Autor Wątek: Coś na smaczek...  (Przeczytany 78964 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Aga

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 324
  • Płeć: Kobieta
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #120 dnia: Styczeń 23, 2013, 09:14:08 »
Tak piszecie o tej paście jajecznej, rybnej że mam ochotę ją zrobić i zjeść  <ciacho>


Zapamiętaj jutra nie będzie...
Ewelina Lisowska!

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #121 dnia: Luty 08, 2013, 20:41:03 »
Dla lubiących wątróbkę coś bardzo prostego, szybko przyrządzonego, no i przede wszystkim smacznego! <szczerzy_sie>

- 0.5 kg wątróbki drobiowej,
- cebula,
- jabłko,
- czerwona papryka,
- sól, pieprz

Cebulę kroimy w kostkę, paprykę w paseczki, jabłko (ze skórką) w małe kawałki. Wkładamy do garnka, dodajemy wątróbkę, podlewamy wodą (pół szklanki), solimy, pieprzymy i dusimy (do miękkości wątróbki). Na koniec wsypujemy sos pieczarkowy jasny (winiary), suchy. Jeszcze chwilę poddusić i potrawa gotowa. Nie dość, że smakowita, to jeszcze zapach pobudza apetyty <jezyk>

Uwaga: najlepsze są jabłka kwaśne, sprawiają, że danie ma wyrazisty smak.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Kiki

  • Administrator Forum
  • *****
  • Wiadomości: 1648
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #122 dnia: Luty 16, 2013, 23:17:20 »
Jakoś z zasady nie przepadam za wątróbką, ale... Przez pewien rok jadłam obiady w szkole i pamiętam, że czasami podawano ją z cebulą, a czasami z jabłkiem. Nienawidziłam tej z jabłkiem, kompletnie nie trafiało to w mój gust kulinarny. Z cebulą była całkiem znośna.

A propos szkolnej stołówki - do dziś miło wspominam stamtąd klopsiki w sosie koperkowym i kurczaka z curry. :D
Jeśli "plan A" nie zadziała, alfabet ma jeszcze 31 innych liter. Nie martw się.

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #123 dnia: Luty 17, 2013, 00:13:36 »
Wątróbki i w ogóle mięsa nie jadam, ale kiedyś kolega zaprosił mnie na kolację własnej roboty i podał ryż z sosem jabłkowo-cebulowym... To było straszne. Zupełnie nie moje połączenie smaków. Tak samo jak wszelkie sałatki czy surówki owocowo-warzywne. Albo jedno, albo drugie.
Jedyny wyjątek to surówka, którą robiła mi babcia jak byłam mała - marchewka i jabłko starte i pocukrowane. Pycha!
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #124 dnia: Luty 17, 2013, 00:56:16 »
Cytuj
A propos szkolnej stołówki - do dziś miło wspominam stamtąd klopsiki w sosie koperkowym i kurczaka z curry. :D

Kopytka z bitkami cielęcymi i buraczkami <3 Najlepsze ze szkolnej stołówki... i jeszcze ryż ze śmietaną <mniam>
Cytuj
Jedyny wyjątek to surówka, którą robiła mi babcia jak byłam mała - marchewka i jabłko starte i pocukrowane. Pycha!
Moja ulubiona surówka po dziś dzień i jedna z niewielu, które jestem w stanie zjeść. Jabłko, marchew, cukier, cytryna i mogę jeść, jeść i jeść.
Bo jak Ty nie jadasz mięska, ja za bardzo warzywek nie lubię i muszą być bardzo dobrze wkomponowane bym zjadła. :)

A właśnie! Jak jecie mizerię?
 Bo ja lubię ją jeść w postaci: ogórek, śmietana, cukier, cytryna :P a wiele osób tej wersji nie lubi i stosuje tę z octem albo z samą wodą z ogórków.

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #125 dnia: Luty 17, 2013, 01:15:49 »
Jakoś z zasady nie przepadam za wątróbką, ale... Przez pewien rok jadłam obiady w szkole i pamiętam, że czasami podawano ją z cebulą, a czasami z jabłkiem. Nienawidziłam tej z jabłkiem, kompletnie nie trafiało to w mój gust kulinarny. Z cebulą była całkiem znośna.
Przez wiele, wiele, wiele lat gardziłam wątróbką. Nie jadłam i już. Nie dałam się przekonać, wolałam głodować... no po prostu nie było opcji. Potem raz, drugi, trzeci spróbowałam. A teraz, jak mama zrobiła na obiad, to wyjadłam wszystko, co zostało na kolację. Wątróbka jest pyszna! :) Tak samo miałam z krupnikiem i z kapustą z grochem. Też już się przekonałam. W ogóle w tym momencie nie mam czegoś takiego, czego do ust nie wezmę ;)

Cytuj
Bo ja lubię ją jeść w postaci: ogórek, śmietana, cukier, cytryna :P a wiele osób tej wersji nie lubi i stosuje tę z octem albo z samą wodą z ogórków.
Absolutnie najgorsze zestawienie. Znaczy.. ja jestem naprawdę wszystkożerna. Nie brzydzi mnie nic, spróbuję wszystkiego - czy to będzie ślimak, czy ozorek, czy szpinak, czy zimne nogi, czy meksykańskie, czy inne... wszystko jestem w stanie skosztować i wszystko zjem. Najwyżej mi mniej smakuje i tyle. No i ta mizeria na słodko jest czymś, co przechodzi mi przez gardło z trudem wielkim. Naprawdę. Jeśli jest takowa, to mnie zwyczajnie obrzydza i staram się unikać...

Dla mnie mizeria to ogórek, sól i pieprz i śmietana/jogurt/kefir. Przy czym pieprzu dużo. Może być koperek. Może być bez soli - a z samym pieprzem. Uznaję bez pieprzu, ale właśnie z koprem i solą. Ale no nijak nie może się tam pojawić cukier.

Podobnie mam z czerniną. Zjeść zjem, ale to naprawdę z grzeczności, bo nie wypada odmówić, jednak szczerze nie lubię. Chociaż całkiem możliwe, że nie trafiłam jeszcze na dobrze przyprawioną, bo mnie się trafia zawsze mdła, a jednak czernina powinna być kwaśniejsza... no nie wiem :D Może kiedyś ktoś mi zrobi taką, że będę zachwycona ;)

Niedługo wybieram się do koleżanki, której mama potrafi i zrobi mi prażuchy :D Nie mogę się doczekać. Prażuchy robił mi dziadek, póki żył i była to jedna z najcudowniejszych potraw :) Najlepsza z maślanką <3 Swoją drogą maślankę mogę litrami.. <3

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #126 dnia: Luty 17, 2013, 01:23:48 »

A ja właśnie nie trawię innych wersji mizerii jedynie tę na słono- słodko- kwaśno.  <smiech> A już koperek którego nie lubię to omijam szerokim łukiem.

Ja jestem wybredna jedzeniowo... choć i tak teraz jest lepiej niż kiedyś.

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #127 dnia: Luty 17, 2013, 01:40:12 »
Ja jestem wybredna jedzeniowo... choć i tak teraz jest lepiej niż kiedyś.
Kiedyś byłam. I to nawet nie jest kwestia tego, że faktycznie nie lubiłam.. Bunt chyba :D

Jednak są rzeczy, bez których nie funkcjonuję.
1) Mleko i wszystko, co mleczne - jogurty, kefiry, maślanki, serki.
2) Potem owoce i warzywa - w każdej postaci - na surowo, ugotowane, upieczone, przetwory...
3) No i mięsko. I tu też właściwie wszystko, bez wyjątku, szczególnie bliska jest mi karkówka, żeberka, cały drób... lubię podroby: ozorki - zarówno na zimno do chleba, jak i w gulaszu, gulasz z żołądków, serca, wątróbkę. To jest to, co mieć muszę. Mogę nie jeść pieczywa, ryżu, makaronów, kasz - chociaż z wyjątkiem gryczanej, bo tę pochłaniam w dużych ilościach i chyba nie umiałabym całkiem zrezygnować. A cała reszta... no dodatki, czyli mogę, ale nie muszę ;)

Jednak mam w domu jedną taką marudę, że idzie się załamać. Pomidorowej nie lubi, szczawiowej nie lubi, kaszy nie zje, ryż tylko w potrawce, absolutnie nie w zupie, koperek nie, pietruszka nie, warzywa z zupy nie, podroby nie, szpinak nie, kalafior niekoniecznie... idzie się załamać. Zwłaszcza tej pomidorowej nie mogę odżałować :P Czasem robię na przekór, bardziej dla siebie, no ale też nie mogę przesadzać i robić raz w tygodniu, a pewnie sama dla siebie bym tak gotowała :)

Offline Kiki

  • Administrator Forum
  • *****
  • Wiadomości: 1648
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #128 dnia: Luty 17, 2013, 12:10:34 »
Jedyny wyjątek to surówka, którą robiła mi babcia jak byłam mała - marchewka i jabłko starte i pocukrowane. Pycha!
Czy tylko ja jestem jakaś dziwna i nigdy nie jadłam czegoś takiego? Może kiedyś wypróbuję.

Do czerniny za to jakoś nie mogę się przekonać i przełamać swoje opory, by spróbować. Ale prażuchy? <serduszko> Z podsmażonym pokrojonym w kostkę boczkiem i gotowaną kiszoną kapustą... Tylko jeść! W ogóle ze mnie to taki człowiek pierwotny, dla którego podstawą dania jest mięso. Według mojego taty, który podziela ten pogląd, tak mają ludzie z grupą krwi B. Ale wytłumaczenie, dobre sobie. :D
Jeśli "plan A" nie zadziała, alfabet ma jeszcze 31 innych liter. Nie martw się.

Offline sysunia

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 84
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #129 dnia: Luty 17, 2013, 15:11:32 »
Nie lubię bardzo tej marchewki z jabłkiem :P Ani tej gotowanej z groszkiem, blee :P Chociaż i tak się trochę przełamuję, jak jest marchewka w sałatce czy np. taki hamburger - ale nie z McDonalda tylko taki z budki, no wiecie, taka buła wypchana surówkami <mniam> - i jest trochę takiej tartej marchewki, to nie wybrzydzam. Generalnie, są rzeczy, których nie zjem (bądź jeszcze nie dorosłam do spróbowania), niemniej zauważyłam, że smak mi się zmienia i nie mówię nigdy :P

Co do mizerii - przed wakacjami napisałabym, że najgorsze zestawienie to ta na słodko właśnie xD Ale u harcerzy panie kucharki w ogóle bosko gotują, tylko ta mizeria na słodko - ale ostatecznie, do ziemniaczków troszkę się zjadło :)  Kiedyś w ogóle nie jadałam mizerii, teraz uwielbiam, ale wersję słoną, tj. kroję ogórki na cienkie plasterki, solę, odstawiam, po parunastu minutach odciskam wodę, dodaję cebulę posiekaną w piórka, śmietana, pieprz i ewentualnie dosalam jeszcze - mniaaam, szczególnie do ziemniaczków!

A teraz właśnie robi się u mnie schab i/lub skrzydełka z kurczaka (nie ogarnęłam koncepcji, na co w końcu zdecydowali się rodzice) w sosie pomarańczowym z cebulką, do tego ziemniaki bite z masełkiem i śmietaną - ajjjć <serce>

Offline Skorpionica

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 774
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #130 dnia: Luty 17, 2013, 16:35:07 »
Nie lubię bardzo tej marchewki z jabłkiem

Ja też, ja też. Nie znoszę wręcz, bo to jabłko wydziela sok i się robi taka papka. Za to starta marchewka z prażonym słonecznikiem to pychota. Polecam.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #131 dnia: Luty 17, 2013, 20:04:14 »
Nie lubię bardzo tej marchewki z jabłkiem

Ja też, ja też. Nie znoszę wręcz, bo to jabłko wydziela sok i się robi taka papka. Za to starta marchewka z prażonym słonecznikiem to pychota. Polecam.

Czyli wychodzi na to, że jestem dziwna z tą marchewką.  <smiech>

I w sumie jak tak czytam to tylko nasuwa się stwierdzenie: "Co kraj to obyczaj".
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy jeść marchewkę z prażonym słonecznikiem. Aż chyba kiedyś spróbuję :D

Tak samo żeby ogórek (mizeria) z cebulką. :D Śmieszne i interesujące te różnice, że jedni lubią na słodko, inni na słono jeszcze inni z cebulką... :D


Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #132 dnia: Luty 17, 2013, 20:29:28 »
Też jestem dziwna z tą marchewka, bo ją lubię. Bartek ma to po mnie, bo też ją uwielbia <jezyk>
Zresztą ja lubię wszystkie dodatki surówkowe do drugiego dania. Dla mnie nie ma drugiego bez jakiegokolwiek warzywnego dodatku. To samo kanapka. Nie uznaję bez warzywka <szczerzy_sie>

Wątróbkę lubię, ale musi być dobrze przyrządzona. Ta stołówkowa zazwyczaj jest za twarda (zawsze porównywałam ją do cholewki <haha>). Moja mama robiła smaczną, więc się nie zraziłam. A ta drobiowa z powyższego przepisu jest naprawdę. Choć wiadomo - smakowe gusta też są różne <szczerzy_sie>

Z tymi przyzwyczajeniami żywieniowymi to są ciekawe sprawy. Moja koleżanka na przykład placki ziemniaczane posypuje cukrem, Mój Artur polewa zagęszczoną śmietaną, mój dziadek jadał zupy z chlebem (nawet te, w których były ziemniaki), a ja makaron na mleku lekko solę (nie lubię słodzonego) <szczerzy_sie>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Caliente

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #133 dnia: Luty 17, 2013, 20:57:49 »
Właśnie to jest super, że wydziela się sok z jabłka! I robi się takie mniam. :D
Marchewkę z groszkiem też lubię, a bez groszku, tylko z samym zagęszczeniem (nie wiem, jak to się nazywa, mama zawsze mówi "marchewka na gęsto") jeszcze bardziej.

Z tymi przyzwyczajeniami żywieniowymi to są ciekawe sprawy. Moja koleżanka na przykład placki ziemniaczane posypuje cukrem
Ja też. Nie lubię w ogóle placków, ale jeśli już, to z cukrem. ;)

mój dziadek jadał zupy z chlebem (nawet te, w których były ziemniaki)
I tu też się zgadza. Tzn. nie wszystkie jem z chlebem (bo pomidorową, czy rosół nie), ale bardzo dużo - żurek, ogórkową, pieczarkową...
Każdy budował swoje życie albo je niszczył zgodnie z zasadami, które sam sobie narzucił. Albo które odrzucał.
Dla nikogo nie było ratunku.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Coś na smaczek...
« Odpowiedź #134 dnia: Luty 17, 2013, 21:19:33 »
Zalewajka z chlebem. Mniaaam. :)

Generalnie lubię jeść chleb. I np. gdy spożywam jogurt i nie mam musli, to biorę chleb i wkruszam go do środka kubeczka. :D Samym jogurtem się nie najem a jogurt z wkruszonym chlebem jest ok. Wiem, że pewnie to Was zdziwi, ale jakoś tak mam. :D

Też cukrzę placki ziemniaczane, w sumie te z jabłkiem również... chociaż tu lepszy cukier puder, ale i same są też zjadliwe.

Marchewkę zjadam w każdej postaci. :D Dobre warzywko.

Jednak jestem głównie człowiek mięsożerny i jogurty, zupy, placki, warzywa nie najedzą mnie do sytości. Mięso albo ryby choć raz dziennie muszę mieć. :)