Robert, mam wrażenie, ma taki styl bycia. On wszystkich chwali, na zasadzie: "lojalność przede wszystkim". Poza tym, pozwolę sobie zacytować jednego Internautę, kiedy to pisali latem o rzekomym romansie tych dwojga: "dziadki się bzyknęli, no i wielkie mi halo"...hmmm...nie chcę być tutaj niedelikatna, ale oni są akurat w takim wieku, że ich ewentualne życie intymne jest dla mediów i otoczenia mało atrakcyjne, albo wręcz nieprawdopodobne. Poza tym, Gośka powinna umieć oddzielić co sobie myśli prywatnie, od tego, co jej dają do zagrania. Bo przecież, do cholery jest aktorką. I nie brzydką, mimo mijającego czasu. Mam jednak wrażenie, że jest po prostu niedowartościowana.
Nie zgodzę się z Wami, że ma do Roberta dystans jako taki, bo wszelkie zdjęcia z mediów/oficjalnych imprez pokazują, że ma ten luz przy nim i po prostu go lubi.
Zauważcie jak ona się wypowiada w wywiadach: jest ostrożna i powściągliwa, tak jakby ogólnie, mimo starań z dystansem do świata. Jest typem samotnika. Coś jak Włóczykij z Muminków. Niby z całą resztą, ale jednak z boku.
Ona mi się ogólnie nie podobała w tym odcinku. Poza Pawłem, była sztywna do wszystkich. W scenach z Markiem nie przypominała kochającej siostry, tylko sąsiadkę...z wioski obok. Ze Starskim natomiast wyszła jak mała dziewczynka, z której ten pierwszy zrobił idiotkę bez własnego zdania, jeszcze na nią nawrzeszczał...romantyk

.
W tej ich scenie łóżkowej w odcinku 1387 odcinku też mi się Gosia podobała w roli Marysi - miała ciepłe, zakochane spojrzenie i ładnie się przytulała do swojego ukochanego.
Pytanie tylko zasadniczo brzmi: po co ma Gosia się starać, skoro w Emce traktowali ją ostatnie 4 lata jak zło konieczne? Przypomnijcie sobie wszystkie jej sceny - grała zimną, chimeryczną babę, która ma dystans do wszystkich: łącznie z własną córką. Tylko sceny z Lucjanem wychodziły jej naturalnie, ale wiadomo, jeśli partneruje taki aktor jak Witold Pyrkosz, to nie może wyjść źle.
Myślę, że gdyby jej napisano logiczną, fajną scenę, jak w przypadku hydraulika, czy chociażby scenę pod domem Zduńskich, gdzie Artur ją wręcz agresywnie i z bólem całuje, to by to zagrała. Obydwie sceny uważam za udane.
Ale oni mają tam na wszystko wywalone: bo i tak kasa się kręci, a "tępy" widz, z najniższą krajową to ogląda.
Mają dużo fanów wątku Izy i Marcina, a jak potraktowali finał tego wątku? Nijak, chociaż oni czekali na to, jakieś 3 lata.
Wątek jej mimozy Aśki z Tomkiem, macie to samo - zaręczyny pod okiem byłem kochanki i jej dziecka (byłoby co opowiadać wnukom?), i śmierć po 4 miesiącach małżeństwa!
Przykładów można mnożyć, Wniosek jest jeden - mają nas za nic, przynajmniej ci, co piszą scenariusz...albo nie potrafią tego robić. Wybierzcie sobie, która wersja bardziej Wam odpowiada.
Dla zainteresowanych: wszystkie opowiadania usunęłam. Całość mogę przesłać jedynie w wiadomości prywatnej. Kolejne części też tam będą wysyłane.
Bez wyraźnego sygnału z Waszej strony, nie będę się narzucać, i kolejnych części nie wyślę.
Niestety, moja decyzja jest nieodwołalna. Ale szanuję Czytelników, nie zostawię ich bez kolejnych części. Problem polega na tym, że...odpowiedź uzyskacie w wiadomości prywatnej.
Dla tych, którzy już do mnie napisali: kolejna część opowiadania ten weekend. Kiedy dokładnie? Tego jeszcze nie wiem, zależy jak mi się dzisiaj sprawy ułożą.