Kochane forumowiczki, zaczynam spełniać swoją obietnice. Oto kilka opisów odcinków, począwszy od pierwszego spotkania. Konsekwentnie będę wrzucała po kilka dziennie.
Dobrej zabawy.
Co do chcenia, Niebieskooka, to żaden problem - po pierwsze nic innego nie mam do roboty (obejrzałam już wszystkie filmy, seriale, programy i wysłuchałam każdego podcastu po kilka razy nawet), a po drugie - jak kocham pisać, to moja pasja i wielkie marzenie, które mogę spełniać chociaż w taki sposób:
1) odcinek 271
Pierwsze spotkanie Rogowskiego oraz Marii. Lekarz przychodzi na zastępstwo jako dodatkowa siła medyczna. Zduńska przedstawia go jako przyjaciela Janusza Kotowicza, czyli właściciela przychodni. Artur jest tutaj tak szarmancki, jakby się urwał z poprzedniej epoki: tylko mu dodać nenufary i byłby idealną połowicą Barbary z
"Nocy i dni". Ja to nie rozumiem jak to jest możliwe, żeby takie ciasteczko było samo? Tylko serial może być tak nieludzki dla takiego słodziaka

.
Wybaczcie tę złośliwą uwagę, ale czy tylko mnie się wydawało okrutnym fakt, że wtedy jeszcze Pani Zduńska musiała znosić towarzystwo byłej kochanki męża? Są to odcinki, w których Ewa weszła w związek z Kotowiczem. Ja rozumiem, że można wybaczyć zdradę, ale rzadko która zdradzona żona później pracuje z kobitką, która nie próżnowała w pościeli z jej mężem?
Wrażliwych przepraszam
2)odcinek 274
Nie wiem jak na was, ale kiedy w odcinku występuje Krzysztof, spływa na mnie nieutulona nuda. Tak było i w tym epizodzie.
Maria w pracy uśmiecha się, jest doceniania, jej zdanie brane jest pod uwagę, i kiedy tak kobiecina promienieje, to pojawia się szanowny pan mąż, którego trzeba pocieszać oraz dowartościowywać.
Na szczęście dla Zduńskiego los pozwolił mu poczuć się kimś wyjątkowym - uratował Leszka.
Super się oglądało Rogowskiego oraz Marysię w akcji reanimacyjnej. Szkoda, że Artur miał tak mało scen, w których mógł zagrać lekarza.
3) odcinek 282
Artur wpada na zamyśloną Marię w przychodni. Koledzy zderzają się bokami. Ucierpiały płyty, które Rogowski przyniósł ze sobą. Okazuje się, że oboje lubią słuchać tego samego gatunku.
W drugiej scenie pielęgniarka o mało nie zamyka Artura w przychodni, kompletnie o nim zapominając. Po raz kolejny rozmawiają o muzyce. Zduńska ma okazję być wraz ze swoimi potrzebami, w centrum zainteresowania.
4) odcinek 286
Artur i Marysia przechodzą na Ty. Zaprasza przy okazji koleżankę z pracy na koncert. Jego tekst: "Chciałbym coś zaproponować, ale nie mam śmiałości" - takich dialogów nikt już teraz nie pisze

.
Zduńska od wszystkich dostaje po głowie, jedynym jasnym punkcie dnia jest rozmowa z kulturalnym panem doktorem.
5) odcinek 287
Krzysztof obraża się na Marysię, bo ta wybiera wyjazd do opery, który zaproponował jej Artur. Jest zazdrosny, ale jednocześnie, jak zwykle nie dostrzega potrzeb żony. Gdy Filarski proponuje mu pracę, upiera się, żeby Maria zjadła z nim kolacje. Kobieta ma wątpliwości, bardzo chce zobaczyć operę. Prosi o radę Renię. Ta sugeruje, żeby wieczór spędziła z mężem.
6) odcinek 288
Maria przeprasza Artura za to, że wystawiła go do wiatru. On zachowuje się cudownie - nie dość, że z uśmiechem usprawiedliwia jej złe zachowanie, to jeszcze przywozi jej płytę z autografem idolki. Później wspólnie chcą odsłuchać tę płytę w gabinecie Renaty. Świetnie się bawią, wyśpiewując ulubione kawałki, kiedy na to wszystko wchodzi ich koleżanka. Ta natychmiast psuje dobry nastrój, zupełnie jak Krzysztof. Swoją drogą, nie uważacie, że ta dwójka reprezentuje tę samą komunię zjełczałych dusz?
7) odcinek 290
Chyba przełomowy w ich relacji. Do przychodni przyjeżdża zamówiony sprzęt medyczny. Artur tak niefortunnie go uruchamia, że wybija wszystkie korki, choć zarzeka się, że w dziedzinie elektryki jest fachowcem.
Maria dzwoni po pomoc techniczną i zostaje sama w pracy, w pomieszczeniu usłanym świecami. Rogowski zaczyna grać na gitarze, a ona mu wtórować. To wydarzenie sprawia, że pielęgniarka zdaje sobie sprawę jak brakowało jej kontaktu z muzyką. Jest oczarowana spokojnym wieczorem. Niestety, ma w domu mendę za męża, i ten ostatni, zamiast ją wspierać znów myśli tylko o sobie, a biedna Zduńska jeszcze musi księcia przepraszać, że śmiała mieć marzenia.
Przepiękny to epizod i dopracowany w każdym calu. Dowcip leje się ciurkiem pomiędzy dialogami, ale nie jest on ani chamski, ani na wyrost, czego świetnym przykładem jest chęć zrobienia kawy w czajniku elektrycznym, kiedy nie ma prądu

.