Całkowitą winę ponosi tu Artur.
Nie. Artur ponosi winę za zdradę, za popchniecie go do zdrady ponosi winę Marysia. Każda kobieta, która jest lodowcem w łóżku sama domaga się kłopotów. Marysia była lodówką jako żona. A symptomy tego że będzie się żle działo w tym stadle były już wcześniej.
Nie ma czegoś takiego jak "popchnięcie do zdrady"
Zdrady winny jest ten, który zdradza. Koniec i kropka. Świat byłby strasznie przykry, gdyby ludzie postępowali tak jak napisałaś, gdyby ucieczką od każdego kłopotu w małżeństwie była zdrada. Normalni ludzie ze sobą rozmawiają, mówią co im się nie podoba, usiłują coś naprawić, ulepszyć. Tylko kretyni znajdują sobie w takich momentach kochanki.
Niestety, ale świat taki właśnie jest. Zdrady, rozwody po dwóch, trzech latach małżeństwa to są normy we współczesnym świecie. Nikogo nie burzą, nie szokują.
Mało jest par, które próbują ratować swoje związki, małżeństwa. Pierwsze problemy i już separacja, rozstanie, zdrada.
I nie do końca się zgodzę z tym, że zdrada to wina tylko jednej strony.
Małżeństwo to związek dwóch osób. Ważne są uczucia, potrzeby obu. Zarówno mąż jak i żona powinni dbać o to, aby to co ich połączyło trwało wiecznie. I to jest codzienna walka o to, aby tak właśnie było:
"... małżeństwo to wojna... Jest wiele rodzajów wojen małżeńskich, Adelo. Jedne są krwawe, znaczone pięścią i siniakami, inne oparte na strategii wyniszczenia, spalonego terytorium, a jeszcze inne są wojnami o utrzymanie miłości. Te są najtrudniejsze, bo ciągle trzeba znajdować nowe sposoby na pokonanie zabójczych przeciwników: nudy, rutyny, otępiającej dawki codzienności i przyzwyczajenia... a jakiego rodzaju jest twoja wojna, Adelo?""Kuźnia głupców" - Ewa Siarkiewicz
Świetny i bardzo trafny cytat. Tę wojną toczyć powinni i ona i on. Nikt nie może być bierny. Nikt nie może tylko brać i nic przy tym nie dawać. Jeśli tylko brałaś, nie pielęgnowałaś i nie dawałaś jesteś także winna tej zdrady, tego rozstania.
W przypadku pary naszych bohaterów trudno coś na temat winowajców napisać, bo relacje tej pary były najpierw mgliście zarysowane, później marginalnie pokazywane, jeszcze później w ogóle "kontakt" z nimi się urwał, że raczej mało mamy wiedzy na to, aby określić przyczynę skoku w bok Artura. Problemy jakieś musiały być, Artur raczej nie jest z tych co to sport ze zdrady sobie czynią. Podejrzewam, że wspomniane przez Justka rozmowy mogłyby coś dać. Tylko, że wychodzi na to, że Rogowscy, mimo wieku i pewnych doświadczeń, do tych "normalnych" raczej się nie zaliczają

.
Zgadzam się z tym co napisała Justek. W małżeństwie zdarzają się kryzysy, ale jeśli obojgu zależy na związku, to powinni ze sobą umieć rozmawiać i próbować naprawiać swoje relacje. Widocznie Arturowi na tym nie zależało, znudziło mu się już życie z Maryśką, to i poszukał sobie ciekawszych wrażeń w ramionach kochanki, nie biorąc pod uwagę tego, że może stracić rodzinę. Chociaż może przestało już mu na tej rodzinie aż tak zależeć. Przyszłośći to małżeństwo Rogowskich raczej przed sobą nie ma, jak facet już zdradził, to następne jego zdrady są wysoce prawdopodobne, nie wierzę w żadne "nawrócenie" się Artiego, jeśli nawet rozstanie się z tą Teresą, to wcześniej czy później i tak znajdzie sobie jakąś inną.
A skąd wiemy, że Artur się nie starał, że mu nie zależało?
Może oboje się nie wysilili.