Zwierzęta oczywiście darzę większym uczuciem niż ludzi. Wiadome
Są to biedne stworzenia o które właśnie CZŁOWIEK musi zadbać.
Niestety kiedy spotykają na swojej drodze kogoś bez serca ...

W swoim życiu miałam chyba wszystko co jest możliwe
Chomiki, myszki (rozmożyło mi się, aż do 56 sztuk kiedyś)

króliki, rybki, szczury....
Później dałam sobie spokój z małym zwierzyńcem. Zgarniałam psy z ulicy dosłownie i mam tak do dziś...
Psów miałam dużo, jeden jest ze mną już 8 lat. Inny zginął bez śladu dawno temu, później amstaff najcudniejszy mi również zaginął
Mieszkamy przy lesie i tutaj WSZYSTKO jest możliwe ;/
Sąsiada Kaukazy zagryzły mi z kolei małego szczeniaka. Wkradły się do nas na teren i o!

Przeszłam wiele złego, ale nigdy nie stopowałam. Wiedziałam, że MOGĘ się zająć zwierzęciem (w schroniskach cierpi ich tak wiele niestety, że serce się kraja) i to zawsze zrobię, oczywiście zawsze w domu był jeden, góra dwa psy.
. Pewnego razu w sumie jakiś ponad rok temu z ulicy zgarnęłam młodą suczkę. Mróz, a ona wychudzona i wystraszona. Wzięłam ją na ręce i do domu. Mówiłam wtedy, że jak właściciele dadzą ogłoszenie to oddam (miała obrożę i myślałam, że długi czas się włóczy dlatego była wychudzona). Jednak po długim czasie przypadkiem się dowiedziałam, że żyła w patologicznej rodzinie i była bita. Zresztą było po niej widać, wystraszona była, a wdzięczna jest do dziś! Naprawdę to widać!
2 miesiące temu dała na świat dwa maluchy. Ona jest w typie kaukaza, tzn jedynie pyszczek, ale ojcami są również kaukazy sąsiada, a szczeniaki wyglądają jak Kaukazy z krwi i kości... Jestem przeciwna rozmnażaniu się zwierząt, ale nawet nie przypuszczaliśmy że zajdzie w ciąże, a o sterylizacji pomyśleliśmy za późno. Nasza wina, jednak postanowiliśmy je zachować, bo wiemy że są przepełnienia w schroniskach, a warunki mamy. Więc na chwilę obecną mam ptasznika

4 psy i kotka
Kotek również przygarnięty z ulicy, szłam parkiem, a on wyskoczył dosłownie przede mną. Dość mały był i miauczał z głodu. Wcześniej miałam wiele kotów też, ale pouciekały, albo zostały zabite, zagryzione.. nie wiadomo

Rozstanie ze zwierzętami jest straszne, ale nie wyżyłabym bez nich! Dają mi tyle szczęścia, odstresowują i leczą psychicznie!

Szkoda, że nie zyją wiecznie i spotyka ich tyle cierpienia na całym świecie

Bongo i Demon

Czika (zgarnięta z ulicy)

Nero wypaczył piłkę w choince ;P

Czika i Nero

Kot

po prostu... u nas żadne koty nie miały imienia. Nawet jeśli miały to rzadko zostały używane.
Koty mają swoje ścieżki i wołanie ich nie jest konieczne, jedynie "kici kici" jeśli ma przyjść do domu, albo na jedzenie

Oczywiście jeśli do niego mówię to - Kiciuś, Kiciuń, Kituszek itp

Łobuz

Bongo 2 tyg temu

Bongo kilka godzin temu

2 miesiące, a już olbrzym.
Mam nadzieję, że was nie zanudziłam moją sforą
Kinfa, miniaturki, proszę! Teraz poprawiłam, ale na przyszłość pamiętaj o wstawianiu zdjęć w miniaturkach, szczególnie jak jest ich taka ilość.