Skoro mnie wywołano to się wypowiem. Matura poszła mi nawet okej, myślałam, że będzie gorzej. Ogólnie dostałam się wszędzie, gdzie składałam papiery, ale ostatecznie wybrałam kierunek i miejsce studiów, które zaskoczyły każdą osobę, która mnie zna i w sumie samą siebie też...mam tylko nadzieję, że nie będę żałować.
Wbrew temu, co zawsze mówiłam i o czym zawsze (chyba) marzyłam postanowiłam nie iść na prawo, mimo tego, że się dostałam, ale na psychologię. Kierunek dość oblegany, ale mam nadzieję, że jakaś praca się po tym znajdzie, chyba prędzej niż po prawie, chociaż kto to wie... się okaże ;d A jeśli chodzi o uczelnie to od października zostane studentką UMCS w Lublinie ;d