Autor Wątek: Literatura  (Przeczytany 50564 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #90 dnia: Wrzesień 04, 2014, 11:10:57 »
Pan premier historyk, prezydent historyk i jeszcze z kilku historyków w Sejmie jest... No ale jak widać nie ma to nic do rzeczy. :P

Ja akurat wielką fanką Trylogii nie jestem. Potop mi się bardzo podobał. Jednak właśnie... Młodzież w większości po te książki sięga z musu, bo lektury albo bo coś tam. Już nawet nie chodzi o to, że to polska literatura, co że dla młodych nieaktualna.
Dobrze, że robią takie akcje, ale oprócz tego przydałby się może tydzień z polską literaturą albo narodowe czytanie polskiej literatury.

Chociaż to narodowe czytanie już chyba ma kolejną edycję, bo też Pana Tadeusza i Fredrę chyba czytali albo coś mylę.


Jeśli zaś chodzi o przeczytane książki. Nie mam się za bardzo czym chwalić, bo poszłam w totalnie lekkie romansidła, ale dobrze mi się przy tym odpoczywało. No i tak czytnęłam niemal całą Dianę Palmer. Potęga ebookow. Szybciej leci.
Romansidła jak romansidła w większości z wątkami kryminalnymi. Jedne lepsze, inne słabsze. Ogólnie jeden schemat, ale całkiem nieźle poredagowane. Na wakacyjny odpoczynek spoko.


Przeczytałam też 3 część z książek Richarda Castle czyli około serialowe. I jeżeli dalej będzie postępować tendencja w górę, to myślę, że kolejne tomy będą bardzo ciekawe. W ogóle odnoszę wrażenie, że historia książkowa jest dużo ciekawsza niż historia serialowa. Sprytniej to wszystko pokierowane. Miło się czyta, można się pośmiać, dobrze napisana zbrodnia i poprowadzona sprawa. Miła książeczka.

Obłęd 44 - w końcu go chyba nie skończę. dobrnęłam do połowy. Ech ta książka jest napisana zbyt subiektywnie. Nie przepadam za takimi dziełami historycznymi. Bo o ile coś jest biografią, wspomnieniami, dziennikiem, pamiętnikiem to spoko, ale tak to literatura historyczna powinna starać się być bardziej obiektywna. Rozumiem autora, że obrał sobie tezę i ją argumentuje, ale jakoś tak wspieranie jedynie działaczy narodowych a ciągłe jechanie po rządzie na wychodźstwie i  dowódcach AK jest przesadzone.

Przeczytałam jeszcze kilka jakichś kryminałów tylko nie pamiętam jakich :D

A teraz sobie "Złodziejkę książek" podczytuję.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #91 dnia: Wrzesień 05, 2014, 00:29:49 »

Ma ją poślubić, lecz nie pojawia się w kościele. Rusza z Józefem Piłsudskim, by bić się o wolną Polskę. W oczach Małgorzaty nie znajduje to usprawiedliwienia. Urażona duma i złamane serce pięknej mistrzyni sztuk walki domagają się zemsty. Żadna wojna jej nie powstrzyma.
Awanturnicza i barwna opowieść o losach młodej Małgorzaty Szczerbińskiej, która chcąc ukarać wiarołomnego kochanka, wplątuje się w sam środek walki o wolność Polski.


Świetna pozycja. Czytałam książkę niemal zapominając o Bożym świecie. I śmiałam się przy tym i czasem łezkę otarłam. Bohaterka niczym Baśka od Wołodyjowskiego, od razu charakterkiem mi podpasowała do Hajduczka. I fajnie opisany proces dojrzewania patriotycznego dziewczyny. Na początku poznajemy Małgorzatę - z lekka trzpiotkę, na koniec żegnamy się z Małgorzatą, która wie i rozumie, co znaczą słowa Bóg, Honor i Ojczyzna. Mamy tu sporo faktów historycznych, ale tak wplecionych w fabułę powieści, że zapewniam iż byłaby ona świetnym narzędziem do nauki znienawidzonego przez większość uczniów przedmiotu <szczerzy_sie>

Autorzy mieli niezły pomysł na zawiązanie akcji. Zrobili to tak umiejętnie, że nie wiem, czy opisana historia panny Szczerbińskiej wydarzyła się naprawdę, czy też od początku do końca jest to wytwór wyobraźni obu panów.

Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #92 dnia: Wrzesień 07, 2014, 10:06:11 »
Cytuj
Dawno, dawno temu czytałam „Ptaśka”, tym razem też Whorton mi się zaplątał, ale z pozycją ”Spóźnieni kochankowie”. Bardzo polecam tę pozycję, chociaż… mam wrażenie, że ona ma więcej przeciwników niż zwolenników. Przede wszystkim jest mocno kontrowersyjna, odważna.. ale gdzieś w tym wszystkim autor nie gubi dobrego smaku.
Nie spotkałam się nigdy ze słowami krytyki odnośnie tej powieści, lecz ja zdecydowanie zaliczam się do jej zwolenników, aż się uśmiechnęłam, gdy zobaczyłam, że wymieniłaś ją wśród kilkunastu innych książek. "Spóźnionych kochanków" przeczytałam kilka (5-6?) lat temu, ale do teraz na samo wspomnienie mam w głowie cudowne obrazy: wyjątkowo przedstawioną historię, bardzo poruszającą, pełną emocji wyrażonych przez autora bardzo pięknymi i takimi...adekwatnymi słowami.

Cytuj
A kto mi powie na czym ma polegać narodowe czytanie Sienkiewicza? I po co to w ogóle?
Tego nie wiem, bo osobiście Sienkiewicza - jako jedynego chyba - nie trawię pod żadną postacią i w akcji udziału brać nie zamierzam, ale w przyszłym roku ma być narodowe czytanie dzieł Bolesława Prusa. To akurat będzie dla mnie dobrym pretekstem do przeczytania ponownie "Lalki" tak na spokojnie, bez strachu, że nie zdążę na czas i dostanę złą ocenę ze sprawdzianu.

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #93 dnia: Wrzesień 07, 2014, 12:22:31 »
Cytuj
A kto mi powie na czym ma polegać narodowe czytanie Sienkiewicza? I po co to w ogóle?
Cytuj
Tego nie wiem, bo osobiście Sienkiewicza - jako jedynego chyba - nie trawię pod żadną postacią i w akcji udziału brać nie zamierzam, ale w przyszłym roku ma być narodowe czytanie dzieł Bolesława Prusa. To akurat będzie dla mnie dobrym pretekstem do przeczytania ponownie "Lalki" tak na spokojnie, bez strachu, że nie zdążę na czas i dostanę złą ocenę ze sprawdzianu.

Ja za to nie lubię "Lalki" i ogólnie powieści Prusa niezbyt... w odróżnieniu od Sienkiewicza na przykład. Nie w tym rzecz. Najpierw się wycofuje  jedne lektury na rzecz innych, bardziej że tak powiem współczesnych; nikogo nie obchodzi, że  młodzi ludzie nie czytają; przekazywanie wiedzy historycznej się skraca do minimum...żeby broń Boże młodzi ludzie nie żyli przeszłością...a potem organizuje się akcje, których celem jest  min."popularyzacja czytelnictwa i wzmocnienie poczucia wspólnej tożsamości" A jeszcze nie słyszałam, że to poczucie udało się osiągnąć bez znajomości wspólnej, narodowej  przeszłości  <mysli> Dość dokładnie do skomentowała zresztą El.
Akcje są fajne, bo każda okazja dobra do czytania..ale najlepiej kiedy nie robi się ich "od tyłka strony".

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #94 dnia: Wrzesień 17, 2014, 06:56:43 »
Mi się "Lalka" okrutnie podobała, czytałem z kilka razy. No ale ja jestem dziwny, bo np. "Chłopów", przez których mnóstwo ludzi nie może przebrnąć uważam za polską powieść wszechczasów, czytałem nie wiem ile razy i nawet mam na audiobooku w telefonie :)

Sienkiewicz... Sienkiewicz to taki pisarz "pod publiczkę", co oczywiście nie znaczy, że jest zły. Trylogię, "Krzyżaków", naprawdę fajnie się czyta, "Quo Vadis" takoż, jego książki są łatwe w odbiorze, bez jakichś większych przesłań - ale czyż wszyscy mają być Umbertami Ecami czy Vonneguttami? :)
Jedyny zarzut do twórczości Sienkiewicza - pisze na jedno kopyto. Cnotliwy, szlachetny, piękny superbohater bez skazy, równie piękna i równie bez skazy dziewica porwana przez jakiegoś łotra na tle ważnych wydarzeń historycznych. To mnie właśnie odrzuca od niego trochę - bohaterowie są albo czarni albo biali, nigdy "szarzy". Choć w takim "Quo Vadis" jest już nieco inaczej - uwielbiam Petroniusza, taki złotousty cynik, pochlebca, zawsze potrafi "wypłynąć" na wierzch - generalnie jest postacią pozytywną, ale nie ocieka tą "szlachetnością", "cnotliwością", "ascezą" jak taki Skrzetuski czy Wołodyjowski (który jak dla mnie był finalnie kretynem, no ale....).

Ostatnio przeczytałem książkę Magdaleny Grzebałkowskiej "Beksińscy. Portret podwójny"
Biografia "przeklętej" rodziny Beksińskich - ze wskazaniem na Zdzisława - znanego malarza oraz jego syna Tomasza - dziennikarza radiowego, felietonisty, tłumacza. Tomasz popełnił samobójstwo w 1999 roku, Zdzisław został zamordowany w 2005.
Bardzo dobra książka, zawiera mnóstwo niepublikowanych dotąd zdjęć,  cytatów z nagrań, listów, notatek jakie sporządzali obaj panowie, ktokolwiek interesuje się choć trochę jednym lub drugim Beksińskim - powinien się z nią zapoznać.

Osobiście uwielbiałem felietony Tomasza Beksińskiego, facet genialnie pisał, miał dar postrzegania świata na swój sposób i przekazywania tego w tekstach. Był także świetnym tłumaczem - nie wiem czy wiecie, ale pierwotne tłumaczenia Bondów, Monty Pythona, "Pulp Fiction" - to jego dzieła.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #95 dnia: Wrzesień 17, 2014, 08:06:20 »
Bardzo ciekawe rzeczy czytasz Mintku :) Może mógłbyś się podzielić jakimiś nowymi faktami dotyczącymi Beksińskich. Moja wiedza, trzeba przyznać, jest dość mała, pomimo, że pochodzili oni ze stron moich. Felietonów nie czytałam, aczkolwiek zdarzało mi się słuchać audycji prowadzonych przez Tomasza. Czy jego samobójstwo w jakikolwiek sposób można łączyć z nadchodzącym końcem stulecia/tysiąclecia? Chociaż, zdaje się, miał w młodości pierwsze próby samobójcze <mysli>

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #96 dnia: Wrzesień 17, 2014, 08:31:44 »
Bardzo ciekawe rzeczy czytasz Mintku :) Może mógłbyś się podzielić jakimiś nowymi faktami dotyczącymi Beksińskich. Moja wiedza, trzeba przyznać, jest dość mała, pomimo, że pochodzili oni ze stron moich. Felietonów nie czytałam, aczkolwiek zdarzało mi się słuchać audycji prowadzonych przez Tomasza. Czy jego samobójstwo w jakikolwiek sposób można łączyć z nadchodzącym końcem stulecia/tysiąclecia? Chociaż, zdaje się, miał w młodości pierwsze próby samobójcze <mysli>
http://www.nosferatu.art.pl/ - felietony i w zasadzie wszystko co napisał znajdziesz na tej stronie - polecam Ci cykl "Opowieści z krypty".

Facet był bardzo zakręcony, niestety także pod względem negatywnym. Tomasz całe życie szukał miłości, pakował się co rusz w nowe związki, które sam rozwalał swoim mocno oryginalnym pojmowaniem "bycia z kimś". Próby samobójcze to przeważnie rezultat tych nieudanych związków. Ostatnia ta niestety udana to efekt takiego skumulowania - doszło jeszcze to symboliczne millenium, wyścigi szczurów, pogoń za nowoczesnością (Tomasz nienawidził komputerów), upadek kinematografii, muzyki, zdziczenie ludzi...
W felietonie "Fin de siecle" - ostatnim jaki napisał - jest o tym sporo.

O śmierci Tomasza dowiedziałem się w pociągu wracając z Sylwestra 1999/2000, przypadkowo usłyszałem od współpasażerów i mnie to cholernie "walnęło", bardzo faceta szanowałem, po części mieliśmy podobne charaktery, zamierzałem nawet do niego napisać list, nie zdążyłem.

Jednocześnie - człowiek niesłychanie twórczy, praktycznie od dziecka pisał opowiadania, robił komiksy fotograficzne, robił "płyty" (polegało to na tym, że z kartonu wycinał kształt płyty winylowej, rysował rowki, robił okładkę, książeczkę z tekstami - nazwa zespołu, albumu, teksty - oczywiście wymyślał to sam), szybko zaczął prowadzić dyskoteki, potem audycje w radiu, wkręcił się w tłumaczenie filmów - jak dla mnie był najlepszym z tłumaczy, genialnie umiał np. oddać specyfikę angielskich tekstów i przełożyć to na specyfikę polską - dziś jak słucham tłumaczeń to mnie krew zalewa.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #97 dnia: Wrzesień 17, 2014, 09:18:05 »
Dzięki:) Jestem już nawet po lekturze dwóch z cyklu "Opowieści z krypty". Nie po kolei brałam, raczej na chybił - trafił. Cóż, myślałam, że to tylko ja tłumaczyłam teksty piosenek ze słownikiem w ręku  <hahaha> Gorzej jak nie miałam angielskiego tekstu pod nosem- wtedy to co rozumiałam ze śpiewanej piosenki a to jak to samo słowo zostało napisane w słowniku, bardzo różniło się między sobą :D
Do komputerów mam podobne podejście. Przyzwyczaić się trzeba było, bo inaczej nie da się funkcjonować w dzisiejszym świecie. Nie wiem co by pan Tomasz powiedział na współczesny szał komputerowy i internetowy. W czasach, w których powstał felieton ja pisałam zaczynałam pisać swoją pracę, dzieło wiekopomne...na maszynie ;) Dyskietka była czarną magią :P
Komputer jest zagładą ludzkości, bo może i (sporej niechby) części pomaga się rozwijać tak większość automatycznie przestaje używać mózgu. "Kopiuj - wklej" też raczej ciężko było zrobić długopisem na papierze :P
Czytam dalej :)

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #98 dnia: Wrzesień 17, 2014, 09:23:16 »
Tylko może "Fin de siecle" przeczytaj na końcu. To takie swoiste pożegnanie ze światem, aż dreszcze przechodzą...
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #99 dnia: Wrzesień 17, 2014, 09:47:16 »
To ja też się wetnę z przeczytaną książką, tylko ja jak zwykle z czymś lekkim :P

Przeczytałam "Zaczaruj mnie" Karoliny Frankowskiej.
Opowieść o przyjaciołach, rodzinie, problemach, radościach... Zwyczajna obyczajówka z wątkiem romantycznym, ale bardzo przyjemna w odbiorze.
Myślałam, że będzie gorsze jakościowo a miło się rozczarowałam.

Główna bohaterka Zosia studiowała w Warszawie psychologię, wynajmuje z przyjaciółmi mieszkanie i szuka szczęścia :P
Szczęścia w sensie spełnienia marzenia o pracy w zawodzie, bo oczywiście o nią trudno.
Po kolejnych kilku porażkach. Ona, Kaśka i Bartek (przyjaciele i współlokatorzy) postanawiają zrobić tajemną rzecz i zakopać ją w parku. Nakrywają ich policjanci...
I w zasadzie od tego momentu zaczyna się cała przygoda, akcja nabiera rozpędu i nagle wszystko zaczyna się kotłować.
Książka napisana lekko, z humorem, dystansem. I fajnie, że autorka przedstawiła tę trójkę bardzo po ludzku.
Ja jako, że ją znam co chwila odnajdywałam podobieństwa z życia i osób mi znanych oraz Karolinie, ale mam nadzieję że nie tylko znajomi się przeróżnymi sytuacjami będą bawić. :D

Bardzo sympatyczna książeczka.


Beksińscy jakoś nigdy mnie nie fascynowali. Są dla mnie zbyt dziwni.

A jeśli chodzi o Sienkiewicza... no to on jak i Prus i kilku innych tak naprawdę pisali seriale. Fragmenty powieści ukazywały się przecież odcinkowo w gazetach. Dlatego te książki maja taki charakterystyczny styl.
No i tak jak z różnymi serialami bywa jednemu podpasuje jeden, innemu inny. Ja z dwojga Lalka czy Potop, zawsze wybiorę Potop... Lalka dla mnie jest straszna w odbiorze. :P
Pewnie gdyby taki Sienkiewicz tworzył dziś, to miałby szansę zostać królem seriali  niczym Łepkowska <smiech>

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #100 dnia: Wrzesień 21, 2014, 20:40:51 »
Gdyby Sienkiewicz był dzisiaj królem seriali to ja bym była bardzo szczęśliwa ;D.
Zapewne wszyscy już czytali (dawno nawet przeczytali) - "Kwiaty na poddaszu"?

Okładka wygląda tak (pewnie prędzej się książka skojarzy)

 

Przeczytałam w jedną noc i szczerze powiedziawszy - zatkało mnie. Powieści np. Kinga to przy tym przysłowiowy "pikuś". Targały mną  emocje niesamowite i klęłam i płakałam i się bulwersowałam. Postępowania matki nie skomentuję, bo aż ciary przechodzą. Wydaje mi się, że będąc zamkniętym w pokoju przez 3 lata nikt się już nie nadaje do życia w społeczeństwie...ale ręki sobie uciąć nie dam. Podobno są kolejne części. Czytał ktoś z Was?

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #101 dnia: Wrzesień 21, 2014, 20:57:37 »
Oglądałam kiedyś film. Straszny (w sensie klimatu) i bulwersujący.
Książki nie czytałam, bo nie darzę "sympatią" tego gatunku literatury, ale wiem, że są jeszcze chyba dwie części. I jakieś kazirodcze wątki <mysli>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #102 dnia: Wrzesień 21, 2014, 21:08:22 »
Film też widziałam (po przeczytaniu) - jest beznadziejny, pomija kilka wątków, inne przeinacza i dodatkowo ma zupełnie inne zakończenie niż książka, co mnie już ostatecznie odrzuciło.
Kazirodczym nie  nazwałabym wątku a epizod. Jeżeli rodzeństwo zmuszone jest jeść szczury, żeby przeżyć to przez trzy lata niejedno się może stać z dorastającymi młodymi ludźmi. W książce ukazane jest całe to psychiczne piekło. Powiedziałabym, że książka jest bardziej z gatunku psychologicznych niż tych z gatunku grozy.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #103 dnia: Wrzesień 21, 2014, 21:21:53 »
Książka pewnie oddaje inny klimat, nie ma tej filmowej wizualizacji, więc z odbiorem też jest inaczej, lepiej. Do tego własna "interpretacja" reżysera i wychodzi co innego niż w powieści.
Ja uprzedziłam się przez film i nie bardzo mam ochotę na nią.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #104 dnia: Wrzesień 21, 2014, 21:41:10 »
Ja uprzedziłam się przez film i nie bardzo mam ochotę na nią.

Wcale się nie dziwię, bo gdybym ja najpierw obejrzała to już nie przeczytałabym książki, tak bardzo denny jest ten film. Reżyser sobie może różnie interpretować, najgorzej jak podchodzi do książki na której bazuje, zbyt luźno.  I zmienia fakty, zmienia zakończenia. Film nie oddaje klimatu zupełnie...już nawet aktorzy zostali średnio dobrze dobrani. Rodzeństwo jest za duże, za dorosłe w stosunku do literackiego pierwowzoru. I sam klimat - w filmie pokazali apartamenty niemalże, opis książkowy wskazuje na skromność  akurat tych pokoi poddaszowych. I przy książce zdarza sie płakać, no chyba, że ja się zrobiłam jakaś mega wrażliwa. Ale te przeżycia, dodatkowo ujęte z perspektywy 13-letniej dziewczynki, która w krótkim czasie staje się matką dla młodszego rodzeństwa a sama nie wie co się dzieje z jej ciałem, są tak przedstawione, że się bez łez nie obejdzie.