Ja tam się wyłamię i napiszę, że lubię Marię. Na zewnątrz ostra babka, a w środku bezbronna, zagubiona dziewczynka. Co więcej naprawdę jej zależy na Marku i mogliby tworzyć fajny związek, gdyby nie to, że między Agatą, a Markiem jest taka niesamowita chemia. W związku z tym życzę Marii szczęścia z kimś innym niż Marek, z kimś kto ją pokocha, każdy, tylko błagam, nie ten bezpłciowy Maciek! Myślę, że miłość Marii i tego adwokata, którego gra Kwaśny mogłaby być zabawna. Ciekawy kontrast.