Nie, nie, nie, nie, nie i nie! No wprost nie mogę patrzeć na ten tępawy wyraz twarzy, wytrzeszczone oczka, niewinne przy tym spojrzenie, kudły zaczesane do góry i całą jej postać. Jest dla mnie obrzydliwa, nie znoszę osób, które zdradzają, nie znoszę jak leci się na faceta, mając męża. Już nawet nie męża, ale ukochaną - podobno - osobę. Zakłamana, podła, chociaż ona chyba nie wiedziała, że Jan też leci do tych Stanów.
Biedny Paweł, strasznie mi go szkoda (swoją drogą się Mroczek naprawdę wyrabia).
Marka też mi szkoda, chciał polepszyć sytuację rodzinną, wyszło jeszcze gorzej.
Gosia, Tomek, wątek Agnieszki, jak zwykle nie wzbudzał rewelacji, aczkolwiek Tomuś pies ogrodnika nadal jest irytujący. Marcina uwielbiam, jego rozmowy z Zosią - przednie

No i na sam koniec - podłość, złośliwość Jana, chłopak od placków - ech, ja bym porządnie sklepała, ale może i dobrze, że Paweł tego nie zrobił - przynajmniej nie będzie miał sprawy w sądzie za napaść. Jan jest przebiegły, kręci Joanną jak chce, a ta... No cóż. Nie myślałam, że kiedyś to napiszę, ale ona jest po prostu pusta.
PS Właśnie obejrzałam kulisy i jestem jeszcze bardziej zła na tego pustaka. Po co w ogóle mieszała Pawłowi w głowie?! Rozwód, sypianie z Jasiem, może zaczniemy od nowa. Pięknie. I trzeba czekać ponad 3 miesiące.