czerwoną różę na zimnej, marmurowej płycie wypowiadasz ciche "Dlaczego cię tu nie ma?" Po chwili emocje biorą górę, a po twoim policzku spływa gorzka łza. Nie powstrzymujesz łez. Tylko tu, tylko przy niej byłeś, jesteś i będziesz sobą. Zawsze tylko przy niej. Po chwili ponownie dotykasz zimnego marmuru.
- Kocham cię i będę kochać... Zawsze- szepczesz. Przekraczasz cmentarną bramę. Musisz być silny... Dla niego... Dla niej.

KONIEC!!!
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 13, 2012, 22:18:47 wysłana przez Karo »

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #27 dnia: Wrzesień 14, 2012, 16:47:18 »
Karo, Ewa.. wzruszyłam się. <placze>
To jest piękne.. smutne, ale piękne.  <placze>

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #28 dnia: Wrzesień 14, 2012, 18:27:56 »
Miło nam :*

A jeszcze coś ode mnie dam. Proszę :*


Weszli do pokoju szczęśliwi. Byli zmęczeni całą, weselną zabawą i bardzo się ucieszyli, kiedy w końcu mogli zostać sam na sam. To był ich czas i moment, kiedy nikt nie mógł im przeszkodzić. Małżonkowie usiedli na dużym łóżku, gdzie leżała biała, satynowa pościel. Marek patrzył się na swoją świeżo upieczoną żonę, z błyskiem w oku. Agata uśmiechnęła się lekko do ukochanego, a Marek odwdzięczył się tym samym. W całym pokoju panowała cisza. W tym momencie oboje nie potrzebowali słów. Już w momencie, kiedy na siebie patrzyli wiedzieli, że ta noc będzie najpiękniejszym momentem w ich całym życiu. Od samego początku ich dłonie były złączone. Wzajemnie czuli obrączki na swoich palcach. To uczucie było tym z najlepszych, na jakie czekali od dawna. Marek przeglądał się delikatne dłoni, dotykającej jego dłoń. Jego wzrok potem przeniósł się w górę, w ramiona ukochanej zakrytej bolerkiem, następnie w szyję, a kończąc na jej prześlicznej, uśmiechniętej do niego twarzy. Marek delikatnie zgarnął długą dłonią kosmyki jej włosów do tyłu, aby ujrzeć jej całą twarzyczkę. Przeczesywał jej policzek, jeździł po karku, przybliżając się przy tym do niej... Agata dalej obserwowała akcję swojego męża. Czując, jak jego ręka "wędruje" po plecach, nagle się odezwała:
- Poczekaj! Muszę napić się wody.
Marek tylko się do niej uśmiechnął, zabierając przy tym rękę, a Agata wstała i podeszłą do stolika. Wlewając wodę, usłyszała, że Marek również stanął z łóżka. Już myślała, że do niej podejdzie, jednak do tego nie doszło. Marek stał i patrzył się znowu w żonę, jak w obrazek. Po chwili Agata odstawiła pustą szklankę na miejsce i patrząc się na Marka, roześmiała się i poszła w stronę okna. W między czasie Marek zdjął swoją marynarkę i odpiął dwa guziki od koszuli. Jakiś czas przyglądał się żonie, zapatrzoną w okno. W końcu podszedł do niej cicho, przez co Agata nie słyszała jego kroków. Była zapatrzona w gwiazdy na niebie. Nagle poczuła znajome ręce, obejmujące ją w pasie. Czuła jego oddech, ulubiony zapach jego perfum. Również zaczęła czuć jego usta, delikatnie muskający jej szyję. Zamknęła oczy i zaczęła myśleć o tym, co za chwilę się wydarzy. Uśmiechnęła się do swoich myśli. Nagle usłyszała jego czuły, ciepły głos.
- Skarbie, chodź!
Agata odwróciła się w jego stronę i objęła ręce wokół szyi, a Marek ogarnął kolejny kosmyk jej włosów, po czym objął jej głowę i oddał jej krótki, acz namiętny pocałunek. Agata oznajmiła go, po czym Marek przerwał, by zdjąć jej bolerko. Delikatnie, aby nie skrzywdzić swej ukochanej. Pierwsza część jej garderoby trafiła na podłogę, a Marek kolejny raz pocałował ukochaną, podążając w głąb pokoju, będąc już przy łóżku. Oddawał jej kolejne pocałunki i w między czasie jego ręce zaczęły wędrować po plecach ukochanej. Szukając gorsetu, badał każdy skrawek jej ciała. Po chwili przerwał pocałunek, wziął ją za ręce i położył ją na łóżku. Usiadł przy niej od tyłu, by zdjąć jej gorset. Zanim to zrobił, wycałował jej kark, dotykając przy tym opuszkami palców. Po dłuższym czasie Marek w końcu zabrał się za odpięcie. Powoli odpinał guziki, których było bardzo dużo. Kiedy w końcu odpiął wszystkie guziki, odwrócił Agatę do siebie i oddawał kolejne pocałunki. W tym samym czasie zdejmował jej górną część sukienki. Kiedy miał ochotę na drugą część, Agata go powstrzymała.
- Teraz moja kolej!- odparła, a Marek się tylko do niej uśmiechnął i pozwolił żonie na jej krok. Kobieta całowała Marka najpierw po ustach, następnie po szyi. W tym samym czasie jej ręce były "zajęte" guzikami od koszuli męża. Delikatnie je dotykała i nie śpieszyła się do ich zdjęcia. Jednak w końcu kolejny guzik był już odpięty i przed Agatą było widać jego tors. Agata delikatnie go wycałowała, a Marek nagle wziął jej głowę i znów zaczął ją całować w malinowe usta. Mężczyzna zaczął się dobierać w końcu do zdjęcia całej sukni. Pochylił Agatę, by się położyła, po czym ręką wędrował po jej całym ciele. Agata roześmiała się przy tym, z powodu łaskotek.
- Ej! Delikatnie trochę! Przecież wiesz, że ja tego nienawidzę- odparła wesoło Agata.
- Przepraszam, kochanie- Marek uśmiechnął się promiennie do Agaty i wrócił do poprzedniego zajęcia. Delikatnie zsuną jej sukienkę do końca. Przy okazji Agata zdejmowała swoje buty, aby Marek mógł zdjąć jej pończochy. Jednak Marek postanowił jeszcze trochę podrażnić ukochaną i znów wrócił do ust. Agata zaczęła odpinać pasek od jego spodni i rozporek, jednak ona również od razu mu nie zdjęła. Marek znowu zaczął coraz to zmysłowo wycałowywać jej szyję, ramiona, dekolt, zsuwając się coraz niżej. Agata już poczuła gorącą falę rozkoszy. Marek szybko pozbywał się jej pończoch, a po chwili i bieliznę. Agata również po jakimś czasie zdjęła jego resztę ubrać, które natychmiast trafiły na podłogę. Kobieta dotykała umięśnionego ciała ukochanego. Czuła się cudownie! Kochali właśnie tą namiętność, ten szał! W końcu zrobili to, co zapieczętowało ich miłość. Przed nimi zaczął się wirować ten słodki świat, który tworzyli go oboje. Od teraz ich miłość była spełniona i skonsumowana, gdyż to była ich pierwsza, wspólna noc. Oboje już czuli zmęczenie po cudownym momencie w ich życiu. Agata wtuliła się w ciepłe ramiona ukochanego, a Marek wycałował jej wilgotne włosy. Oboje jeszcze głośno oddychali po tej całej, słodkiej chwili. Przykryci kołdrą, zasnęli w objęciach, śniąc o ich słodkim świecie...

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #29 dnia: Wrzesień 15, 2012, 16:34:34 »
Karo, pięknie to opisałaś! Super! Chcę jeszcze! :-*




Poniedziałek, 19.20
Wchodzę ociężale po schodach, które prowadzą do mojego mieszkania. Z dworu widziałem palące się światło, to znak, że Maria już jest. Nie mogę stchórzyć. Muszę jej powiedzieć, że jej nie kocham.. że ja i Agata.. że to Agatę kocham i z nią chcę spędzić resztę swojego życia. Skrzywdzę ją tymi słowami, ale nie mam innego wyjścia. Gdy rozstanę się z Marią Agata zobaczy, że traktuje ją poważnie, a nie jak zabawkę. Tak! Muszę postawić sprawę jasno. Maria i tak się dowie. Lepiej, żeby dowiedziała się ode mnie.
Otwieram drzwi. Odkładam kluczę na szafkę, zdejmuję płaszcz, buty. Idę. Ten korytarz nigdy nie był taki długi..
Wchodzę do pokoju. Maria pogrążona jest w czytaniu. Nawet na mnie nie patrzy.
- Cześć - rzucam ozięble. Podnosi głowę, nie odpowiada. Patrzy mi prosto w oczy. Jako pani prokurator pewnie już wie, że popełniłem jakieś przestępstwo. Tak się czuję. Nie uśmiecha się. Wraca do czytania. Podchodzę. Czuję jakby moje nogi były z waty. Siadam obok, ale nie za blisko.
- Coś się stało? - odłożyła książkę i popatrzyła na mnie. Wzrok miała zimny. Nie uśmiechała się. Jakby coś przeczuwała. - To może ja Cię uprzedzę. Jutro się wyprowadzam. - byłem totalnie zaskoczony.
- Ale.. dlaczego? - czyżby wiedziała o mnie i Agacie? Nie, no skąd. Nikt nie wie. Chyba, że Agata jej powiedziała. Ale ona przecież jest u swojego ojca. Może zadzwoniła? Tysiąc myśli na minutę.
- Masz romans, prawda? - jednak wie. Milczałem, nie potrafiłem się przyznać. Spuściłem wzrok. - Nie musisz odpowiadać. Ja to wiem.. - głos jakby jej się załamał, ale nie chciała dać po sobie tego poznać. - mecenas Przybysz mi Cię zabrała, tak? - była stanowcza.
- T... Tak. - zebrałem się na odwagę. Musiałem się przyznać. Maria uśmiechnęła się ironicznie. Nie patrzyła na mnie. - Przepraszam. - wydukałem.
- Daruj sobie - rzuciła chłodno i wstała. Popatrzyła na mnie z pogardą i wyszła z mieszkania. A ja czułem się jak ostatni łajdak. Nie chciałem jej skrzywidzić. Nie chciałem, ale to zrobiłem.
Wziąłem zimne piwo z lodówki, usiadłem przed telewizorem i włączyłem mecz. Musiałem się jakoś odstresować, bo jeszcze chwila i moja głowa rozpadłaby się na małe drobinki. Już nigdy nie skrzywdę żadnej kobiety. Nigdy! A na pewno nie skrzywdzę Agaty. Na samą myśl o niej uśmiech wkrada się na moją twarz. Nie odzywała się do mnie, ale czuję, że będzie dobrze.
Dopijam piwo. W mojej głowie rodzi się chęć natychmiastowego skontaktowania się z nią. Raz się żyje! Sięgam po telefon i wybieram jej numer. Przykładam telefon do ucha i czekam.
- Marek? - w słuchawcę słyszę zaspany głos. - Wiesz, która jest godzina?
- No właściwie to nie wiem - zerkam szybko na zegarek, który wskazuje, że jest 23.50 - o rany! Przepraszam, nie wiedziałem, że jest tak późno. Zupełnie straciłem poczucie czasu. - tłumaczę się jak dziecko, a Agata zaczyna się śmiać. - Co Cię tak rozbawiło? - pytam miłym głosem.
- Ty. Słodki jesteś. - chyba się przesłyszałem.
- Możesz powtórzyć.
- Mówię, że jesteś słodki, a co przerywa? - uwielbiam jej śmiech, nawet jak jest tak daleko.
- Agata.. - waham się - bardzo za Tobą tęsknie. - śmiech w słuchawce ucichł. Nie wiem, czy to dobrze.
- Ja za Tobą też - odpowiada po chwili milczenia - Idź spać, kochany! Jutro praca. Całuję. Pa - rozłączyła się. Ech.. co za kobieta. Mój dobry humor powrócił..