Am, gdzie cedek?

Czekam z niecierpliwością!
2.Następnego dnia Agatę zbudził dźwięk telefonu. To Dorota próbowała się do niej dodzwonić.
- Hej, śpiąca królewno! Do pracy się dziś nie wybierasz? ? zapytała rudowłosa. ? Chyba za bardzo wczoraj zabalowałaś.
- Yyy, a to dziś nie jest niedziela? ? zapytała zdezorientowana Przybysz.
- Nie, kochanie ty moje. Mamy sobotę i byłabym niezwykle zaszczycona, gdybyś pojawiła się za godzinę w pracy. Przełożyłam ci spotkanie z pierwszym klientem na dziesiątą ? odparła przyjaciółka. ? A co do wczorajszego wieczora, to musimy poważnie porozmawiać.
Agata, jeszcze nie do końca rozbudzona, zachodziła w głowę, nie wiedząc, o czym Dorota mówi. Próbowała wszystko na szybko sobie przypomnieć, ale z marnym skutkiem. Nawet nie zauważyła, że nie ma na sobie piżamy, a ubrania z zeszłego dnia.
- Dobrze, ehe. Już się zbieram.
Powiedziawszy to, mecenas Przybysz wyskoczyła z łóżka i udała się prosto do łazienki. Po gorącym prysznicu przyszedł czas na skromne śniadanie i kawę. Gdy weszła do kuchni i zobaczyła wiadomość zostawioną przez Marka, nagle wszystko sobie przypomniała. Spędziła z nim miły wieczór. Nie mogła w to teraz uwierzyć. Te wszystkie wygłupy, spacer, taniec nad rzeką? Przecież to było jak bajka i zupełnie nie miało prawa się wydarzyć.
Agata wyszła do pracy godzinę przed umówionym spotkaniem z klientem. Z wielką niechęcią wsiadła do zatłoczonego autobusu. W kancelarii zastała tylko Dorotę, która wysłała Bartka do sądu. Cała trójka obiecała mu, że będzie dostawał poważniejsze zadania, więc teraz miał urwanie głowy, co bardzo chłopaka cieszyło.
- Agatko? - zaczęła mecenas Gawron, ale nie dokończyła.
- Tak?
- Wiesz, że Marek dziś nie przyjdzie do pracy?
- No domyślam się, skoro jeszcze go nie ma ? odparła Przybysz.
- A wiesz czemu? ? dalej pytała ciężarna.
- Niet ? odparła krótko Agata i spojrzała w dokumenty. Ogarnęła ją dziwna niechęć do rozmowy na temat Dębskiego.
- A nie mówił ci przypadkiem, czy nie ma ostatnio jakichś problemów czy coś? ? Dorota cały czas siedziała na rogu biurka przyjaciółki, z którego nie zamierzała się ruszyć, póki nie usłyszy jakichś konkretów.
- Nie wiem, Dorota! Co ty się tak uczepiłaś? ? krzyknęła Agata.
Dorota spojrzała na kobietę z niemym pytaniem.
- Jejku, przepraszam, nie wiem, co mnie ugryzło ? oznajmiła po chwili Przybysz. ? Jakaś taka drażliwa jestem, sama nie wiem czemu. Wybaczysz mi? ? spojrzała błagalnie na przyjaciółkę.
Dorota westchnęła z pojednawczym uśmiechem na ustach. Agacie zrobiło się lżej na sercu.
- Mówiłaś przez telefon, że chciałaś pogadać ze mną na temat wczorajszego wieczora? No więc słucham ? powiedziała brunetka i odłożyła papiery na biurko.
- A takie tam, nieważne ? machnęła ręką. - Chodziło mi tylko o twój samochód. Zabierzesz się dzisiaj ze mną, to go sobie odbierzesz. Marek już rano wpadł po swoje.
- Okej ? kiwnęła głową, zgadzając się na propozycję przyjaciółki.
Dzień upłynął dziewczynom na spotkaniach z klientami, Agata wygrała też trudną rozprawę o odszkodowanie, mecenas Gawron nie ruszała się z kancelarii. Bartek biegał po całej Warszawie załatwiając sprawy ciężarnej współpracownicy.
Późnym popołudniem, gdy mecenas Przybysz wreszcie miała chwilę na odpoczynek, rzuciła się na kanapę w swoim gabinecie. Od kilku godzin bardzo kręciło jej się w głowie i nie czuła się najlepiej.
- Heloł, noc jest od spania ? oznajmił cicho nad jej uchem Bartek.
- Ja ci zaraz dam noc ? pogroziła niemrawo z twarzą przyciśniętą do poduszki.
Aplikant przyjrzał się kobiecie dokładnie. Była cała rozpalona.
- Agata, nie chcę nic mówić, ale chyba masz gorączkę?
Mecenas spojrzała na niego spod brwi i rzekła:
- Ej, może ty się na medycynę przerzucisz, co doktorku?
- Zastanowię się ? wyszczerzył zęby Bartek. ? Masz dziś jeszcze coś do zrobienia?
- Hmm. W sumie, to nie. Miałam jechać z Dorotą odebrać mój samochód, ale chyba nie powinnam prowadzić. Wszystko się tak kręci? - przewróciła oczami.
- Jak chcesz, mogę cię podwieźć do domu, a auto odbierzesz przy okazji.
- Dzięki, młody ? posłała mu uśmiech, a on odpowiedział tym samym.
Na dworze było już całkiem ciemno, a ulicami przechadzała się mgła. Jesienna aura znów nie sprzyjała mieszkańcom stolicy ? zabieganym i zmęczonym. Mecenas Przybysz usiadła na podłodze pod oknem i, owinięta kocem, obserwowała rozmyte postacie. Wtem rozległo się pukanie do drzwi. Niechętnie podniosła się z ziemi i z kocem poczłapała, by przyjąć gościa.
- Słyszałem, że się rozchorowałaś ? powiedział na przywitanie Marek. ? Jako że jest to zapewne moja wina, przyszedłem ją odkupić ? uśmiechnął się, a Agata wpuściła go do środka. ? To dla ciebie ? podał jej ozdobną torebeczkę.
Przybysz zajrzała do środka i zaśmiała się na widok wielkiej paczki chusteczek i kilku opakowań różnych leków na grypę.
- Marek, nie musiałeś? To tylko gorączka, do jutra przejdzie. - westchnęła kobieta.
- Lepiej zajrzyj, co jest pod chusteczkami ? powiedział i usiadł wygodnie na kanapie, a Agata zaczęła wyjmować wszystko z torebki. Uśmiechnęła się promiennie na widok kieszonkowego wydania kodeksu karnego. ? Podoba się?
- Kurcze, Marek, nie wiem, co powiedzieć ? rzekła, siadając obok niego i szczelnie zakrywając się kocem.
- Może po prostu podziękuj ? zaproponował, wciąż uśmiechnięty.
- Dziękuję ? szepnęła, wpatrując się w jego twarz.
- Tak się zastanawiam? Po co ci nosić ten kodeks ze sobą wszędzie? Bo to, że w celach wyższych, to już wiem.
Agata uśmiechnęła się, słysząc to pytanie.
- Zanim zaczęłam studiować prawo, koleżanka zaprosiła mnie do siebie na noc, miałam wtedy jakiegoś dołka, chciała mnie pocieszyć i takie tam. Jej mama była adwokatem i miała w domu własny gabinet. Bardzo lubiłam wtedy czytać, więc na widok tych wszystkich grubych tomów po prostu oszalałam. Chwyciłam pierwszy lepszy, jak się okazało ? kodeks karny, i zaczęłam go przeglądać? - tu na chwilę przerwała swoją wypowiedź. Dębski wpatrywał się w nią z zaciekawieniem.
- I co dalej? ?zapytał.
- Tak mi się spodobały te wszystkie kosmiczne pojęcia i zawiłe sformułowania, że postanowiłam zostać prawnikiem ? zaśmiała się delikatnie. ? A kodeks karny noszę ze sobą wszędzie, bo, może to śmieszne, ale pozwala mi się rozluźnić, gdy jestem spięta. Działa na mnie trochę jak Wisła?
Kobieta położyła głowę na oparciu kanapy i zamknęła oczy. Siedzieli w ciszy. Agatę znów ogarnęło to dziwne uczucie ciepła w brzuchu, choć było jej zimno. Marek przyglądał się jej mocno zarumienionej twarzy. Bezwiednie wyciągnął rękę w jej stronę i delikatnie odgarnął ciemne włosy z policzka. Agata natychmiast otworzyła oczy, a Dębski w momencie cofnął dłoń. Oboje byli trochę zmieszani.
- Przepraszam ? powiedział, odwracając głowę.
- Nic się nie stało ? odparła spuszczając wzrok.
Zaczęła się zastanawiać, co się z nią dzieje. I z nim. Nigdy nie byli dla siebie tacy czuli i ciepli. Zawsze się sprzeczali, dogryzali sobie ? oczywiście w żartach, ale jednak. A teraz? Pokazuje mu swoje miejsca, opowiada historie z przeszłości, gości wieczorem w mieszkaniu? Wszystko było zupełnie inaczej, niż dotychczas.
Marek, czując się niezręcznie w tej ciszy, postanowił, że już pójdzie.
- Będę się zbierał, pewno chcesz odpocząć ? powiedział i wstał.
Agata wygrzebała się z koca i również się podniosła. Odprowadziła mecenasa do drzwi.
- Jeszcze raz dzięki, że wpadłeś ? uśmiechnęła się nieśmiało.
- Drobiazg ? rzekł i wyszedł.
Brunetka oparła się o drzwi i pokręciła głową z niedowierzaniem. Wróciła na kanapę, na której jeszcze minutę temu siedzieli we dwoje. Wzięła do ręki nowiutki kodeks i zaczęła go przeglądać, kiedy usłyszała ciche pukanie. Podeszła do drzwi, spojrzała przez wizjer, a gdy zobaczyła Dębskiego, otworzyła.
- Zapomniałeś czeg? - nie zdążyła dokończyć pytania, gdyż mężczyzna przyciągnął ją do siebie, składając na jej malinowych ustach namiętny pocałunek.