Autor Wątek: Szkoła, studia, egzaminy  (Przeczytany 33184 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline qwerty500410

  • You can kiss my decision as it's walking out the door
  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 61
  • Płeć: Kobieta
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #60 dnia: Październik 02, 2014, 21:37:17 »
Tak czytam, czytam i postanowiłam również podzielić się swoimi wrażeniami na temat studiowania ;) Rok temu zaczęłam filologię angielską na UW, co było zaskoczeniem dla wszystkich, bo od przedszkola kręciły mnie sądy, a Magdę M. do dzisiaj od czasu do czasu oglądam i zawsze miałam tylko jeden cel - studiować prawo. Oprócz tego, mój ówczesny chłopak, teraz już mąż, również studiował prawo i do II roku liceum nic nie wskazywało na to, że zmienię zdanie. Potem coś pękło, po maturze wyjechałam na wakacje do Stanów, a po wakacjach wylądowałam na anglistyce. Do ścisłych kierunków nigdy zamiłowania nie miałam więc i politechnika odpadała, i sama jakoś nie widziałam siebie w tym kierunku, nie kręciło mnie. Ale przyszła zima i wszystko się zmieniło ;D Wyprowadziliśmy się do Filadelfii i zaczęłam studia na tutejszym uniwerku. Nigdy nie sądziłam, że JA, pójdę w kierunku medycznym. Codzienne chodzenie do szkoły sprawia mi ogromną frajdę pomimo tego, że egzaminy i zaliczenia są okropnie trudne, stresujące i na niektórych przedmiotach zaliczenie dostaje się od 80%. Chemia, której w szkole nie znosiłam, teraz jest jednym z moich ulubionych przedmiotów, szczególnie zajęcia praktyczne na których wbijamy się w białe kitle, zakładamy śmieszne maski i bawimy się w mini Einsteinów. I doszłam do wniosku, że jeden prawnik w domu wystarczy :D Z dnia na dzień coraz bardziej jestem zadowolona z takiego obrotu spraw i cieszę się że mam taką możliwość i dlatego też polecam wszystkim, którzy mają takie opcje, wyjazdy za granicę na wymiany, sTYPEndia itp. bo naprawdę warto. Jest ciężko, bo w Polsce zostało wszystko. Dom, rodzina, przyjaciele, ale to co przeżyjemy to nasze i nikt nam wspomnień nie zabierze :)
You can kiss my decision as it's walking out the door

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #61 dnia: Październik 02, 2014, 23:23:15 »
Jej dziewczyny szacun, że tak szybko się przyzwyczaiłyście :) a powiedzcie, pojechałyście tak totalnie bez nikogo znajomego? mieszkacie z obcymi ludźmi? :>

Ja też własnie jestem na wygnaniu, z racji na mój międzywydziałowy kierunek, wylądowałam w Gdańsku, czyli ponad 300 km od domu :)
Z tym, że jestem na 3 roku więc jestem już trochę obyta ze studiowaniem no i jesteśmy tutaj całą grupą, więc jest zdecydowanie łatwiej.
Po dwóch latach mieszkania w różnych krańcach naszego miasta wszyscy praktycznie mieszkamy w jednym miejscu, co jest właściwie niesamowite :D

No i droga na uczelnie to 10 minut pieszo od akademika, dla mnie to jest po prostu coś nie do opisania :D

qwerty ja tak zazdroszczę ludziom odwagi, że tak wyjadą za granicę! mam nadzieję, że po tym roku poza domem coś we mnie pęknie i też wyjadę na taką wymianę, tym razem zagraniczną :)
Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline qwerty500410

  • You can kiss my decision as it's walking out the door
  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 61
  • Płeć: Kobieta
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #62 dnia: Październik 02, 2014, 23:57:47 »
Anuszia, polecam gorąco i nabierz tej odwagi. Koniecznie. Ciężko jest i tutaj nie ma się co oszukiwać. Ja jestem ztych, którzy lubią przygody, podróże i adrenalinę, ale tuż przed wylotem byłam gotowa się rozpakować, kiedy uświadomiłam sobie, że od domu nie będzie mnie dzieliło 300km a duuuuuużo razy więcej. A teraz tutaj jest nasz dom, planowo roczny wyjazd zmienia się w coś stałego.

A co sądzicie o Erasmusie? Dużo osób uważa to za głupotę. Pamiętam jak na jednym z pierwszych wykładów na UW któryś z wykładowców powiedział, że uwaga cytuję 'orgazmus to strata czasu i pieniędzy' że to tylko wieczne balangi, studentki z brzuchem i same kłopoty.
You can kiss my decision as it's walking out the door

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #63 dnia: Październik 03, 2014, 10:43:22 »
To chyba nie jest tak, że szybko się przyzwyczaiłam. Nadal paraliżuje mnie myśl o powrocie do domu, zobaczeniu wszystkiego co tam zostawiłam i ponownym przyjeździe tutaj. Ale jak jestem w Poznaniu to staram się o tym nie myśleć, bo wiem, że to nic nie zmieni i że był to mój świadomy, podjęty wiele lat temu wybór ;)
Pojechałam bez nikogo znajomego, mieszkam z obcymi, ale sympatycznymi ludźmi. W samym Poznaniu znam Koniczynkę, która mieszka w sąsiednim osiedlu :D Reveuse z ifilmu, z którą będę się widywała na koncertach, no i już parę osób z mojego roku.

Offline grant1

  • M&Ar-forever!
  • *****
  • Wiadomości: 591
  • Carpe diem
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #64 dnia: Październik 03, 2014, 16:06:28 »
A co sądzicie o Erasmusie? Dużo osób uważa to za głupotę. Pamiętam jak na jednym z pierwszych wykładów na UW któryś z wykładowców powiedział, że uwaga cytuję 'orgazmus to strata czasu i pieniędzy' że to tylko wieczne balangi, studentki z brzuchem i same kłopoty.
Wszystko zależy od tego, gdzie się "trafi" (chodzi mi o poziom naukowy zagranicznej uczelni) oraz od studenta/ki...Mogę podać przykład z rodzinnych "doswiadczeń". Mój bratanek będąc na IV roku biologii molekularnej wyjechał tylko na jeden semester do Groningen (Holandia), na tamtejszym uniwersytecie trafił do grupy zajmującej się badaniami komórek raka - m.in mutacje łańcuchów genetycznych kodu DNA komórek. To był temat, którym zajmował się również w Polsce. Co prawda miał b.dużo ćwiczeń w laboratorium ( spędzał tam nawet po 9 godzin dziennie), ale miał dostęp do najnowocześniejszego sprzętu naukowego, takiego o którym polskie uczelnie niestety mogą tylko pomarzyć...Oczywiście nie samą nauką tam się zajmował. Mieszkał w akademiku dla studentów-obcokrajowców, poznał ludzi praktycznie z całego świata ( od USA, praktycznie cała UE, po Koreę Płd.), z wieloma do tej pory utrzymuje kontakty. Podciągnął się bardzo w biegłym mówieniu w j.angielskim, a oprócz tego  zwiedził prawie całą Holandią, właśnie razem z tymi nowopoznanymi koleżankami i kolegami. W akademiku i nie tylko, owszem były imprezy, m.in co sobotę inna nacja organizowała kolacje ze narodowymi potrawami, oczywiście z trunkami również, z tym że odbywało się to w miarę "przyzwoicie", nawet bez zbytniego nadużywania narkotyków, które są tam w Holandii dostępne.  No i "przerzucił"się na jazdę rowerem,( bo tam większość mieszkańców porusza się tym środkiem lokomocji), co mu zostało do dziś. Oczywiście sporym minusem były koszty pobytu ( sTYPEndium wystarczyło praktycznie na akademik), bo Holandia nie należy do tanich krajów, no ale złożyliśmy się wspólnie "po rodzinie", że tak powiem..Dzięki m.in temu tam pobytowi, chłopak zakwalifikował się na studia doktorackie, które w tym roku właśnie kończy obroną pracy doktorskiej. No i niestety, po tej obronie wyjedzie z Polski na dalsze studia do USA i wątpię, żeby stamtąd już wrócił...Tak więc wszystko zależy od tego, co dany student potrafi "wycisnąć" z tego Erasmusa.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #65 dnia: Październik 03, 2014, 20:00:01 »
Ja też mam raczej dobre skojarzenia z Erasmusem. Fakt jest to często kosztowne, ale np. moja kuzynka pojechała do Lisbony na Erasmusa. Studiowała filologię portugalską.
Wynajęli mieszkanie grupą studentów, bo taniej.
Zwiedzała, podszkalała język, wygłaszała referaty w ambasadzie... Skończyło się na tym, że np. została ponownie zaproszona przez ambasadora, bo jej styl wypowiedzi mu się spodobał, podejście do tematu itp. I na jakiejś konferencji miała referat. Był też publikowany na stronie ambasady.
Oczywiście imprezy jakieś tam też organizowali, no ale wszystko na poziomie.

Nie spotkałam się z negatywnymi skutkami Erasmusów... To chyba zależy od samego studenta...

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #66 dnia: Październik 04, 2014, 00:05:21 »
Ja generalnie uważam, że jeśli ktoś jest ogarniętą osobą i ma jakieś zasady w życiu to czy erasmus czy nie potrafi się zachować i również potrafi skupić się na tym co dla niego najwazniejsze :)
Bardzo chciałabym pojechać za granicę np na studiach magisterskich i mam nadzieję, że ten rok poza domem mnie przekona do takiego prawdziwego, dorosłego życia, bez obaw :)
Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline Kiki

  • Administrator Forum
  • *****
  • Wiadomości: 1648
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #67 dnia: Październik 10, 2014, 01:45:28 »
eM, śliczny macie teraz wydział, przynajmniej z zewnątrz. I tak blisko akademików. Nienawidzę Was za to. <haha>

Co do Erasmusa... Mieszkam w domu studenckim, obcokrajowców z wymiany nam nie brakuje. W poprzednim roku za ścianą moich współlokatorek z segmentu mieszkały Hiszpanki. Muzyka, bardzo głośne rozmowy czy spotkania w większym gronie były na porządku dziennym. Zaczęłyśmy z nimi regularną wojnę i puszczałyśmy im poloneza z "Pana Tadeusza", "Smerfne Hity", a na dobitkę jeszcze "Song porzuconej" Hrabi. :D Za ścianą pokoju mojego i mojej współlokatorki mieszkali natomiast jacyś chłopacy z Erasmusa. Z nimi nie było większego problemu, poza kilkoma incydentami, jak np. puszczanie w kółko "Ona tańczy dla mnie" czy zrzucanie czegoś z wielkim hukiem na ziemię (przy samej ścianie, za którą ja spokojnie leżałam sobie w łóżku) o 2.00 w nocy, w środku sesji. ;D

Mam na roku Wietnamczyka. Jednak nie przyjechał on do Polski w ramach żadnego programu, ale pozostaje tu przez cały okres studiów. Nie mam z nim praktycznie żadnego kontaktu, ale kilka razy słyszałam, że coś tam po polsku powiedzieć umie. Generalnie wydaje mi się, że taki sposób studiowania za granicą jest lepszy, obowiązują go takie same zasady jak każdego z nas, bo jak to jest z Erasmus students to każdy wie... ;) Normalnie ma tutaj wszystkie przedmioty, zdaje wszystkie egzaminy, nie ma żadnej taryfy ulgowej, istnieje więc większa szansa, że nauczy się tego, co się w programie studiów znajduje. I choć wyjazd z Erasmusa daje na pewno wielkie możliwości, niesie też ze sobą sporo pokus i niebezpieczeństw. Zgodnie z wypowiedzią grant1 - można z tego programu naprawdę skorzystać i wynieść dużo dobrego dla siebie. Ale można też imprezować, a naukę mieć w głębokim poważaniu, bo nagle się doświadcza niewypowiedzianej wolności. Trzeba też wziąć pod uwagę, że Polska dla osób z Erasmusa jest krajem idealnym. Ich sTYPEndia są spore, a życie tutaj nie jest drogie, dlatego też stać ich na rzeczy, o których przeciętny student nawet nie pomyśli. Zapewne w związku z tym tyle imprezują - bo mają na to pieniądze.

Post Merge: Październik 10, 2014, 15:58:16
Ogłoszenie:
Wydaje się, że temat "Szkoła" umarł śmiercią naturalną, a cała dyskusja przeniosła się tutaj, dlatego też myślę, że zapomniany dawno wątek można śmiało zamknąć i zostawić jedynie ten temat, nazywając go "Szkoła, studia, egzaminy".
Miłych rozmów. ;)
« Ostatnia zmiana: Październik 10, 2014, 15:58:16 wysłana przez Kiki »
Jeśli "plan A" nie zadziała, alfabet ma jeszcze 31 innych liter. Nie martw się.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła, studia, egzaminy
« Odpowiedź #68 dnia: Październik 18, 2014, 19:52:09 »
Dziewczyny jak tam po dwóch tygodniach? Jak  ludzie na roku  i jak życie studenckie podoba się? Macie już zapowiedziane jakieś kolokwia? ;D
Nareli jak tam chodzenie? Zwiedzasz w ogóle Lublin?

Offline Nareli

  • Naćpana marzeniami
  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 439
  • Płeć: Kobieta
  • "Nie potrzebuje marzeń, jestem spełniona" D.O.
Odp: Szkoła, studia, egzaminy
« Odpowiedź #69 dnia: Październik 18, 2014, 22:38:05 »
Jeśli chodzi o mnie to na razie próbuje wejść w ten rytm studiowania, jakoś powolutku to wychodzi, ale myślę, że po tak długiej przerwie to normalne.

O dziwo coraz częściej widuje na imprezach znajome twarze - ostatnio kolege z podstawówki i z gimnazjum spotkałam na wf, co było dla mnie dużym zaskoczeniem, ale bardzo pozytywnym oczywiście.

Miasto mi się podoba, chodzę na nogach póki co, ale zwykle w jedną stronę, bo rano mam problem z wyrobieniem się.

Ludzi na roku mam fajnych, lepszych niż w liceum, gdzie każdy był bardzo specyficzny i nie można było się z nim w ogóle dogadać i zintegrowani też byliśmy słabo. Mam kilka bliższych znajomych, może z czasem będą to relacje jeszcze bliższe - mam taką nadzieję przynajmniej.

Jeśli chodzi o wykłady to niektóre są ciekawe, inne niekoniecznie. Zależy od prowadzących. Pan od logiki to mimo że się bardzo stara być zabawny to mu nie wychodzi, ale cóż..bywa i tak.

Życie studenckie bardzo kolorowe i barwne i bardzo mi się podoba, ale ciężko się przyzwyczaić, że miasto żyje nocą, nie jak Rymanów Zdrój haha ;D
We wtorek w końcu wracam do domu i już nie mogę się doczekać, bo się trochę stęskniłam ;D co do mnie niepodobne ;D

"Zostałam aktorką, żeby zrozumieć, dlaczego ludzie robią i mówią pewne rzeczy." D.O.

Offline Amour

  • HaPi
  • *****
  • Wiadomości: 137
Odp: Szkoła, studia, egzaminy
« Odpowiedź #70 dnia: Październik 20, 2014, 17:15:22 »
Mnie coraz częściej nachodzi myśl, że dobrze wybrałam! Naprawdę kocham mój kierunek studiów, ludzi z roku i cieszę się, że nie musiałam opuszczać mojego kochanego Poznania. Z takich ciekawostek... zostałam starościną roku. Roku, który liczy ok. 200 osób, ale co zrobić. Tyle pochwał dostałam w ostatnim czasie i tyle się nasłuchałam, że odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu, że czuję się na tyle dowartościowana, że i starościną mogę być :D Mimo że na inauguracji oficjalnie odmówiłam. Los chciał, że i tak nią zostałam, więc może to jakiś znak?  <mysli> Baaardzo podoba mi się mój plan (który na UAM'ie się układa samemu, ale to nie takie fajne, jak się wydaje; dużo trzeba się nasiłować, żeby było ok), dzielnie przebrnęłam przez rejestrację na przedmioty, przez rejestrację na wf i teraz mogę studiować :D Kocham moje "lekcje" (bo to coś w stylu normalnego angielskiego, jak w LO) angielskiego - mam osobno wymowę, gramatykę i sprawności zintegrowane. Dodatkowo od drugiego semestru zaczynam język hiszpański  <zakochany> Niestety za mało osób było z rosyjskiego. No i co... fajnie być studentką :D

PS Aha, zapomniałam się pochwalić, mam już pierwszą ocenę, która już jest oceną końcową (bo niektóre przedmioty kończą się w pierwszej połowie semestru), bo szybko zaliczyłam przedmiot i jest to czwóreczka :D Z ćwiczeń z podstaw biologicznego rozwoju człowieka :)

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła, studia, egzaminy
« Odpowiedź #71 dnia: Październik 21, 2014, 12:37:19 »
Panowie od logiki są zwykle specyficzni. Nie przejmuj się tym Nareli ;) Fajnie, że ci się podoba - mam nadzieje, że po paru miesiącach będziesz takiego samego zdania...zwłaszcza jeśli chodzi o miasto 8)
Gratuluję Amour ;)

Offline Avant

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 133
  • Płeć: Kobieta
Odp: Szkoła, studia, egzaminy
« Odpowiedź #72 dnia: Październik 21, 2014, 18:29:33 »
Dziewczyny jak tam po dwóch tygodniach? Jak  ludzie na roku  i jak życie studenckie podoba się? Macie już zapowiedziane jakieś kolokwia? ;D
Oczywiście. :D Miałam już dwa, a w tym tygodniu czekają mnie zaliczenia ustne, praktyczne i jedno kolokwium - jest wspaniale, jak można się domyślić. ;) Mimo tego, że nauki jest naprawdę dużo i że mam świadomość, że tak naprawdę to jest dopiero początek, to się cieszę. Czuję, że dobrze wybrałam i że jestem na właściwym miejscu. Mam nadzieję, że to się nie zmieni z biegiem czasu.

Wykłady... Mam to szczęście, że z jednego przedmiotu mam wspaniałą prowadzącą, mogłabym jej słuchać godzinami. Nigdy nie myślałam, że robaczki mogą być takie pasjonujące. ;) Pani jest bardzo wymagająca, ale jest uprzejmą, miłą, ciepłą i zabawną osobą, ale co najważniejsze - ma niesamowitą charyzmę i ogromną wiedzę.
Anatomia też bardzo w porządku, wykłady prowadzi straszy profesor, który jest zawsze wesoły. :) Niestety, ćwiczenia i seminaria mam już z innym asystentem, który nie jest tak sympatyczny, ale może to dopiero początki.


O dziwo coraz częściej widuje na imprezach znajome twarze - ostatnio kolege z podstawówki i z gimnazjum spotkałam na wf, co było dla mnie dużym zaskoczeniem, ale bardzo pozytywnym oczywiście.
Macie wf?
U mnie nie ma.


Powodzenia, dziewczyny. Damy radę. :)

Offline Anuszia

  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 335
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Szkoła, studia, egzaminy
« Odpowiedź #73 dnia: Październik 22, 2014, 17:22:23 »
Mnie coraz częściej nachodzi myśl, że dobrze wybrałam! Naprawdę kocham mój kierunek studiów, ludzi z roku i cieszę się, że nie musiałam opuszczać mojego kochanego Poznania. Z takich ciekawostek... zostałam starościną roku. Roku, który liczy ok. 200 osób, ale co zrobić. Tyle pochwał dostałam w ostatnim czasie i tyle się nasłuchałam, że odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu, że czuję się na tyle dowartościowana, że i starościną mogę być :D Mimo że na inauguracji oficjalnie odmówiłam. Los chciał, że i tak nią zostałam, więc może to jakiś znak?  <mysli>

Wow, gratuluję odwagi i powodzenia! :)
U nas ze starostowaniem to były takie cyrki że masakra. O ile na pierwszym roku nasza starościna sumiennie wykonywała swoje zadania, tak na drugim totalnie przestała i ja chcą nie chcą przejęłam jej obowiązki pomimo, że oficjalnie ona była starościną. Pod koniec drugiego roku nawet była niezła kłótnia na ten temat, bo zbliżał się nasz wyjazd, więc potrzebowaliśmy kogoś ogarniętego.
Ja średnio chciałam był chłopcem na posyłki, bo to w rzeczywistości tak wygląda, przynajmniej u nas.

Na szczęście cała ta sytuacja trochę wstrząsnęła tamtą dziewczyną i znów w miarę wywiązuje się ze swoich obowiązków.
Aczkolwiek moja grupa się na tyle przyzwyczaiła do mnie, że o wszystko mnie pytają, co już jest momentami tak wkur..jące, że aż sobie nie wyobrażacie :D Szczególnie że teraz mieszkamy w akademikach obok siebie, to nie mam się gdzie ukryć przed tymi pytaniami :P Ale serio, pytać z kim albo gdzie mamy jakieś zajęcia i to nie jedna osoba, ale pięć pod rząd to każdemu już by puściły nerwy.

Dlatego nie wyręczaj wszystkich we wszystkim bo Ci wejdą na głowę tak jak to było ze mną!
Czas nie leczy ran.
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze,
Dzieci naszych lęków.
W Tobie tonę i
Zapominam.

music!

Offline eM

  • Kryminalny Zuch
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 276
  • Płeć: Kobieta
  • upadły anioł
    • M.O
  • Wyróżnienia:
Odp: Egzaminy, matura itp.
« Odpowiedź #74 dnia: Listopad 02, 2014, 09:47:30 »
eM, śliczny macie teraz wydział, przynajmniej z zewnątrz. I tak blisko akademików. Nienawidzę Was za to. <haha>

Ta, koleżanki mieszkające w akademikach nawet kurtek nie ubierają, nie opłaca się  <haha>

Na początku straszne narzekanie było, bo jednak przenieśli nas z klimatycznego Pałacu, gdzie każdy się znał (kojarzył przynajmniej), do takiego białego CZEGOŚ. Gdzie jest tylko jeden kosz na korytarz  ;D
A sala kinowa jest kinową tylko z nazwy. Już nie mówiąc o tym, że nie mijam się z wykładowcami, z którymi nie mam zajęć (a z jednym bardzo bym chciała  <haha>), my zajęcia na innym piętrze, oni pokoje na innym.
Mam wrażenie, że u nas na Kulturoznawstwie każdy był jakiś, a teraz jak cały Filologiczny razem to wszyscy jednakowi, laski, które codziennie ubierają się jak na imprezę i przylizani panowie.

Ostatni rok, licencjat przede mną, nic nie wiem, sasasa.

Hey, little rich girl!