A czy któryś z polskich artystów zrobił jakąś mega światową karierę za śpiewanie po angielskiemu? Jakoś nie wydaje mi się. Przynajmniej o nikim nie słyszałam.
Owszem pojawia się Myslovitz np. i ich piosenki po angielsku puszczają w radio zagranicznym, ale jednak to był najpierw tekst polski, najpierw piosenka po polsku, potem przearanżowana. I to też nie znaczy, że zespół jest bardzo znany wśród cudzoziemców.
Osobiście uważam, że większość zespołów, które tworzy w agnielskim to szpanerzy. Robią to bo tak jest modnie i niezależnie od tego czy potrafią śpiewać/mówić w tym języku, czy stworzą mega ambitny tekst z większą ilością słów niż te typu: lalalalalala, ooołjeeee, to jednak lansiarze.

Jeżeli ktoś tworzy repertuar polski i dodatkowo dla zabawy doda coś tam w jakimś obcym języku to spoko, ale nie lubię czegoś takiego, że 90% na płycie to angielski/ruski/francuski czy jakiś tam.
Język polski wcale nie jest bardzo trudnym językiem. Można się nim świetnie bawić. Tylko, że większości nie chce się. W końcu teraz piosenki nie muszą mieć ładu i składu, a jak są po angielsku to przynajmniej tego nie słychać. Tyle, że jak ktoś zacznie się skupiać na sensie to się mocno zdziwi.
Wolimy angielski, bo nie jest naszym rodzimym językiem i dużo rzeczy nam umyka, które wyłapujemy w tekstach po polsku.
Cezik zrobił piękny pokaz wzniosłych treści w obcojęzycznych piosenkach.

Owszem. Chociaż ja dorzuciłabym jeszcze Młynarskiego i Czapińską
Ostatnio zeszłam z Tigerkiem całe jedne Powązki, żeby zapalić lampkę Agnieszce i całe drugie, żeby Jonaszowi. Moi naj,naj,naj tekściarze.
5h na Powązkach, to było coś.

Ale my tak się lubimy włóczyć.
Niezłe teksty miewał też Cygan swego czasu, Wołek też kilka niezłych spłodził... Chłopaki od Happy Sad wcale jakichś mega bzdurnych rzeczy nie śpiewają, choć poezją się tego nie nazwie.

Strachy na Lachy dają radę, Luxtorpeda daje radę, Andrus daje radę, Mindreader lubi też (Buka Buka kurcze ciągle mi jego nazwisko wylatuje) i przecież i Bukartyk Bukatryk

też daje radę. Radę nawet Arka Noego daje.

Nie no dają radę niektórzy, tylko trzeba chcieć. A chcieć to móc...
A że rynek stawia na prostackość, no to co się dziwić, że większość idzie po najmniejszej linii oporu.