Najlepszy polski serial od bardzo dawna.
Trochę do śmiechu, trochę do płaczu. Ukazana piękna przyjaźń pomiędzy czterema tak różnymi kobietami, w zupełnie różnych momentach życia.
Największy sentyment mam do Anki, może to przez to, że zawsze lubiłam Magdę Stużyńską. Jej Anka jest taka mądra, miła, cierpliwa i opiekuńcza. Nawet na zbuntowaną Julkę zaczęło to działać. Nie wiem czym to wytłumaczyć, ale mimo tych wszystkich złośliwości lubiłam tą małą. Od początku czułam, że nie jest zepsuta do końca tylko jak ktoś tu wspominał traktowała matkę zupełnie tak jak ojciec, ale jak było widać ostatnio poszła po rozum do głowy. Było mi jej szkoda gdy zadzwoniła do matki, w krytycznym momencie, a ta nie odbierała, jak na ironię mam przeczucie, że Anka odebrałaby w każdym innym momencie tylko nie w tym. Z Pawła to niezły dupek i manipulant, dobrze mu Andrzej przygadał, aż się adwokacina zatrząsł ze złości. Później jak próbował Indze wmawiać, że, gdy ona powie Ance o tym romansie to ją skrzywdzi tym najbardziej. Do tego on rzeczywiście kocha się w Indze, nie sądzę aby ten pocałunek był z wyrachowania, co za typ. Nawet jeśli pod wpływem wypadku Anki postanowi odkupić swoje winy życzę mu wiele przeszkód na tej drodze, nie może mu pójść tak łatwo. Anka może mu po jakimś czasie wybaczyć, w końcu przeżyli ze sobą zapewne kilka szczęśliwych lat, z jakiegoś powodu musiała się w nim zakochać, mają dzieci, choć nie ukrywam, że mój wymarzony scenariusz to taki, w którym gnida Pawełek będzie próbował gnębić Ankę, ona po wielu trudach wyjdzie z tego zwycięsko silniejsza, pewniejsza siebie i piękniejsza. Znajdzie sobie fajnego faceta, który będzie jednocześnie silny, ale będzie ją kochał i szanował, a Pawełek będzie sobie pluł w twarz, że stracił taki skarb. W tej wersji Paweł się odmienia w tym właśnie momencie, zaczyna być troskliwym ojcem, ale żeby wrócić do Anki jest już za późno, zresztą to nie jest zmiana diametralna, co Anka swoim wprawnym okiem zauważy. Myślałam jeszcze o tym, że zanim Anka spotka tego swojego księcia mogłaby się wplątać w jakiś krótki romans z młodszym mężczyzną, który byłby raczej wątkiem humorystycznym, ale to niekoniecznie. Mimo, że Anka dobrze dogaduje się z Rafałem, nie chciałabym żeby byli ze sobą. Anka będąca ze "spadkiem po Idze" to dość dziwna sytuacja zważając na stosunek Pawła do Ingi.
Teraz czas na Zuzę. Uwielbiam ją przeogromnie. Niby lubię oglądać ją z Wojtkiem, ale jest w nim coś, co mnie niesamowicie drażni...ta jego przesadna grubiańskość, ja wiem, że zamysł był taki, żeby oni byli dobrani na zasadzie kontrastu z pewnymi cechami wspólnymi, ale bez przesady. Zdenerwował mnie trochę jego tekst, o tym, że myślał, że to będzie łatwy strzał, że szybko będzie się mógł chwalić panią dyrektor, zabrzmiało to tak jakby on miał zamiar chwalić się nią jak jakimś samochodem lub coś w ten deseń. Nawet fajny facet, ale tymi swoimi dziwnymi tekstami nazbierał sobie u mnie trochę minusów, nie do końca mu ufam. Za to Dagmara uwielbiam. Gołym okiem widać, że kocha się w Zuzie. Nie obraziłabym się, gdyby kiedyś chociażby spróbowaliby się spotykać, a np. Dagmar okazałby się bardziej władczy w życiu prywatnym. Ciekawa mogłaby być z nich para, choć uważam, że podobnie jak w przypadku Wojtka to byłoby jeszcze nie do końca to. Nie wiem dlaczego, ale kilka razy w czasie oglądania serialu złapałam się na myśli, że być może w przyszłości Michał i Zuza będą mieli potajemny romans, w jakimś sensie do siebie pasują, ale ten romans byłby kompletnie bez przyszłości, do tego z przykrymi konsekwencjami. Oby moje przeczucie nie było prawdziwe.
Jeśli już napomknęłam o Michale to napiszę coś o Patrycji. Uwielbiam jej podejście do życia: optymizm, radość, to, że można na nią liczyć, to, że nie skreśla ludzi zbyt szybko. Mimo mojego sentymentu do Michała przez całą serie bałam się, że za sprawą swojej bująjącej w chmurach osobowości (taki jego wizerunek był ukazywany przez większość sezonu) coś "odwali", ale miło się zaskoczyłam, gdy się go przycisnęło potrafił stanąć na wysokości zadania. Praktyczny, ale jednak rycerz. Kocha Pati i to udowodnił, chwała mu za to! Mam nadzieję, że nie da się zmanipulować fałszywej mamuście i z pozoru bezpłciowemu ojcu, który jednak wyglądał na takiego, co ma swoje za uszami. Wygląda na to, że mimo wzajemnej miłości związek Michała i Patrycji nie będzie usłany różami w następnym sezonie, ale trzymam za nich kciuki.
Ingę zostawiłam sobie na sam koniec, bo na początku jej nie lubiłam. Wydawała mi się mdła i nijaka. Wątek z Piotrem

sprawił, że ją trochę polubiłam, ale nadal lubię ją najmniej z całej czwórki. Zakładam, że w następnym sezonie przyjaciółki na jakiś czas się od niej odwrócą, wtedy ona aby zapełnić sobie tę pustkę pozwoli na to aby Rafał z Andrzejem rywalizowali o nią, ale będzie ich obydwu zwodzić, bo nadal w jej sercu będzie Piotr. Po jakimś czasie sprawa z nią i Pawłem się wyjaśni, pogodzi się z przyjaciółkami, ale z kolei wróci Piotr i zobaczy ją w jego mniemaniu w dwuznacznej sytuacji, z którymś z panów albo z jednym i drugim. Nie będzie chciał mieć z nią nic do czynienia, zapewne spotkają się gdzieś przypadkiem, Piotr będzie zdystansowany, nieświadoma Inga będzie myślała, że to odrzucenie z jego strony, dalej będzie lawirowała między jednym, a drugim, może na chwilę skłoni się ku Andrzejowi dla dobra Hani, ale później wyjaśnią sobie wszystko z Piotrem i będzie happy end. Rafał po tym wszystkim (lub przed tym wszystkim, odpuszczając sobie Ingę bardzo szybko po powrocie Andrzeja) mógłby związać się z Jagodą, bardzo sympatyczna kobieta, ale z tego, co pamiętam jest mężatką więc to nie wchodzi w grę. Mógłby również uleczyć złamane serce dobrej, ale głupiutkiej jak but z lewej nogi Ewy. Andrzej powinien przez pewien czas zająć się głównie Hanią i skoncentrować się na byciu ojcem.
Nie mogę się doczekać wiosny, żeby się przekonać czy jakakolwiek z moich hipotez się sprawdzi. Już tęsknię za "Przyjaciółkami"!