Mówiłaś, że zaczniesz 2 sezon a nie że dojdzie zaraz do połowy

Ruda, znaczy kapłanka Stannisa? Wyjątkowo pomylona i chora osoba. Nie może sobie co prawda zaszaleć tak jak Jeffrey (trup rano, trup na wieczór), ale ma ogromny wpływ na Stannisa, no i macza paluchy w magii. Ta scena porodu wyjątkowo niesmaczna i obrzydliwa. To, co się urodziło też będzie miało zadanie do spełnienia

Joffrey żadnej z tych prostytutek nie zabił, ale jedna rzeczywiście nie przeżyła. Zabiła ją druga pod kuszą skierowana w siebie...więc albo tamta albo ona. Tak więc ta panienka lekkich obyczajów co kiedyś przybyła na wozie z kapustą z Winterfell jeszcze jakiś czas pożyje.

Tyrion ...i ma trochę dobrego serca (co jest w tej rodzinie niebezpieczne) i jest dobrym strategiem i pewnie kiedyś będzie tego żałował.
Najbardziej mi się podobały porządki przez niego poczynione zaraz po zostaniu królewskim namiestnikiem - ukaranie dowódcy straży za zdradę (za sprawę Neda też) i wyrzucenie z Małej Rady tego całego maestra...zboczonego starucha z długą brodą

za jakiś czas pewnie odbije mu się to czkawką...bo taka jest kolej rzeczy w tym serialu...ale najważniejsze, że to zrobił.
Plus to, że powiedział Cersei, że jest dla ojca rozczarowaniem (nie upilnowała Aryi).
Tymczasem wysłał lorda Litllefinger na pertraktacje do Catylyn w sprawie wymiany córek Starków (choć w Królewskiej została tylko jedna

) na Jamiego. Arya z kolei trafiła do twierdzy Tywina

(Mam nadzieję, że mi się nie myli kolejność zdarzeń).

Chwilowo nie będzie tam miała źle

Nie wiem dlaczego, ale ja od początku najbardziej lubiłam Starków z Północy
Joffrey to socjopata, psychopata i życzę mu śmierci