Akcja z patelnią w streszczeniu odcinka brzmiała trochę głupio, ale w wykonaniu Szyca i Kumorek w końcu wyszło bardzo zabawnie

Mimowolnie wybuchnęłam śmiechem na Anki: "Jezu, ja go chyba zabiłam"

W zamyśle było to oczywiście nierealne, ale takich chyba troszkę jest ten serial. Mnie to nie przeszkadza.
Ale takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam...fajnie, fajnie (chociaż na miejscu Anki w życiu bym nie przeszła nad tym do porządku dziennego...przecież ją zdradził! nie pamięta, ale może sobie przypomnieć), szkoda tylko, że teraz Dorotka pewnie wkroczy do akcji. Na pewno nie da Jerzemu tak po prostu odejść, zapomnieć o tym, co się między nimi wydarzyło. W końcu brak profesjonalizmu to jej drugie imię, jak "złowiła" taki kąsek to łatwo go nie wypuści

Ta końcowa scena wyraźnie pokazała, że ta kobieta jeszcze sporo namiesza.
Szkoda też, że Anka zaczyna zawracać w głowie Maćkowi, chociaż w sumie...sam chciał. Tylko takiego faceta szkoda dla podwójnego kosza, ale co zrobić, skoro uznał, że kiedy Jerzy odrzuca Ankę- może uderzyć do niej ponownie, jako pocieszyciel niby i pomocnik w każdej dziedzinie...sparzy się, oj sparzy. Ance za bardzo na panu Knappe zależy.
Andrzejek nieśmieszny? Serio? W tym odcinku mnie bawił wyjątkowo często. Poczynając od jego strachu przed tym, że Beatka mu coś zrobi po wymianę z Grubą- kurtka za kieckę

Szkoda tylko, że od kilku dni stale się z Beatą kłócą. Zaczyna się to robić troszeczkę nudne, mimo że aktorsko niezmiennie na wysokim poziomie. Adamczyk w tej roli to mistrz, a razem z Ostaszewską, powtórzę się- rewelacja!
Fajna też Irenka z Michałem, brakowało mi ich w ostatnim odcinku! A tutaj jak zwykle uszczypliwi, ale zakochani w sobie po uszy. Szczególnie Irena, ciesząca się jak dziecko z tego nietypowego komplementu

Ciekawe kiedy tak na dobre ich ze sobą połączą, mam nadzieję, że nieprędko, bo taki ich związek bardzo mi się podoba. Taka niebanalność w połączeniu osobowości i zachowań.