Autor Wątek: Nasze opowiadania  (Przeczytany 67532 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Markoagatoholiczka

  • MarGatoGatkoLichoholiczka
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #30 dnia: Wrzesień 15, 2012, 17:06:33 »
Am...
1. Jak zwykle boskie. Wiesz jak ja czekałam jak dodasz parta? Chcemy więcej! Chcemy więcej i to jusz :D
2. Dobrze, że w końcu się Pleśń ulotniła, choć muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się, że tak gładko pójdzie :D
3. Koniec słodki <zakochany> Porządam więcej :D
4. Nie zapomnij też o dramma. Wszakże ja kocham dramma :D
5. Jak będziesz grzeczna to na dniach dostaniesz prezent :P
"Markowe gatki znakiem markowym Marka. Agatka w szoku, a Ewka w kanarkach" <3
"I ciągle sobie zadaje pytanie: W jakich gatkach chodzi dziś moje kochanie?" <3
Lichy <3

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #31 dnia: Wrzesień 15, 2012, 17:08:09 »
Ajj! Rozmarzyłam się...  <zakochany>
Cudnie, Am!  :buziak:
Czekam szybciutko na kolejną część, bo inaczej nie zdzierżę :D

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #32 dnia: Wrzesień 15, 2012, 17:11:09 »
Am...
1. Jak zwykle boskie. Wiesz jak ja czekałam jak dodasz parta? Chcemy więcej! Chcemy więcej i to jusz :D
2. Dobrze, że w końcu się Pleśń ulotniła, choć muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się, że tak gładko pójdzie :D
3. Koniec słodki <zakochany> Porządam więcej :D
4. Nie zapomnij też o dramma. Wszakże ja kocham dramma :D
5. Jak będziesz grzeczna to na dniach dostaniesz prezent :P
ad1. Dziękuję, dziękuję. :) Kiedyś się napisze. :D
ad2. Ale kto powiedział, że gładko? <haha>
ad3. Patrz ad1
ad4. I coś dramatycznego się wymyśli. ;D
ad5. Będę! ;D

Karo, dziękuję. :-*

Offline Markoagatoholiczka

  • MarGatoGatkoLichoholiczka
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #33 dnia: Wrzesień 15, 2012, 21:50:44 »
Am... to bądź i  daj nam prędziutko parta :D  <haha> I nie kiedyś się napisze, tylko chce usłyszeć, że bd za chwile :P
"Markowe gatki znakiem markowym Marka. Agatka w szoku, a Ewka w kanarkach" <3
"I ciągle sobie zadaje pytanie: W jakich gatkach chodzi dziś moje kochanie?" <3
Lichy <3

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #34 dnia: Wrzesień 17, 2012, 16:21:42 »
Am, to kiedy się możemy spodziewać opa? :D

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #35 dnia: Wrzesień 17, 2012, 19:50:57 »
Am, to kiedy się możemy spodziewać opa? :D
Już, teraz, natychmiast. <haha>



Piątek rano.

Może dziś ją zobaczę? Może w w końcu postanowi wrócić. Z każdą minutą tęsknie za nią coraz bardziej. Z jej uśmiechem, jej błyszczącymi oczami, za jej głosem, za jej żartami, nawet za tym, że potrafiła nawrzeszczeć na niego bez powodu. Tęsknie za nią całą. Chciałbym już móc ją przytulić, wtopić wargi w jej malinowych ustach, bawić się kosmykami jej czarnych włosów. Móc w końcu poczuć, że jestem dla niej kimś ważnym.. najważniejszym. Zawładnęła mną w całości. O niczym innym nie myślę, na niczym nie mogę się skupić. Moje serce i mój mózg oszalały. Moje wszystkie marzenia sprowadzają się do jednego. Do niej. Marzę, żeby ją całować, żeby zasypiać i budzić się obok niej, żeby kochać się z nią każdej nocy, w każdym miejscu. Kocham, kocham, kocham.
Znów rozczarowanie, znów jej nie ma. Telefon nie odpowiada. Martwię się..
Dzwoni! Odbieram. Głos ma inny niż zwykle. Smutny. Boże, wiedziałem, że coś się stało! W jednej chwili wszystko stało się jasne. To straszne. Nie mogę w to uwierzyć. Odłożyła słuchawkę. Nie zdążyłem nic powiedzieć. Wybiegłem z kancelarii nie zważając na Bartka i Dorotę. Mignęły mi tylko ich zdziwione miny. Może powinienem im powiedzieć co się stało. Nie ważne, nie mam czasu się nad tym zastanawiać. Muszę jak najszybciej dotrzeć do niej. Muszę ją przytulić. Musi wiedzieć, że jestem przy niej, że może liczyć na moją pomoc, wsparcie. Teraz w tych trudnych chwilach bardzo mnie potrzebuje. Zadzwoniła do mnie, tzn. że mi ufa. Najpierw ta sprawa z tym Maćkiem, teraz taka tragedia. Jeszcze tylko brakuje, żeby pojawił się ten cały Hubert.
Jadę. Muszę być tam jak najszybciej. Ona nie ma teraz obok siebie nikogo bliskiego, nikogo, kto by ją pocieszył, kto by jej pomógł. Tym kimś jestem ja.
Po około 2 godzinach jazdy byłem pod jej rodzinnym domem. Serce waliło mi jak oszalałe. Tutaj, na pierwszy rzut oka, nic się nie zmieniło. Wszystko wyglądało jakby nic się nie stało. Furtka zamknięta. Do drzwi domu prowadziła krótka ścieżka z kostki, po bokach rosły małe żywotniki, które przeplatane były ogrodowymi lampkami. W dalszej części ogrodu przed domem w oczy rzucały się fioletowe astry, które pięknie kwitły tego roku. Obok astrów żyła sobie malutka magnolia, która o tej porze roku nie była tak piękna jak wiosną. Po drugiej stronie znajduje się malutkie oczko wodne. Pięknie tu. W oknach zasłonięte są zasłony, jedynie to nie jest takie jak zawsze.
Drzwi wejściowe powoli się uchylają a w nich pojawia się Agata. A raczej cień Agaty. Moje serce rozrywa się na malutkie kawałeczki widząc jak moja ukochana cierpi. Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Agata widzą mnie lekko się uśmiecha, jeśli można to nazwać uśmiechem.. Podszedłem bliżej i mocno ją przytuliłem. Czekałem na tę chwilę jak na zbawienie, jednak nie tak sobie ją wyobrażałem. Wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej. Ale teraz muszę jej pokazać, że jestem cały dla niej. Gładziłem ją delikatnie po włosach. Wiedziałem, że to ją uspokaja. Drżała w moich ramionach, a w moich oczach pojawiły się łzy.. łzy żalu. Szepnąłem ją do ucha, że już jestem, i że zawsze będę z nią i dla niej. Oderwała się ode mnie i spojrzała na mnie badawczo. Jej oczy były podkrążone, pozbawione dawnego blasku. Na twarzy nie widniał piękny uśmiech. Minę miała poważną. Włosy rozczochrane. Ale to nie zmienia moich uczuć. Wręcz przeciwnie.
Siedzieliśmy na kanapie w jej pokoju. Ona mocno wtulona w moje ramiona. Nic nie mówiła. Słowa były zbędne. Cicho łkała, a ja nie mogłem nic na to poradzić. Wiedziałem, że potrzebuje mnie teraz jak nigdy wcześniej. Teraz, gdy została sama?

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #36 dnia: Wrzesień 17, 2012, 20:09:07 »
Bardzo smutne... Rozczuliło mnie, jak nie wiem co...  :ysz:
Dopiero w ostatnim zdaniu zrozumiałam, czemu Agata smutna... :(
Oczywiście czekam na CeDeka. Jestem ciekawa, jak to się potoczy dalej. Wieeeeelki buziak dla ciebie :buziak:

Offline Markoagatoholiczka

  • MarGatoGatkoLichoholiczka
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #37 dnia: Wrzesień 17, 2012, 20:16:13 »
Długi komentarz napisze, jak dojdę do siebie po tym wszystkim. Zdecydowanie za dużo wrażeń jak na jeden wieczór. Bardzo smutne :( Że tak powiem po pewnych fotach to mnie tak dobiło, że nie jestem w stanie nic innego powiedzieć, jak tylko: jest cudowne i czekam na więcej <3
"Markowe gatki znakiem markowym Marka. Agatka w szoku, a Ewka w kanarkach" <3
"I ciągle sobie zadaje pytanie: W jakich gatkach chodzi dziś moje kochanie?" <3
Lichy <3

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #38 dnia: Wrzesień 19, 2012, 19:17:40 »
Kilka tygodni później.

Od śmierci ojca Agaty minął prawie miesiąc. Agata wzięła długi urlop i wyjechała. Sama. Myślałem, że chce mieć mnie przy sobie, ale ona postawiła sprawę jasno. 'Nie rób sobie nadziei' - do tej pory brzmi mi to w uszach. Miałem wrażenie, że nogi robią mi się z waty, czułem jakby ktoś walnął mnie obuchem w głowe. To ja pędziłem na złamanie karku do niej, żeby być przy niej, a ona potraktowała mnie jak jednorazową husteczkę higieniczną. Wypłakała się i wyrzuciła. Wiem, że był to dla niej ciężki czas, ale nic nie usprawiedliwia takiego traktowania. Byłem w stanie zrobić dla niej wszystko. A ona? Najpierw dała mi do zrozumienia, że chce ze mną być, a potem, nagle zmieniła zdanie. Ot tak! Najpier Mareczek jest potrzebny, a po godzinie już nie! Jestem wściekły..
Po tym wszystkim wróciłem do mieszkania jak zbity pies. Marii już nie było. Na stoliku leżała tylko karteczka:
Po resztę rzeczy wrócę w przyszłym tygodniu.
Wróciła. Wtorkowy wieczór. Weszła, miała klucze. Stanęła przede mną. Popatrzyła mi prosto w oczy. Nic nie mówiła. W głowie szumiało mi od alkoholu, którego wypiłem tego wieczoru dość sporo. Patrzyłem na nią bacznie. Włosy miała, jak zawsze, zaczesane do góry. Makijaż , równie jak zawsze, perfekcyjny. Ona zawsze wszystko miała poukładane. Może po za swoim życiem, ale to głównie przeze mnie. Ubrana była w granatową sukienkę, na którą zarzucony miała czarny żakiecik. W ręku trzymała granatową, dużą torebkę. Jej oczy stanęły w miejscu, przyglądały się bacznie mojej twarzy. Bez zbędnego gadania podszedłem do niej i zacząłem ją całować. Początkowo się opierała, ale nie trwało to długo. Spędziliśmy razem noc.
Rano obudziłem się z lekkim bólem głowy. Marysi nie było obok. Miałem strasznego kaca. Moralnego, nie alkoholowego. Zachowuję się jak.. palant! Co ja robię ze swoim życiem?!Musiałem szybko się pozbierać. Sprawy się same nie wygrają.
Znowu spotykam się z Marią. Samo tak wyszło. Nie mieszkamy razem. Widujemy się czasem. Nie chce mi się zastanawiać czy to dobrze, czy źle. Tak wyszło i niech tak będzie. Z Agatą i tak nic nie będzie. Olała mnie. A Maria chyba chce, żeby było jak dawniej. Szybko wybaczyła mi zdradę. Szczególnie, że to nie był zwykły seks, to było coś niesamowitego. To nie była tylko zdrada fizyczna, ale głównie zdrada psychiczna. Marysia ma silny charakter. Na pewno ma do mnie żal, ale stara się tego nie okazywać. Nie wypomina tego co było. Jest dobrze. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Teraz siedzę w pustym gabinecie i patrzę w sufit. Sam sobie narobiłem takiego syfu w życiu. Zachciało mi się wielkiej miłości. A przecież miłości nie ma! Miłość istnieje tylko w głowach tych, którzy jeszcze się na niej nie przejechali. Czas wracać do domu. Dzisiaj ważny mecz Ligi Mistrzów. Muszę obejrzeć. Przynajmniej nie będę miał czasu na rozmyślanie nad własnym, nieudolnym życiem. Piwo i mecz, to jest to, czego teraz mi potrzeba.

Offline Markoagatoholiczka

  • MarGatoGatkoLichoholiczka
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #39 dnia: Wrzesień 19, 2012, 20:05:22 »
To się porobiło.   <olaboga> Ewidentnie stwierdzam, że Marek to świnia! Ciekawe,  co zrobi jak Agatka wróci. Nie zdziwię się, jak wróci i go przeprosi za takie zachowanie, będzie chciała dać im szanse, a ten jej na to, że już się pocieszył. Fajnie. Marka postępowania nie usprawiedliwia nic. Był rozżalony, był wkurzony, Agata potraktowała go jak potraktowała, do tego winko. OK, ale to nie usprawiedliwia niczego. Gdyby trochę ruszył tą swoją piękną główką to by wiedział, że postępowanie Agaty to w pewnym sensie forma obrony przed rzeczywistością, że ona jeszcze nie pogodziła się z tym, co się stało, że potrzebuje czasu. Nie chce bronić tutaj jej postępowania, ale przecież to jasne, kto w tej sytuacji powinien mieć świeżą głowę. A on? On tak zwyczajnie topi smutki w alkoholu, a potem, też tak najzwyczajniej w świecie kopuluje z eks. Żeby tego było mało ma do siebie (w pewnym sensie) żal, że dał się ponieść emocjom, że doszło z Agatą do tego, do czego doszło. Wiedział, że ona przeżywa teraz trudne chwile, że może potrzebuje być sama, ale przecież wielki pan mecenas ważniejszy. Przy takim obrocie spraw to rozumiem, że mogłabym nawiedzić go w kancelarii albo w domku dobrać się do jego gatek i też by nic nie powiedział.

Kocham te twoje opo  <zakochany>

Wiedz, że jesteś pierwszą osobą, której pisze takie długie i refleksyjne komenty, a przeczytałam bardzo dużo opowiadań :D

Czekam na więcej. Mam nadzieję, że będzie to szybko. Po cichu mogę powiedzieć, że też coś skro-bię - biemy xD
"Markowe gatki znakiem markowym Marka. Agatka w szoku, a Ewka w kanarkach" <3
"I ciągle sobie zadaje pytanie: W jakich gatkach chodzi dziś moje kochanie?" <3
Lichy <3

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #40 dnia: Wrzesień 20, 2012, 21:42:03 »
Wiedz Am, że przeczytałam opo, ale kurcze nie wiem, co powiedzieć...

Czekam na CeDeka ;)

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #41 dnia: Wrzesień 23, 2012, 14:51:23 »
Ewa, Karo, Agata - specjalnie dla Was. :buzki:



Październikowy poranek.

Poranki robią się coraz chłodniejsze. Tak chłodniejsze jak moje serce. Ostatnio przestaje odczuwać cokolwiek, ani miłości, ani nienawiści. Agata wróciła, nasze kontakty ograniczają się jedynie do kontaktów zawodowych. Dorota urodziła synka - Adasia. Mam być jego ojcem chrzestnym. Cieszę się z tego powodu, ale troche mniej mnie cieszy fakt, że matką chrzestną zostanie Agata. Muszę to jakoś przetrwać. Chrzest za 2 tygodnie. Zacisnę zęby i wytrzymam. Miałem odwagę, aby zakończyć definitywnie wszystkie sprawy z Marią to i kilka godzin z Agatą wytrzymam. 
Wchodzę do kancelarii i od razu wpadam na nią. Ech. Przeznaczenie? Raczej pech. Nie patrzy na mnie i znika we wnętrzu swojego gabinetu. Gdzieś, jakby przez mgłę syszę głos Bartka, odwracam się w jego stronę
- Okońska dzwoniła. - dolatuje do moich uszu.
- Po co mi to mówisz? - nie próbuję ukryć swojego zdenerwowania. Jak zwykle wszystko odbija się na tym biednym Bartku. Czasem to mi go szkoda.
- Bo dzwoniła do Ciebie.. - Bartek udaje obrażonego i nic więcej nie mówi. Idę do swojego gabinetu. Wyjmuję telefon z kieszeni. No tak, rozładowany. Już nawet nie pamiętam, żeby naładować telefon. Cały dzień bez komórki. Może to dobrze. Jak ktoś ma sprawę zawodową zadzwoni na numer kancelarii. Wyciągam nogi i kładę je na swoim biurku. Patrzę się na sufit, jakby tam napisane było co mam zrobić ze swoim życiem. Czyżby dopadła mnie jesienna depresja. Za tydzień Wszystkich Świętych, za dwa tygodnie Chrzest Adaśka. A później pozostaje czekać na Boże Narodzenie. Samotne. Może zaszyję się w jakimś malutkim domku w górach z widokiem na ośnieżone szczyty. Ogień w kominku, czerwone wino. Brakuje tylko jednego.. a raczej jednej. Czy wszystko musi wiązać się z nią? Przecież bez kobiet też można żyć! Kobiety ciągle nażekają, jak nie mają napięć przedmiesiączkowych, to mają napięcia pomiesiączkowe, wieczne wahania nastrojów, chormony buzują. Masakra jakaś. A życie bez kobiet to pełen luksus. Piwko, meczyk, pizza, frytki, wyjścia z kolegami. Ech.
Zbliża się dzień, który dobije mnie jeszcze bardziej. Wszystkich Świętych.
Idę powoli alejkami cmentarza. W jednej ręce mam torebkę ze zniczami, w drugiej żółte chryzantemy. Co roku wygląda to tak samo. Podchodzę do czarnej płyty pomnika, na zimnej płycie kładę kwiaty. Zapalam dwa duże znicze. Jeden stawiam po prawej stronie pomnika, drugi po lewej. Staję. Nie modlę się. Przestałem się modlić w wieku 17 lat. Wtedy gdy dowiedziałem się, że moi rodzice nie żyją. Zginęli w wypadku samochodowym. Wiechała w nich jakaś ciężarówka. Zjechała ze swojego pasa i wiechała prosto na moich rodziców. Zginęli na miejscu. W jednej sekundzie zawalił się cały mój świat. Zostałem razem z moim starszym bratem, który po moich osiemnastych urodzinach wyjęchał do Anglii. Nigdy później go nie widziałem. Byłem sam jak palec, zdany tylko na siebie. Studiowałem, pracowałem, ale dałem sobie radę. Musiałem. Dla rodziców. Ale przestałem ufać Bogu. Przestałem się modlić. Bo On zabrał mi ludzi, których kochałem. Łza spłynęła mi po policzku. Popatrzyłem na te dwa znicze i odszedłem.
Może jestem naiwny i głupi, ale ja sam nie wiem jak to się stało. Znalazłem się w Bydgoszczy. Pod cmentarzem. Wiedziałem, że ją tu znajdę. Jest sama, tak jak ja. Pod cmentarzem kupiłem lampkę. Ruszyłem wąską alejką, obsadzoną z dwóch stron dużymi jałowcami. Wieje przeszywający wiatr, jakby za chwilę miał spaść śnieg. Chmury są ciemno granatowe. Co chwila mijali mnie ludzie, ciepło ubrani. Czapki, szaliki. To wyjątkowo zimne Wszystkich Świętych. Od lampek palących się na zimnych płytach można wyczuć przyjemny powiew ciepła. Ale to tylko chwilowe uczucie, natychmiast wypędza je zimny wiatr, który otula moje ciało mimo płaszczu i szalika. Idę powoli. Z daleka widzę Agatę, która siedzi sama przy grobie swojego Ojca. Płacze. Podchodzę po cichu. Boję się jak zareaguje na mój widok. Bardzo się boję, ale teraz nie mogę się wycofać..

Offline Karo

  • Margatoholiczka :D
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 169
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #42 dnia: Wrzesień 23, 2012, 15:01:07 »
Nieźle się tutaj zapowiada... :P
Aż korci mnie, żeby przeczytać jeszcze dziś CeDeka ;D
Ale rozumiem, że dziś nie dasz rady, więc chcę jutro, najwyżej pojutrze ;D :buziak:

Offline Markoagatoholiczka

  • MarGatoGatkoLichoholiczka
  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 43
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #43 dnia: Wrzesień 24, 2012, 20:01:22 »
Czytałam, jak tylko dodałaś :P Ale dopiero teraz znalazłam czas na komentarz :D

Part jak zwykle nieziemski. Chwyta za serce. Marek gapiący się w sufit działa na wyobraźnie (ciekawe czy rozpiął guziczki swojej błękitnej <prawda, że boskiej/> koszuli). I znów zastosowałaś to, czego nienawidzę: technikę retardacyjną a'la tvn, czyli z polskiego na nasze znów urwałaś kurde blaszka w najlepszym momencie ;/ :D

Dawaj szybko parta, bo ja tu usycham :D
"Markowe gatki znakiem markowym Marka. Agatka w szoku, a Ewka w kanarkach" <3
"I ciągle sobie zadaje pytanie: W jakich gatkach chodzi dziś moje kochanie?" <3
Lichy <3

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nasze opowiadania
« Odpowiedź #44 dnia: Wrzesień 27, 2012, 16:04:21 »
Moje Kochane, to ostatnia część mojej wersji PA.
Było mi bardzo miło czytać Wasze komentarze :-* Bardzo Wam dziękuję za tak miłe przyjęcie mojej grafomanii ;D
Opowiadanie kończę banalnie, bo ostatnio mam mało czasu i weny też brak.
Jak mnie najdzie to może coś powstanie. :-*


Idę powoli alejkami cmentarza. W jednej ręce mam torebkę ze zniczami, w drugiej żółte chryzantemy. Co roku wygląda to tak samo. Podchodzę do czarnej płyty pomnika, na zimnej płycie kładę kwiaty. Zapalam dwa duże znicze. Jeden stawiam po prawej stronie pomnika, drugi po lewej. Staję. Nie modlę się. Przestałem się modlić w wieku 17 lat. Wtedy gdy dowiedziałem się, że moi rodzice nie żyją. Zginęli w wypadku samochodowym. Wiechała w nich jakaś ciężarówka. Zjechała ze swojego pasa i wiechała prosto na moich rodziców. Zginęli na miejscu. W jednej sekundzie zawalił się cały mój świat. Zostałem razem z moim starszym bratem, który po moich osiemnastych urodzinach wyjęchał do Anglii. Nigdy później go nie widziałem. Byłem sam jak palec, zdany tylko na siebie. Studiowałem, pracowałem, ale dałem sobie radę. Musiałem. Dla rodziców. Ale przestałem ufać Bogu. Przestałem się modlić. Bo On zabrał mi ludzi, których kochałem. Łza spłynęła mi po policzku. Popatrzyłem na te dwa znicze i odszedłem.
Może jestem naiwny i głupi, ale ja sam nie wiem jak to się stało. Znalazłem się w Bydgoszczy. Pod cmentarzem. Wiedziałem, że ją tu znajdę. Jest sama, tak jak ja. Pod cmentarzem kupiłem lampkę. Ruszyłem wąską alejką, obsadzoną z dwóch stron dużymi jałowcami. Wieje przeszywający wiatr, jakby za chwilę miał spaść śnieg. Chmury są ciemno granatowe. Co chwila mijali mnie ludzie, ciepło ubrani. Czapki, szaliki. To wyjątkowo zimne Wszystkich Świętych. Od lampek palących się na zimnych płytach można wyczuć przyjemny powiew ciepła. Ale to tylko chwilowe uczucie, natychmiast wypędza je zimny wiatr, który otula moje ciało mimo płaszczu i szalika. Idę powoli. Z daleka widzę Agatę, która siedzi sama przy grobie swojego Ojca. Płacze. Podchodzę po cichu. Boję się jak zareaguje na mój widok. Bardzo się boję, ale teraz nie mogę się wycofać..




Idę z bijącym sercem. Jestem coraz bliżej, a serce podskakuje mi do gardła. Boję się jej reakcji. Nie rozmawialiśmy ze sobą od bardzo dawna. Nasze kontakty ograniczały się do chłodnego 'część', a i to nie zawsze. Często traktowała mnie jak powietrze. Nie dziwię się jej. Zachowałem się jak dupek, nieodpowiedzialny szczeniak. Ona wróciła z wakacji i co zastała? Mnie i Marię w moim gabinecie w czułym objęciu. Zmieniła więc zdanie na mój temat. Źle mi z tym wszystkim. Mogłem jej wtedy wszystko wytłumaczyć, a nie pozwolić aby jej wyobraźnia zadziałała. Gdybym mógł cofnąć czas..
Teraz idę. Jak do odstrzału. Odwraca się w moją stronę i zamiera. Nie spodziewała się mnie. Sam się siebie tu niespodziewałem. Nigdy nie byłem tak spontaniczny. Zawsze musiałem wszystko przemyśleć 3 razy, a dzisiaj.. wsiadam, jadę i jestem. Okaże się czy bycie na spontanie mi się opłaca, czy los znowu wyśle mnie do kąta.
Agata patrzy na mnie jakby nie mogła wydusić słowa. Jej mina wskazuje na to, że nie jest pewna tego co widzi czarno na białym. Oto ja. Tadaaam. Jestem. Bez słowa podchodzę do płyty pomnika, zapalam znicz, stawiam. Czuję na plecach jej wzrok. Nic nie mówi, ale bacznie mnie obserwuje. Może myśli, że jestem duchem? Siadam obok niej i obejmuję ramieniem. Drży. Nie wiem czy z zimna, czy ze strachu.
- Nie wiem co mam powiedzieć.. - przerywam ciszę. Ludzie nas mijają. Nikt nawet nie zwraca na nas uwagi. Każdy gdzieś pędzi. Nawet w taki dzień jak dziś.
- To nic nie mów - odpowiada. Zaskoczyła mnie. Jej głos zabrzmiał tak delikatnie, że moje serce zabiło mocniej. Jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że się do mnie przytuliła. Objąłem ją mocniej. Siedzieliśmy tak godzinę. Czas tak szybko mijał. Cmentarz powoli pustoszał. Wkoło rozciągał się mrok, który przeplatał się z mgłą. Paskudna pogoda. Nie taką jesień lubię.
- Idziemy? - czuję, że moja towarzyszka zaczyna dygotać z zimna. Powoli podnosi głowę i przytakuje głową. Wstajemy z ławki i kierujemy się do głównej bramy cmentarza.
Jestem pozytywnie zaskoczony. Bardzo pozytywnie. Inaczej wyobrażałem sobie to spotkanie. Idąc tutaj miałem w uszach raczej coś w stylu 'nienawidzę cię! Nie chcę cię znać! Poradzę sobie bez ciebie! Jesteś zwykłym dupkiem!'. A tu? Idziemy razem, zaprosiła mnie do domu na gorącą herbate. Ale chyba nie będzie mi kazała wracać po nocy do Warszawy? Poza tym noce są zimnę i mógłby się przydać taki termofor jak ja pod kołdrą.
Pijemy gorącą herbatę z cytryną. Agata bawi się kubkiem od czasu do czasu na mnie spoglądając. Myśli, że tego nie widzę. Ale ja się tylko delikatnie uśmiecham pod nosem. Gdyby nie moje zachowanie moglibyśmy być teraz szczęśliwą parą zakochanych. A tak, nie wiemy nawet jak się zachowaćat Milczymy jak dwie nieśmiałe ciamajdy na pierwszej randce. Jak zacząć rozmowę? Co jej powiedzieć? Mogłem sobie wypić na odwagę. Agata wstaje. Podchodzi do barku i wyjmuje butelkę czerwonego wina. Ta kobieta czyta w moich myślach. Po drodzę bierze dwa kieliszki i siada. Patrzy na mnie.
- Yyy.. a korkociąg masz, czy mam zębami otwierać? - staram się, żeby mój głos zabrzmiał jak najmilej się da. Chyba mi się udało, bo Agata się uśmiecha. Tak dawno nie widziałem jej uśmiechu. Przyniosła korkociąg, więc szybko otworzyłem wino.
Siedzimy na kanapie, oboje zupełnie rozluźnieni. Butelka zrobiła się pusta. Sączymy ostatnie łyki. Nie mogę już dłużej czekać. Zbieram się na odwagę.
- Agata, bo ja.. muszę Ci coś powiedzieć. - przygląda mi się uważnie, więc kontynuuję  - wiem, że źle to wszystko wyszło.. nie tak miało być, bo.. - nie daje mi dokończyć. Zatyka mi usta swoimi ustami. Szybko przeradza się to w namiętny pocałunek. Bardzo namiętny. Tak namiętny, że brakuje mi tchu. Biorę ją na ręce i nie przestając jej całować kieruję się w stronę sypialni. Kładę ją na łóżko i zrzucam z siebie marynarkę. Natychmiast wracam do poprzednich czynności. Oddaje mi się w całości. Jest cudownie.

Budzę się. Ona leży obok przytulona do mnie. Śpi. Jej twarz jest spokojna. Odgarniam włosy z jej twarzy i całuję w czoło. Otwiera jedno oko, za chwilę drugie. Uśmiecha się. Całuję ją mocno.
- Teraz będzie dobrze, prawda? - pyta niepewnie, jakby bała się, że to sen
- Najlepiej Skarbie. Kocham Cię, wiesz? - z mojej twarzy nie znika uśmiech.
- Wiem - milknie - i ja też Cię kocham!
Jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem!

Rok później Agata i Marek wzięli ślub. Byli bardzo szczęśliwą parą młodą.
Miesiąc po ślubie Agata dowiedziała się, że jest w ciąży. Oboje mało nie oszaleli ze szczęścia.
Ich syn - Tomek - jest zdrowym, silnym malcem.


KONIEC.