Autor Wątek: Nowości muzyczne  (Przeczytany 34521 razy)

0 użytkowników i 6 Gości przegląda ten wątek.

Offline Amaranth

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 1664
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #90 dnia: Listopad 06, 2013, 17:25:27 »
Ja kocham polskie teksty. Ale pod warunkiem, że są o czymś. Podobnie jak Justek staram się omijać szerokim łukiem komercyjne stacje (choć w dzisiejszych czasach nie jest to łatwe), bo muzyka tam promowana jest w 99% o miłości, a teksty są dla mnie po prostu zbyt banalne.
Co do zagranicznej muzyki to też ją kocham :D w piosence ważny jest tekst, wiadomo, ale ile jest piosenek, które urzekają samym wykonaniem czy swoimi dźwiękami? A tekst może być nawet po hebrajsku. W większości przypadków można znaleźć tłumaczenie. A odkąd słucham więcej anglojęzycznych utworów to mój angielski się poprawił co najmniej o 50%... tak sam z siebie. :)

Offline Avant

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 133
  • Płeć: Kobieta
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #91 dnia: Listopad 06, 2013, 18:11:19 »
Jeśli o mnie chodzi, to bardzo lubię angielskie piosenki. Uważam, że teksty śpiewane w tym języku brzmią świetnie, jest to idealny język do tworzenia słów do muzyki. Mankament jest jeden - najczęściej nie rozumiem dokładnie ze słuchu o czym jest piosenka, muszę szukać tekstu lub tłumaczenia w internecie. Nie jest to jednak duży problem, a nawet mogę nazwać go zaletą - zawsze jakieś nowe wyrażenia i słowa zostaną w głowie. Najlepiej uczy mi się angielskiego przez piosenki właśnie.

Z polskimi tekstami mam ten problem, że jak są słabe, to bardziej boli słuchanie takiego utworu. Pewnie dlatego, że to mój ojczysty język - więc bardziej go "czuję" - dlatego jestem wrażliwsza na kiepskie słowa.
Niestety, muszę się przyznać, że polskich piosenek słucham raczej niewiele. I nie wynika to z żadnego uprzedzenia czy niechęci. Po prostu pewnego dnia zagłębiłam się w angielską muzykę właśnie i tak już zostało, poznawałam coraz nowych muzyków, po nitce do kłębka...
Chyba należałoby to nadrobić, bo wiem, że mamy w Polsce dobrych muzyków. Trzeba tylko poszukać.

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #92 dnia: Listopad 06, 2013, 18:17:02 »
Poza tym otwiera to młodym artystom wiele możliwości, bo wielu z nich marzy o karierze na szerszą skalę, a nie oszukujmy się, ale angielski to najpowszechniejszy z języków i najłatwiej jest poprzez niego trafić do większej grupy odbiorców. A jak jest z Polski to musi już być tylko po polsku? Nawet jak woli inny język? Bez przesady też żeby kogoś przekreślać tylko za to w jakim języku powstają jego teksty. Moje życie muzyczne byłoby ubogie, gdybym była taka surowa :D
A tak zapytam z ciekawości... spotkałaś kiedyś obcokrajowca, który tak mówi/śpiewa po polsku, że nie czuć, że to obcokrajowiec? <myśli> Szczerze mówiąc nie wierzę, że można po angielsku zaśpiewać tak, żeby ktoś się pomylił. Owszem, może się rodzimym artystom wydawać, że przez to szybciej zrobią karierę, ale każdy, dla kogo to ojczysty język nie kupi takiej twórczości. Chyba, że będzie to tak słodko zaśpiewane, jak u Natalii Iwanowej...
Natalia Iwanowa - Ja nie odchodzę kiedy trzeba
I wiem, że polski jest dużo trudniejszy niż angielski, ale z drugiej strony nasi wokaliści to raczej nie angliści, czy osoby, które spędziły pół życia w krajach anglojęzycznych i teraz wróciły zrobić karierę...

Słucham po innemu. Po angielsku, niemiecku, rosyjsku, najwięcej po francusku, zbliża się okres, w którym będzie u mnie po szwedzku... I ciekawe... skoro jesteśmy tacy światowi, czemu nie tworzymy po rosyjsku właśnie, ten język też zna wielu świata obywateli :P A rosyjski to dopiero język ładny i melodyjny ( <serduszko> <serduszko> ).

Jak dla mnie to najlepsi polscy tekściarze wszechczasów to:
- Agnieszka Osiecka
- Jonasz Kofta
- Jacek Kaczmarski
- Kazik Staszewski
Owszem. Chociaż ja dorzuciłabym jeszcze Młynarskiego i Czapińską ;) Ostatnio zeszłam z Tigerkiem całe jedne Powązki, żeby zapalić lampkę Agnieszce i całe drugie, żeby Jonaszowi. Moi naj,naj,naj tekściarze.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #93 dnia: Listopad 06, 2013, 20:07:34 »
A czy któryś z polskich artystów zrobił jakąś mega światową karierę za śpiewanie po angielskiemu? Jakoś nie wydaje mi się. Przynajmniej o nikim nie słyszałam.
Owszem pojawia się Myslovitz np. i ich piosenki po angielsku puszczają w radio zagranicznym, ale jednak to był najpierw tekst polski, najpierw piosenka po polsku, potem przearanżowana. I to też nie znaczy, że zespół jest bardzo znany wśród cudzoziemców.

Osobiście uważam, że większość zespołów, które tworzy w agnielskim to szpanerzy. Robią to bo tak jest modnie i niezależnie od tego czy potrafią śpiewać/mówić w tym języku, czy stworzą mega ambitny tekst z większą ilością słów niż te typu: lalalalalala, ooołjeeee, to jednak lansiarze. :P

Jeżeli ktoś tworzy repertuar polski i dodatkowo dla zabawy doda coś tam w jakimś obcym języku to spoko, ale nie lubię czegoś takiego, że 90% na płycie to angielski/ruski/francuski czy jakiś tam.

Język polski wcale nie jest bardzo trudnym językiem. Można się nim świetnie bawić. Tylko, że większości nie chce się. W końcu teraz piosenki nie muszą mieć ładu i składu, a jak są po angielsku to przynajmniej tego nie słychać. Tyle, że jak ktoś zacznie się skupiać na sensie to się mocno zdziwi.
Wolimy angielski, bo nie jest naszym rodzimym językiem i dużo rzeczy nam umyka, które wyłapujemy w tekstach po polsku.

Cezik zrobił piękny pokaz wzniosłych treści w obcojęzycznych piosenkach. :)


Cytuj
Owszem. Chociaż ja dorzuciłabym jeszcze Młynarskiego i Czapińską ;) Ostatnio zeszłam z Tigerkiem całe jedne Powązki, żeby zapalić lampkę Agnieszce i całe drugie, żeby Jonaszowi. Moi naj,naj,naj tekściarze.
5h na Powązkach, to było coś.  <haha> Ale my tak się lubimy włóczyć.
Niezłe teksty miewał też Cygan swego czasu, Wołek też kilka niezłych spłodził... Chłopaki od Happy Sad wcale jakichś mega bzdurnych rzeczy nie śpiewają, choć poezją się tego nie nazwie. :P Strachy na Lachy dają radę, Luxtorpeda daje radę, Andrus daje radę, Mindreader lubi też (Buka Buka kurcze ciągle mi jego nazwisko wylatuje) i przecież i Bukartyk Bukatryk :P też daje radę. Radę nawet Arka Noego daje. <hahaha>

Nie no dają radę niektórzy, tylko trzeba chcieć. A chcieć to móc...

A że rynek stawia na prostackość, no to co się dziwić, że większość idzie po najmniejszej linii oporu.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #94 dnia: Listopad 07, 2013, 06:45:03 »
Ja kocham polskie teksty. Ale pod warunkiem, że są o czymś.
Ot i właśnie - "o czymś". Niesamowicie pisał Kaczmarski - chyba każdy jego tekst ma "drugie, trzecie, czwarte, piąte dno". A już uwielbiam te, których inspiracja były książki, filmy czy obrazy.
Ale weź - posłuchaj takiego Feela - kiedyś był w internecie taki program - "Magic Disco Polo Maker", który losowo tworzył teksty piosenek, i chyba Kupicha się czymś takim posługuje, bo sensu w jego lirykach zero.


Cytuj
Podobnie jak Justek staram się omijać szerokim łukiem komercyjne stacje (choć w dzisiejszych czasach nie jest to łatwe), bo muzyka tam promowana jest w 99% o miłości, a teksty są dla mnie po prostu zbyt banalne.
Radia słucham tylko w samochodzie - i w zasadzie Eskarock na przemian z RMF Classic (polecam!).
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #95 dnia: Listopad 08, 2013, 09:34:40 »
Cytuj
Cezik zrobił piękny pokaz wzniosłych treści w obcojęzycznych piosenkach

Jak zwykle ukłony za kawał niesamowitej roboty. Jednak on te teksty wziął i przetłumaczył - dosłownie. I nie dość, że tekst nie jest wysokich lotów, to jeszcze przy tłumaczeniu wychodzą jaja, bo się okazuje, że pewnych słów czy zwrotów nie da się wprost przetłumaczyć. Swoją drogą, kiedy czytam przetłumaczone teksty na tekstowo.pl to też się łapię za głowę  <olaboga>
Te teksty w swoim języku brzmią pewnie całkiem normalnie, zresztą najważniejsze to się przy tym pogibać, bo to skoczne jest - jak nasze disco polo czy Feel. Tekstów Kupichy  też by pewnie nikt nie zaśpiewał w innym języku po dosłownym przetłumaczeniu... <bezradny>

W niektórych przypadkach, jak Podsiadło czy Sorry Boys, muzyka i cała ta aranżacja jest tak  dobra i porywająca, że wynagradza brak polskiego tekstu  czy po prostu tekstu głębszego...choć tutaj można polemizować, bo złe nie są o tyle o ile rozumiem je ja. 

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #96 dnia: Listopad 08, 2013, 09:38:57 »
Tylko kochani...nie zbaczajcie już proszę z tematu, tutaj dyskutujemy głównie o nowościach, które pojawiają się na rynku muzycznym :)

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #97 dnia: Listopad 08, 2013, 09:41:01 »
Jeśli się rozwija coś to warto na chwilę zboczyć, bo potem pół roku, nawet po równych torach, nie chce żaden pociąg pojechać  <tak>

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #98 dnia: Listopad 08, 2013, 09:54:19 »
Jean, nie gniewaj się, taka praca ;) Zadbałam jednak o to, aby powstał odpowiedni wątek, w którym dyskusja mogłaby być kontynuowana. Wszystkich chętnych zapraszam więc tutaj.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #99 dnia: Luty 02, 2014, 21:47:40 »
"Vena Amoris" - nowa płyta Anity Lipnickiej. Jedna z nielicznych wokalistek z prawdziwym talentem. Jej teksty mają duszę. Muzyka tchnie oryginalnością. Dużą zasługę mają w tym niezwykłe instrumenty: pedel steel (gra się na tym jak na gitarze hawajskiej, ale wcale gitary kształtem nie przypomina, do tego ma pedał), banjo, wibrafon. Klimat płyty to mieszanka stylu vinatge, americana i delikatnego popu. Jednym słowem - płyta wprost dla mnie stworzona ;D

Poniżej singiel promujący płytę


Vena Amoris znaczy "żyła miłości". Dlaczego taki tytuł?

"Szukałam słów-kluczy, które stałyby się klamrą spinającą wszystkie piosenki w całość. "Żyła miłości" idealnie oddaje charakter tej płyty. Z veną amoris wiąże się ciekawa legenda, która sięga czasów starożytnego Egiptu. Stamtąd pochodzi symbolika pierścionka, który noszony na środkowym palcu lewej ręki oznaczał nierozerwalność uczuć pary. To właśnie od tego palca ku sercu biegnie podobno żyła miłości. Fascynowało mnie również inne znaczenie tych słów ? żyła miłości może łączyć ze sobą ludzi, ale kiedy się ją zaciśnie zbyt mocno, może przydusić. Podobała mi się dwoistość tego skojarzenia, pewna emocjonalna ambiwalencja, jaką niesie ze sobą" powiedziała Anita w wywiadzie dla ofeminin.pl
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #100 dnia: Luty 04, 2014, 09:15:18 »
Nie wiem jak reszta płyty, ale ten tekst jest bardzo ładny. W symboliki nie wchodzę. I to prawda, Anita jest utalentowanym muzykiem i zdecydowanie  to była najlepsza wokalistka Varius Manx.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #101 dnia: Luty 04, 2014, 09:17:45 »
Nie wiem jak reszta płyty, ale ten tekst jest bardzo ładny. W symboliki nie wchodzę. I to prawda, Anita jest utalentowanym muzykiem i zdecydowanie  to była najlepsza wokalistka Varius Manx.
Też tak myślę. Płyty "Emu" i "Elf" są najlepszymi w dorobku zespołu. Szczególnie lubię "Emu" za "Piosenkę księżycową" i "Vale of Tears" śpiewane przez Roberta Amiriana.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #102 dnia: Luty 04, 2014, 10:58:05 »
Są to najlepsze płyty w dorobku, ale "Ego" z Kasią Stankiewicz również nie spisywałabym na straty. Fajna muzyka, niezłe teksty - "szept", "Dom, gdzieś blisko mnie" czy hymn egzystencjalny niemal w parszywych naszych czasach - "Czy to jeszcze jestem ja?". Co prawda płyta wyszłaby lepiej gdyby śpiewała na niej Anita (Stankiewicz ma jednak zbyt piskliwy ten głos :P), ale cóż, stało się tak a nie inaczej. Chciała iść własną drogą więc poszła. Nie można powiedzieć, że wyszło jej to na złe.  <tak>

Natomiast ja nie oglądałam "Must be the music" i dopiero kiedyś tv mi przelotnie pokazała taką oto panią:
Iwona Kmiecik - Kolor Szlachetności
I stwierdziłam, że posłucham. I tak sobie słucham :P

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #103 dnia: Marzec 18, 2014, 21:18:28 »
Dziś wyszła nowa płyta Kasi Groniec. "Wiszące ogrody już się przeżyły" najpierw były pograne koncertowo, aż w końcu ukazały się płytowo. Jest to pewnego rodzaju hołd dla tych, którzy Kasię inspirowali i inspirują. Pokaźne miejsce zajmują zatem interpretacje jej ukochanego Brela, przewija się Conte, czy Cave. Utworków jest mało, bo tylko 10. Wynika to zapewne z tego, że Kasia do swoich inspiracji sięgała już wcześniej, rozmieszczała je na różnych płytach. I tak naprawdę nowości z granymi już utworami się podzieliły - pewnie mniej więcej po połowie. Na koncercie pojawia się "Amsterdam", czy kawałki "Listów Julii", a nowa płyta jest uzupełnieniem piosenek, które specjalnie dla "Ogrodów" powstały.

Lubię, jak Kasia robi swoją muzykę, ale nie mam nic przeciwko Kasi odtwórczej. Jej interpretacje piosenek są ładnie zagrane, po kasiowemu zaśpiewane, muzyków ma generalnie świetnych, więc oprawa muzyczna fantastyczna. Teksty są składne, chociaż nie docierałam do oryginalnych i nie wiem, na ile wiernie są przetłumaczone.

W tym, co wydaje Kasia brakuje mi płyty koncertowej. Chciałabym mieć coś kasinego z wizją, do czego mogłabym wracać, kiedy jestem na koncertowym głodzie. Jednak nie zapowiada się, żeby takie DVD powstało. Szkoda, że "Ogrody..." nie są zapisem koncertowym. Wiadomo, że płyty studyjne brzmią świetnie, że są dopracowane... ale taka namiastka tego, co się dzieje na koncertach? Bezcenne. Dziwnie brzmią "Trup Joe" i "Jacky" realizowane solo - bez wstawek publiczności. No i siłą rzeczy nie ma myszki (bo myszka jest w "Otchłani...", a "Otchłań..." ukazała się dwie płyty wcześniej), a szkoda, że jej nie ma, bo myszka została zmodyfikowana i jest jeszcze lepsza! (A może tylko mnie niezmiennie bawi?) Tak, czy inaczej... nowa płyta jest naprawdę fajna, zaprzyjaźniam się z każdą piosenką oddzielnie i ze wszystkimi piosenkami razem... I jeszcze bardziej tęskni mi się za koncertem. Ostatnio wszystkie, ale to wszystkie, które są w pobliżu omijają mnie. To dziecko chore, to impreza rodzinna... za wcześnie ucieszyłam się na 8.06, bo już dziś wiem, że Kasia w Bytomiu też mnie ominie.

"Ogrody..." wiszą już na spotify, więc jak ktoś posiada i miałby ochotę rzucić uchem, to polecam. Chociażby z ciekawości. Jak na Kasię to wybitnie żywa płyta :P

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Nowości muzyczne
« Odpowiedź #104 dnia: Maj 19, 2014, 21:59:45 »
Nie taka znowu nowość, bo utwór zagościł na YouTube prawie miesiąc temu, ale dopiero teraz zebrałam się, aby tu o tym wspomnieć :) Bowiem nie tylko wspomniana wyżej przez mindreader Kasia Groniec jest kobietą niezwykle uzdolnioną i obdarzoną pięknym głosem. Jej córka Marianna nie pozostaje wcale w tyle. Jak widać - kusi ją, aby iść w ślady mamy i poczyniła już pierwsze kroki umieszczając na swoim kanale na YT wersje demo swojego utworu.

Marianna Linde - Bitch is back

Bardzo interesujący głos, barwa głosu przypomina mi nieco wspaniałą PJ Harvey, a to niewątpliwy komplement dla tej dziewczyny :) Mam nadzieję, że starczy jej odwagi i zaangażowania, aby pójść dalej w tym kierunku, nie pogardziłabym w przyszłości jej płytą.