A taki ładny odcinek był! Oczywiście wiadomo, że Ala z Maksem słodko, bajecznie, ale jednocześnie...bardzo zabawnie

Lubię ich razem! Mogliby tak być przez kilkanaście następnych odcinków, wcale bym się nie obraziła.
Poza tym rozwaliła mnie Beata. Kiedyś nawet jej odrobinę współczułam tego, w jakiej znalazła się sytuacji, ale jak wypaliła ni z gruszki, ni z pietruszki, że nadal kocha Maksa i niech da znać to ona wróci...wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem

Oczywiście, bo Keller to co chwilę daje jej znak, że chciałby z nią być, normalnie nieprzerwanie o tym marzy

Za to wzruszyła mnie scena "pogodzenia się" sióstr...co z tego, że była naciągana? I trochę sztuczna, przewidywalna? Mnie i tak łezka się w oku zakręciła, mam nadzieję, że w następnym odcinku między nimi nadal będzie tak fajnie, jak się zapowiada

Wzruszyłam się w sumie dwa razy. Drugi raz jak Leon prosił Elżbietę i Krzysztofa o to, by gdyby mu się coś stało, zaopiekowali się Alicją i Beatą. "One nie mają nikogo..." - i ten smutek w oczach, obawa, że on, ten opiekuńczy ojciec, mógłby pozwolić na to, aby jego "małe córeczki" zostały same. Ech, no kocham tego Leosia! Cudny facet z niego

Najbardziej nie mogę się doczekać właśnie jego scen z córkami, miłość i troska ojcowska w jego wykonaniu to coś wspaniałego.
Co tam jeszcze? A, Orda

Wypalił z tymi oświadczynami, a Sylwia jak zwykle zachowała się...jak ona

No bo po co oświadczyny, czemu dzisiaj, w taki dzień...

I w sumie słusznie, jakoś nie wyobrażam sobie ich ślubu, bycia razem tak bardzo na poważnie, z wszelkimi zobowiązaniami.
Miło było widzieć tyle Elżbiety, zwłaszcza później, tej takiej...radosnej, pełnej energii

Uśmiech nie znikał mi z twarzy podczas tej sceny, gdy wpadła zdyszana na salę operacyjną do Leona, jak mu opowiadała o wszystkim, a on przy niej? Jakby wcale nie miał być za chwilę operowany
"Załatw to tu szybko"