Tak, jak obiecałam: opisy odcinków.
• M jak miłość 553
Marysia i Artur wybierają się do Warszawy. Mają dwie sprawy: chcą porozmawiać z przyjaciółką Radosza oraz oznajmić bliźniakom, że ich mama ma nowego chłopaka

.
Znajoma Aleksandra nie przebiera w słowach, żeby pokazać Zduńskiej, że nie zachowała się w porządku wobec Radosza. Ona pokornie słucha, nie mając nic na swoje usprawiedliwienie.
Później zakochani jadą na zakupy. Marysia dostaje śliczny komplecik od mężczyzny swojego życia, natomiast Arturowi wybiera nowy garnitur.
Pani ekspedientka zbyt aktywnie pomaga swojemu klientowi, czym wywołuje zazdrość Zduńskiej – świetnie, notabene, zagraną – pokazane są tylko jej oczy, które patrzą jak groźny bulterier na młodą kobietę. Marysia szybko spławia sprzedawczynię. Rogowski przekomarza się z ukochaną, twierdząc, że obsługa jest wyjątkowo fachowa i ciepła.
Rogowski zwierza się, że jest niesamowicie zdenerwowany i boi się jak przed średniowiecznym katem. Zduńska śmieje się z niego dosyć serdecznie. Opowiada mu, że rozmowa z koleżanką Radosza mocno ją wyprowadziła z równowagi i dziękuje, że potrafił przywrócić jej dobry nastrój, proponując zakupy.
Na rodzinnej kolacji atmosfera jest jak w rodzinnym grobowcu, każdy stara się na siłę być miły, a to tylko wstęp do towarzyskiej katastrofy. Artur i Marysia tryskają miłością, Paweł i Sylwia siedzą skwaszeni, Kinga ma złe samopoczucie ze względu na grypę żołądkową, którą przeszła.
Krótko po tym, jak Zduńska oficjalnie przedstawia im Rogowskiego jako swojego faceta, dowiaduje się, że zostanie babcią. Nastrój świąteczny można uznać za nieudany.
• M jak miłość odcinek 555
Marysia zamierza jechać do Warszawy do Marty. Artur chce ją odwieźć, ale ta się nie zgadza, bo musiałby jechać po nocy. Rogowski mówi, że o to mu chodzi, bo chce ją wziąć na litość i przywieść do Gródka.
Renia informuje kolegów, że Celina otrzymała wyrok w zawieszeniu. Proszą pediatrę, żeby nie rozmawiała z koleżanką na ten temat. Zakrzewska strzela focha, twierdząc, iż niesłusznie została posądzona o wścibstwo i brak taktu.
• M jak miłość 557
Rogowski od rana ma dobry humor. Paraduje w mieszkaniu Marysiu w szlafroku i podśpiewuje. Promienieje radością, co nie omieszka mu powiedzieć jego przyjaciel Antoni, z którym rozmawia przez telefon.
Zduńska opowiada przyjacielowi, że śniła jej się Wróżka, która przepowiedziała jej, że spotka ją coś dobrego.
Do mamy przyjeżdża Piotrek. Jest zły i zniecierpliwiony. Artura traktuje z dystansem. Pyta matkę, czy traktuje związek z Arturem poważnie. Maria potwierdza, że traktuje bardzo poważnie swój związek z doktorem.
Wieczorem Artur zaprasza Marysię na kolacje. Ona nie chce pójść, niestety, Rogowski jest nieugięty.
Przy dźwiękach smyczkowej muzyki Artur pada na kolana i prosi pielęgniarkę o rękę. Scena kończy się, kiedy świecące szczęściem oczy Zduńskiej splatają się z płomieniem świecy ze stolika. Dopiero w kolejnym odcinku dowiemy się, jakiej odpowiedzi udzieliła Marysia Arturowi.
• M jak miłość odcinek 558
Marysia spotyka się z bliźniakami. Przekazuje im radosną nowinę i niejako prosi o błogosławieństwo dorosłe dzieci.
Artur pyta ją, co się stanie, jeśli jej synowie go nie zaakceptują w roli ojczyma. Maria nie odpowiada – woli nie martwić się na zapas.
Rogowski jest zaniepokojony. Zdaje sobie sprawę, że jego szczęście może prysnąć jak bańka mydlana. Cały dzień ma przez to zniszczony, wybiera się na długi, samotny spacer, w oczekiwaniu na wyrok.
Kiedy pielęgniarka przychodzi ze spotkania z synami, nie zastaje w mieszkaniu narzeczonego. Odbierając połączenie telefoniczne zaczyna od: „Cześć kochanie”, niestety, po drugiej stronie słuchawki odzywa się Radosz, który właśnie odbywa leczenie psychiatryczne.
Wieczorem przyszli państwo Rogowscy rozmawiają o ślubie. Artur pyta Marię o uczucia. Ona odpowiada mu: „Kocham cię, i jestem tego absolutnie pewna”. Postanawiają wziąć ślub na wiosnę. Panuje między nimi idealna harmonia.
• M jak miłość 560
Przyszli państwo Rogowscy oznajmiają koleżankom z pracy, że biorą ślub. Sprawę oblewają gazowanym soczkiem. Następnie, niczego nie świadoma Zduńska zostaje porwana do Grabiny
Rogowski oficjalnie prosi o rękę wdowę po Krzysztofie Mostowiaków. Ponieważ wpadają bez zapowiedzi, zastają seniorów w dość swobodnej konfekcji, do tego umorusanych smarem z roweru, którego Lucjan reperował.
Jedynie doktor wygląda schludnie, co dziadek komentuje trafnie: „odstrzelony jak stróż w Boże Ciało”.
Basia dostaje bukiet wielki jak drzwi od stodoły sołtysa. Panuje rodzinna, ciepła atmosfera. Lucjan wie, że oddaje córkę w najlepsze z możliwych rąk. Żartuje, że odkąd ma lekarza w rodzinie, nie musi się martwić o zdrowie oraz częściej może się raczyć naleweczką, bo, jakby coś, Artur go poratuje. Później Mostowiak daje przyszłemu zięciowi wygrać w szachy, następnie łykają sobie domowego trunku na przełamanie lodów. Wszyscy są szczęśliwi.
• M jak miłość odcinek 561
Marysia odwozi Krysię na spotkanie ze Zbyszkiem. Ta ostatnia gratuluje jej zaręczyn i mówi, że wiedziała od początku, że tych dwoje jest sobie pisanych.
• M jak miłość 563
Marysia próbuje rano się ubrać u Artura. W domyśle, spędzili ze sobą noc, bo niby tak przypadkiem mu się po chałupie nie pałęta ponętna pielęgniarka w średnim wieku?
Kiedy Zduńska zapina bluzkę, Rogowski kombinuje, jakby ją rozpiąć

i popielęgnować troszeczkę ich relację intymną. Niestety, kiedy spogląda na zegarek, jest za późno na amory. Artur proponuje Marysi, żeby z nim zamieszkała. Pielęgniarka, swoim starym zwyczajem – waha się, jaką decyzję podjąć.
Te odcinki kojarzą mi się w absolutnym, prostym szczęściem, które tak niewielu jest w stanie docenić, a aktorzy pięknie i naturalnie go grają – Maria promienieje, w ramionach doktorka czuje się spełniona i nawet nie musi mu tego mówić – bo to widać, kiedy tylko na niego spojrzy.
Marysia prosi narzeczonego, by zadzwonił do Janusza z pytaniem, co zamierza zrobić z przychodnią, mieszkaniem i pracą na etacie. Wieczorem Rogowski wykonuje telefon do przyjaciela i mówi Marysi, że Janusz wróci, aby uporządkować sprawy formalne. Nie podaje żadnych szczegółów.
Artur żartuje, że narzeczona przesoliła sałatkę. To są czasy, kiedy tworzą miłą, zakochaną w sobie parę, której nie obca jest słodka ironia.