Staram się skleić w miarę przyzwoitą wypowiedź na temat tego co już widziałam. Jean zapytała mnie w niedzielę, jak chcę zmieścić taki ogrom informacji w jednym poście?

Sama się nad tym zastanawiam. Najwyżej napiszę kilka postów.
Co do zagadek...
Nr 1 - Gwendoline Christie (Brienne) - kiedyś bardzo chciałam być detektywem, chyba wrócę do tego pomysłu...

Nr 2 - to dla mnie Jason Mamoa - jakby tak Drogo obciąć włosy i brodę.

Nr 3 - Jeżeli chodzi o mężczyznę, to obstawiałabym Liama Cunningham'a, czyli Ser Davos Seaworth, ale tu mogę się mylić.
No to do rzeczy... Udało się coś napisać...

Od czego by zacząć? Najlepiej od początku?

Mniemam, że pierwszą serię masz już za sobą?
Mam, mam? Jeszcze w sobotę rano miałam za sobą pięć odcinków pierwszej serii. Jak już pisałam, w sobotę zobaczyłam kolejne cztery odcinki. Na tym się jednak nie skończyło. I tak do niedzielnego wieczoru, nie tylko dokończyłam pierwszą serię, ale także zobaczyłam pięć odcinków drugiej serii. Wczoraj szósty, dzisiaj siódmy, także w chwili obecnej mam przed sobą zaledwie trzy odcinki.
Może świeży umysł zauważył coś nowego, coś, co nam umknęło? 
Świeży może tak, ale pewnie nic nowego nie zauważyłam. Wątpię, czy coś mogło umknąć tak bystrej parze oczu jak Twoje i Jean. To jest chyba jedyny minus tak szybkiego oglądania. Oglądałam odcinki jeden po drugim i wszystko układało mi się w logiczną całość. Boję się, że coś mi właśnie w takiej sytuacji mogło umknąć. Nie umiem ocenić czy to prawda, czy jednak się mylę. Ciężko będzie się teraz odnieść do wszystkich wątków. Musze to chyba jakoś porozkładać na części, ułożyć w logiczną całość, bo się w tym pogubię. O połowie tego co myślałam w czasie oglądania, że napiszę, już zapomniałam

Zawsze jednak możecie dopytać i wtedy postaram się ustosunkować.
Zacznę od Starków, bo to jak dla mnie jedyna normalna rodzina w tej całej historii. Wiadomo, że każdemu zdarzają się dobre i złe chwile, taka już natura ludzi. Cóż powiedzieć o Eddardzie? Właściwie wszystko zostało powiedziane. Honorowy człowiek, opierający się na prawdzie, jedyny nieoszukujący człowiek w całej ?Grze o tron?. Szukający sprawiedliwości i do tej sprawiedliwości zawsze dążący. Ta szczerość i honor niestety go zgubiły. Od początku wiedziałam, że Ned zginie. Tyle tylko udało mi się zapamiętać z Waszych opisów. Mimo, że wiedziałam, że muszę się spodziewać jego śmierci, jak zobaczyłam scenę ścięcia, byłam w ogromnym szoku. Wszystko się we mnie gotowało. Nie dość, że nie byłam kompletnie na to gotowa (w końcu El zapowiadała, że trupa Neda nie zobaczymy w dziewiątym odcinku

), ogromnie mi było smutno (śmierć ojca na oczach dwóch córek) to jeszcze byłam ogromnie wściekła na Joffrey?a. Co za?(tu lepiej żebym nie przelewała tego co myślę na słowa pisane) Najbardziej wzruszająca dla mnie scena we wszystkich odcinkach, które dotychczas widziałam. Ned jak najbardziej jest moim ulubieńcem. Niemniej jednak zirytował mnie bardzo wyjawieniem Cercei, że zna prawdę o niej i jej bracie. No ludzie, jak można było tak postąpić. Dla mnie to nie było honorowe, to było wręcz idiotyczne. Cóż, za coś zginąć musiał...
Podobnie wielką sympatią darzę Lady Catelyn Stark. Co za wspaniała kobieta. Dla mnie jest ulubioną żeńską postacią w ?Grze o tron?. Czasami, owszem, nie rozumiem jej działania, ale to postać, która trzymać mnie będzie przy serialu, dopóki będzie się pojawiać. I niech nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby ją uśmiercać. O nie, co to, to nie!!! Choć nie ukrywam, że coś tam już na ten temat czytałam, bo wytrzymać nie mogłam, ale o tym cicho sza. Za dużo nie będę ujawniać. Niemniej boję się jednak, że nie będę się mogła do niej później przekonać. Wracając do tego co widziałam. Catelyn jest wspaniałą kobietą, żoną i matką. Wiele musi wycierpieć, rozdarta pomiędzy swoimi dziećmi. Chciałaby być przy nich wszystkich, ale jest to niemożliwe. Zaskakiwało mnie często, że powtarzała, że wrócić musi do Winterfell, do swoich synów, ale zawsze zostawała z Robbem. Ok, domyślam się, że musiała podejmować najrozsądniejsze decyzje. Jej odwaga, mądrość, opanowanie zawsze mi imponują. Jak to powiedział do niej Jaime: ?Jesteś prawdziwą Wilczycą, gdzie się podziała Ryba? Nie jest już Rybą (Tully), bez głosu, teraz jest Wilczycą (Stark), która potrafi zawalczyć o swoje.
Pisząc o Catelyn nie mogłabym nie wspomnieć o Baelish?u ? Paluszku.
"Paluszek" okazał się podłym zdrajcą i mścicielem, który nie potrafi zapomnieć, że Starkowie zabrali mu kiedyś ukochaną. Tej ujmy nie zapomni nigdy...to straszne.
Tego bym się po nim nie spodziewała. Wiem, wiem, nikomu nie można ufać. Myślałam jednak, że Paluszek to przyjaciel. Niestety zjadła go zazdrość o Catelyn. Mógł źle życzyć Nedowi, to rozumiem, ale jak się później mógł tak zachować wobec Lady Stark? W głowie się nie mieści. ?Łaskawie? przywiózł jej kości męża, ale podstępem chciał ją podejść. Z miłości? Czy może z nienawiści? I to podłe oszustwo, że Arya jest w stolicy. Co on myślał, że Catelyn będzie mu wdzięczna za tą informację i pojedzie z nim na ratunek córek? Przecież ona nie jest taka głupia. Nawet jeśli liczył na ?przychylność? wdowy, to takimi sposobami raczej ją do siebie zniechęcił. Jednak Catelyn uwierzyła mu, że Arya jest w Królewskiej Przystani. Podły Paluszek?
Robb? Tu jakoś nie umiem jednoznacznie stwierdzić co o nim myślę. Najczęściej mnie irytuje swoją pewnością siebie. Dobrze, że ma przy sobie matkę w strategicznych momentach. O uwolnieniu Jaime i pilnowaniu matki wypowiadać się nie chcę, bo to dopiero przede mną (odcinek już przejrzałam, ale oglądać będę jutro).
Sansa ? no ta dziewczyna to miała bujną wyobraźnię. Wyobraziła sobie, że będzie nie wiadomo kim, bo będzie żoną Joffrey?a. Szkoda, że od początku nie umiała ocenić, jak podłym jest dzieciakiem (chociażby po pamiętnej scenie z drogi do Królewskiej Przystani). Tak to jest jak się buja w obłokach a nie myśli rozsądnie. Szkoda, że oczy otworzyły jej się dopiero po śmierci ojca. Ciekawa jestem jej dalszych losów, bo dziewczyna bardzo się zmieniła.
Arya ? toż to wspaniała dziewczyna. Dzielna, odważna, potrafi postawić na swoim i dążyć do celu. Jej lekcje tańca ? obłędne. Przydały się. Nawet nie próbuję sobie wyobrażać co czuła podczas egzekucji ojca. To ją myślę wzmocniło, dojrzała, musiała przestać być dzieckiem, żeby sobie poradzić w życiu. I całkiem dobrze sobie radzi. Sprytna dziewczyna. Po trafieniu do Harrenhal drżę o nią co chwilę. Jeszcze ta wizyta Paluszka u Tywina ? trzymająca w napięciu. Potrafi sobie poradzić w takich sytuacjach.
Najmłodsi Starkowie: Brandon i Rickon ? zapytam tylko o jedno, bo to nadal przede mną, ta dwójka spalonych przez Theona Greyjoy?a dzieci to nie bracia Stark?
Na chwilę obecną, to by było na tyle. W chwili wolnego postaram się napisać dalej. Jeszcze tyle zostało do powiedzenia?
