A takie "coś" dzisiaj zamieścili ....
http://superseriale.se.pl/seriale/m-jak-milosc-po-wakacjach-2014-romans-marysi-z-mlodym-lekarzem-wojtkiem_413977.html#add_comment_form"Ło matko", jeśli taki wątek naprawdę wykombinowali i nakręcili, to zdaje się, że Meg ma 100% rację w ostatnim info. Tylko, że nie będzie to wiele uśmiechu, ale multum rechotu

.
No cóż, nawet po pijaku nikt na coś tak bzdurnego chybaby nie wpadł. Może tak działają na te scenobajarki te dopalacze nowej generacji , bo według mnie po "maryśce", haszu, czy kokainie to one są od dość dawna...
A to mój "pomysł" na dalszy rozwój i zakończenie tego wątku:
"Jane Buford dowiedziawszy się o gorącym uczuciu, które połączyło Wojtka z jej ciotką Marysią (w każdym bądź razie jakąś tam jej kuzynką) , wpada na pomysł wyeliminowania raz na zawsze "trochę" starszej od siebie rywalki. W tym celu zakrada się do szpitala i w ambulatorium, na oddziale prof.Kazana wykrada wszystkie leki anastezjologom. Potem podstępnie zwabia cioteczkę i jej młodocianego kochanka do bistro "Za rogiem", chociaż zbytnio się przy tym nie wysila, bo tam prawie wszyscy stale przesiadują ...Wykorzystuje nieobecność Pawełka, który kolejny już raz odbiera/odbija razem z małżonką Alą , swoją koszmarną pasierbicę z komisariatu policji. Szefa Janka również tam nie ma, bo ten w tym czasie przebywa w sąsiednim sklepie "U Baśki" ( "z nie wiadomo czym" ) z Sylwię i nawiedzoną malarką , próbując je zaprzyjaźnić. Jane pod pozorem pomocy Taro, przygotowuje specjalnośc "zakładu", czyli faszerowane w dużych ilościach lekami sushi i serwuje to cioteczce Maryś i młodemu konowałowi. Niestety nie mogą oboje rozpocząc konsumpcji tego dania, ponieważ w bistro zjawia się małżonek Maryś Arti , którego nie odstępuje na krok wierna kochanka Teresa. Arti domaga się od małżonki zgody na jak najszybszy rozwód bez orzekania o winie. Santa Maryś nie chce się na to zgodzić. Wkracza w to wszystko pani prawnik, która chcąc wymusić na Maryś tę zgodę, zaczyna szarpać się z nią za "kudły"...
Niestety do bistro prawie jednocześnie wracają wszyscy wymienieni powyżej "bohaterowie" i próbują rozdzielić obie kobiety. Ich wysiłki nie na wiele się zdają.
Nasi "bohaterowie, dochodzą w końcu do wniosku, że ta bijatyka obu pań trochę może potrwać, bo obie posiadają jeszcze trochę włosów do wyrwania, szczegolnie długowłosa prawnik...
Trochę znudzeni monotonią i trwaniem tego "wydarzenia", jego postronni już obserwatorzy dochodzą do wniosku, że warto by więc w tym czasie coś przekąsić i oczywiście zabierają się do konsumpcji tegoż zatrutego sushi i po kolei padają, jak muchy na podłogę....Oczywiście Maryś i Teresa nie zaprzątają sobie tym głowy, bo jeszcze trochę włosów zostało im do wyrwania....
Zrozpaczona i zdesperowana tym wszystkim Jane, wybiega z bistro, wsiada w samochód Pawła Z. i....z impetem wjeżdża przez okno do wnętrza bistro, biorąc na cel stolik, przy którym wcześniej biesiadowała Maryś &co. Kończy się to oczywiście totalną masakrą, bowiem przy okazji wybucha zbiornik paliwa w samochodzie, dodatkowo rozszczelnia się instalacja gazowa, a bistro plus sąsiedni sklep wylatują w powietrze...Na miejscu ginie Jane B., Maryś & młody konował, Arti z kochanką, Paweł Z. z rodziną, Janek, malarka, Sylwia i Taro.....I w tym momenie skończyło mi się działanie amfy....Cd rychło więc nie nastąpi...

PS: Mam nadzieję, że nikt mnie za to nie rozszarpie na forum .....
