Nie polecam szynszyli do domu, gdzie jest małe dziecko. Bardzo wymagające zwierzę, bardzo płochliwe, mało przytulaśne. Miałam, więc wiem "z czym się to je". Szynszyla potrzebuje drzewka, po którym może się wspinać, bardzo dużej klatki, a najlepiej żeby była też wypuszczana do pobiegania, dużej kuwety z sypkim piaskiem do kąpieli... Co do utraty futra, kiedy się wystraszy, może zgubić nawet cały ogon.
Też chyba skłaniałabym się do królika... ale najbardziej do szczurka. Inteligentny, reaguje na imię, jeśli jest dobrze "wychowany" i oswojony, to lubi swojego właściciela, tuli się. Z królikiem jest taki problem, że ma bardzo ostre pazurki. Przypuszczam, że Twoja córka będzie go chciała nosić i przytulać, jak to dziecko. A jeśli coś się królikowi odwidzi, albo coś go spłoszy, to może ją paskudnie podrapać i mała się zniechęci. Plus królika trzeba na kilka godzin dziennie wypuszczać, a niepilnowany pogryzie wszystko.
Miałam oba z powyższych zwierzaków, o wiele bardziej byłam związana ze szczurkiem i było z nim mniej kłopotu.
A nie myśleliście np. o śwince morskiej? To mi się wydaje zwierzak idealny dla małej dziewczynki

Też miałam!

(Zresztą, czego ja nie miałam... kochani, wyrozumiali rodzice).
Świnki są przyjacielskie, nie drapią, nie są wymagającymi zwierzętami, a przy tym są prześliczne. I nie wydają przykrego zapachu, w przeciwieństwie do myszek i szczurów samców. Patrz, jakie to kochane:
http://niespodzianka.pl/presents/8032156315a291d7fb67eaf04b9bfe74.jpg 