E, no spokojnie nic nie będzie usłane różami, to nie takie przewidywalne nie będzie.

Było już grubo po trzeciej nad ranem, nie mógł zmrużyć oczu, bo ciało mu na to nie pozwalało. Wpatrywał się w ciemną przestrzeń swojego mieszkania. Siedział w swoim wysłużonym już fotelu i patrzył, patrzył sam nie wiedział, na co. Obok mebla nieopodal stał średni stoliczek, a na nim butelka piwa, jeszcze nie otworzona. W pewnej chwili odwrócił swój wzrok i natknął się na szklaną rzecz, trochę się wahał, ale jednym szybkim ruchem ręki złapał ją i przybliżył do siebie. Chwilę popatrzył na kapsel i otworzył piwo. Wziął łyk, potem następny i jeszcze następny. Kilka minut później nie było śladu po czymkolwiek w butelce. Alkohol rozszedł się po całym ciele, co spowodowało nagły przypływ ciepła i rozluźnienia. Wstał lekko z miejsca i skierował swe kroki do kuchni, uchylił drzwi lodówki. Złapał za szyjkę butelkę i z powrotem poczłapał do salonu. Zrobił to samą czynność, co wcześniej. W połowie złocistej cieczy przystopował trochę. W głowie zadawał sobie dużo pytań, które niestety nie miały odpowiedzi. Mylił się, były odpowiedzi tylko bał się ich poznać.
****
Przewróciła się na drugi bok otwierając przy tym oczy, nie mogła już dalej spać. Uporczywy ból głowy nie dawał za wygraną. Lekko podniosła się do pozycji siedzącej, opierając o łóżko. Ręką pomasowała sobie kark i delikatnie poprzekręcała szyją to w prawo, to w lewo.
- Jezu, jak boli ? jęknęła bezradnie. Wstała z łóżka i podeszła do swej czarnej torby, która tym razem leżała na podłodze. Otworzyła największą kieszeń i wyjęła z niej opakowanie tabletek przeciwbólowych. Miała rację, że jej się przydadzą. Wyskubała jedną, wzięła wodę i połknęła, była gorzka, że aż się skrzywiła. Powróciła w to samo miejsce, jednak tylko usiadła i wpatrywała się w gwieździste niebo. Czuła się samotna, nawet nie miała do kogo otworzyć buzi. Źle się czuła z tym, że wyjechała bez żadnego powiadomienia. Miała ochotę zadzwonić do niego, ale obawiała się, że nadal jest na nią zły i może dojść do ostrej wymiany zdań przez telefon. Nie chciała się kłócić, chciała tylko porozmawiać. Odwróciła głowę w stronę leżącej spokojnie komórki na pościeli. Chwile się wahała, ale po chwili miała urządzenie w dłoni. Weszła w opcje ?napisz wiadomość?, zbytnio nie miała odwagi zadzwonić.
? Cześć, Mac.
Oboje wczoraj przesadziliśmy i żałuję, że to się stało. Muszę trochę odpocząć od tego wszystkiego, nie martw się nic mi nie jest.?Gdy postawiła kropkę na ostatnim zdaniu swojego sms?a miała wątpliwości, czy go wysłać, ale jakaś silna moc pomogła jej się zdecydować, szybko nacisnęła
?wyślij?. Z lekkim westchnięciem opadła na materac i wbiła wzrok w biały sufit pokoju.
****
Przeniósł się na łóżko, z założonymi rękami pod głową patrzył ślepo w sufit, po chwili usłyszał dźwięk jego telefonu. ?Przyszedł sms? ? przemknęło mu przez myśl. Zeskoczył z materacu i powlókł nogi do salonu, tam zostawił swoją komórkę, która leżała na granatowej kanapie. Zobaczył na wyświetlaczu powiadomienie o wiadomości tekstowej. Chwycił urządzenie w dłoń i nacisnął ?otwórz?, na jego twarzy zagościło zdziwienie, gdy zobaczył od kogo jest ta wiadomość. Przeczytał tekst, był zdumiony tymi słowami. Miała rację, że oboje przesadzili.
- Nie powinienem być aż tak ostry.. ? mruknął sam do siebie pocierając lewą ręką czoło. Chwilę się namyślił, i wziął się za pisanie wiadomości.
?Cześć, Stell..
Masz rację.. przesadziliśmy, choć ja bardziej winie się o to, co wczoraj zaszło. Nie powinienem być aż taki, poniosło mnie, bo.. bo martwiłem się o Ciebie. Tylko tyle. Dam Ci wolne, ale powiedź mi, czy wszystko dobrze. Martwię się. Nie odbierasz telefonów ode mnie.?Nacisnął
?wyślij? i zabrał telefon ze sobą, jakby Stella odpisała wolał mieć komórkę, aby odpisać szybko na wiadomość lub jakby zadzwoniła. Położył się na łóżku, a obok siebie rzucił telefon.
****
Usłyszała znaną jej melodyjkę. ?Odpisał? ? pomyślała i szybko zabrała telefon z szafki nocnej. Otworzyła wiadomość. Każde słowo przeczytane wywoływało u niej różne emocje szczęścia, żalu i.. sama nie wiedziała, co jeszcze. Gdy dotarła do zdania, w którym napisał, że martwi się o nią. Uśmiech zagościł na jej twarzy.
?Dziękuję za troskę, jestem Ci wdzięczna za to. Co do wczoraj.. zapomnijmy o tym, co? Było, minęło nie ma, co wracać. Wolne mi się przyda, jestem w Grecji tak poza tym.. Wiem, wiem powinnam Ci o tym powiedzieć, ale byłam bardzo zdenerwowana i dlatego też nie odbierałam telefonu. Przepraszam.?Z ulgą odetchnęła i położyła sobie komórkę na brzuchu. Na chwilę przymknęła oczy, poczuła zmęczenie, które rozeszło się po całym ciele. Obok niej leżał złożony koc, szybko go wzięła i okryła się.
Wiem, wiem czuje, że to jest oklepane.. :/