Taa jeszcze podobno sakramenty przed śmiercią przyjął mimo, że jest na niego ekskomunika nałożona

Nie no cyrk jakiś się z tego robi.
W sumie trochę księży zwerbowanych przez komuchów też jest, więc nie zdziwię się jak Wojtek miał wśród nich jakichś przyjaciół.

Towarzystwo Księży Patriotów (założone przez komunistów do rozmontowywania kościoła od wewnątrz) też swego czasu działało dość prężnie.
W jakim stopniu generał to postać tragiczna? Na czym tragizm polegał? Na tym, że wyciągnął wojsko na ulicę, żeby nie zrobiły tego władze radzieckie, które wcale nie miały takiego zamiaru?
Błagam. Człowiek zawsze ma jakiś wybór. Żołnierze wyklęci dokonali jednego, bez względu na wszystko, a generał dokonał innego. To w końcu czyja sytuacja była bardziej tragiczna.
Nie mam pojęcia w jakim stopniu to postać tragiczna. Chyba tylko w takim, że ślepo wierzył w ideały komunistyczne, ale nie rozumiem dla kogo tragiczna, bo chyba nie dla niego samego. Skoro do końca uważał to za dobre i jego otoczenie też.
Tak więc to bzdura ogromna mówić o nim jako o postaci tragicznej.
Raczej jest to postać niezwykle cwana i przebiegła.
Rozumiem tragedie rodziny zesłanej na Sybir, rozumiem ciężkie lata tam spędzone..., ale nie był jedyny... cała masa Polaków została zesłana i chyba nikt nie spodlił się tak jak Jaruzelski. Nawet jeśli próbował przetrwać. Natomiast po latach On, również zesłaniec, gardził tymi, którzy podobnie jak on byli zesłani i przeżyli, mało tego do końca zostali wierni sobie i Polsce.
Nie rozumiem natomiast jednego. Jakim cudem chłopak wychowywany w patriotycznej rodzinie, wychowywany w nieufności do Ruskich, chłopak któremu komuniści zabili ojca, spowodowali cierpienie jego i rodziny... Jakim cudem zdecydował się na tak szeroką współpracę i wierność mogłoby się wydawać swemu największemu wrogowi. Czy aż tak wyprano mu tam mózg, czy też to była zwykła żądza władzy i kariery... Nie kumam tego. No ale nie mnie oceniać jego wybory. Miał wolną wolę, zdecydował tak a nie inaczej, cała masa ludzi zdecydowała nie współpracować... , on chciał. Ok..., ale jeżeli wiemy jak to wszystko się skończyło. Jeżeli mamy czarno na białym podane wszystkie jego przewinienia i skutki jego wszelakich decyzji to jakim prawem ciągle każe nam się go uważać za bohatera i wyzwoliciela ojczyzny. I jakim prawem ma on spocząć obok tych, którzy się nie zepsili a nawet jakby to nie w takim stopniu jak On.
Nie wiem kto za tym wszystkim stoi, ale ten człowiek też tak sprytnie wmanewrował się w transformacje i potem w całą bytność w III RP, że to jest niesamowite. Przecież nawet Kiszczaka udało się skazać a jego nie. Zasługuje to na jakiś film szpiegowski. Toż to prawdziwa szara eminencja.
Ech... znów się unoszę, ale strasznie wnerwia mnie to, że jak gdyby nigdy nic zostanie pochowany z najwyższymi honorami wśród bohaterów. Gdziekolwiek indziej, już honory przeboleję w końcu my jesteśmy cywilizowani, był wojskowym to był, poza tym to lewactwo chowało ludzi w bezimiennych grobach, pod murami cmentarzy... my nie musimy tak się zniżać. Ale litości... nie wśród bohaterów, nie wśród ludzi, którym często gęsto pluł prosto w twarz. I jeszcze robić mu chrześcijański pogrzeb? Człowiekowi, który pluł na religię, który o mało apopleksji nie dostał jak się dowiedział, że córka się potajemnie ochrzciła?
Cyrk na kółkach.
Tak, kiedy zginął Kaczyński to protestowali prawi, uczciwi obywatele dbający o dobre obyczaje i świętość takie miejsca jak Wawel.
Teraz będzie protestować hołota.
Nie hołota.... Naziole i faszyści. To bardzo ważne Jean.

Z tymże co tu w ogóle porównywać... To nawet nie wypada zestawiać człowieka, który ma krew tysięcy rodaków na rękach, z człowiekiem, który może faktycznie nie był idealnym rządzącym, ale przynajmniej nigdy się nie zepsił.
I żeby nie było to nie jest nienawiść do pana W. To tylko fakty.
A tak w ogóle to, na poważnie - Władimirze wkraczaj 
Najpierw my na Ukrainę po Lwów.

Nie no... prędzej czy później jakaś rewolucja na tym świecie będzie, bo robi się to wszystko zbyt chore. Już wystarczy, że wnuk czołowego nazisty zaczyna pouczać jak powinna wyglądać rzeczywistość... Dzięki!