Mój wpis o złym PiSie odnosił się nie do tego, że ta partia jest lepsza od PO, bo jak każda partia ma swe lepsze i mocniejsze strony, ale do tego, że uważam za bezsensowne straszenie PiSem...
Bo gadanie typu "I tak musicie na nas głosować, bo przyjdzie zły PiS" jest gadaniem pani czy rodziców do dzieci z podstawówki, że mają być grzeczne, bo nie dostaną słodyczy czy coś w tym stylu.
Dla mnie to jest głupie, infantylne, prostackie i tyle. Po prostu brakuje nam argumentów to straszymy PiSem. PiS ma wielkie kły i wszystkich zje.
PiS nie jest gorszy od PO a PO nie jest lepsza od PiSu...
Jedni i drudzy już porządzili, czas na innych. Jedni i drudzy to partie socjalistyczne. Tylko PO z domieszką liberalizmu a PiS tradycjonalizmu, konserwatyzmu.
Programowo różnią się niewiele, poziomem ludzi różnią się niewiele... Ciekawe czemu nikomu nie przeszkadza wulgarny Niesioł a wszyscy czepiają się Maciarewicza...
Kaczyński przynajmniej też nie mówi na swoich przeciwników, że powinny ich wilki wypatroszyć jak to zwykł mawiać Palikot.
Czym innym jest nazywanie kogoś zdrajcą w sensie politycznym a czym innym teksty o chorobach psychicznych czy patroszeniu przez wilki.
Jak ktoś ma inny pogląd na daną rzecz, to ktoś kto czegoś nie dopilnował może być dla niego zdrajcą.
Ale już rzucanie durnych tekstów o psychiczności jest poniżej dobrego wychowania i klasy politycznej.
Politycy mają służyć ludziom.
Służba ludziom, zajmowanie wysokich stanowisk zobowiązuje do tego, że trzeba być przygotowanym na ciągłą obserwację.
Niestety tzw. życie prywatne wtedy nie istnieje... i trzeba się bardzo pilnować. Tu panowie dali się nagrać i cóż...
Nie ma w życiu politycznym czegoś takiego jak prywatne rozmowy, zwłaszcza jeśli są one prowadzone np. z Prezesem NBP.
Jeden i drugi to osoba publiczna i jeśli są w miejscu publicznym, nawet prywatnie muszą się liczyć z tym, że to tak naprawdę nie jest prywatne spotkanie.
W domu owszem..., ale restauracje, gabinety polityczne to są miejsca użyteczności publicznej i osoby pełniące funkcje publiczne muszą liczyć się z tym, że ktoś coś może usłyszeć, zobaczyc i wykorzystać to przeciwko nim.
Panowie dali się złapać podobnie jak wcześniej Wipler. Od dawna krążyły pogłoski, że lubi sobie wypić no i nadarzyła się okazja gościu dał się sprowokować a że po pijaku niewiele trzeba no i pobił łoś policjanta... A też jako osoba publiczna nie miał prawa w takim stanie szwędać się po ulicy. A jak już to winien robić to dyskretnie.
Po trzecie media są złe. Nie lubię mediów.
Ale ...
Jest coś takiego jak wolność słowa. Jest coś takiego jak śledztwo dziennikarskie i niestety czy stety mieli prawo te taśmy opublikować.
Kto im to zlecił... Czy ktoś zapłacił? Czemu? Po co? Jakim cudem? i kto nagrał? To już inna para kaloszy.
Gorzej jak za tym faktycznie stoi Rosja, bo fajnie znów zrobić zadyme w Polsce, pośmiejemy się widząc jak sobie skaczą do gardeł.
Albo może ta afera ma być tematem zastępczym i odsunięciem od sprawy przekrętów Kwacha.
Ale wracając do wolności słowa... ABW nie miało prawa bez nakazu sądu wedrzeć się do redakcji i rządać wydania taśm.
Po prostu. Nie miało prawa. I mogę nie lubić mediów, ale tu trzeba ich bronić.
Bo takie postępowanie to sobie w PRLu mogło być, ale sorry, nie w ponoć wolnym kraju.
Będzie nakaz od sądu proszę bardzo. Redakcja daje taśmy. Nie ma... Spadajcie. Dziś odpuścimy to będzie tak coraz częściej.
Owszem ważne jest kto zlecił podsłuch, ze względu na złamanie prawa. Zakładanie podsłuchów jest nielegalne. I osoba, która się tego dopuściła powinna ponieść karę. Bez względu na to kim jest.
Dziwne tylko, że w ciągu ostatnich 4 lat liczba podsłuchów i podsłuchiwanych osób zwiększyła się kilkakrotnie.