W ogóle to Kaszowskiego podziwiam za stoicki spokój, choć na pewno sporo go utrzymanie jego kosztuje. Mieć wokół siebie tylu idiotów i nienormalny świat w ogóle to serio...chyba tylko spokój może człowieka uratować.
Nawet ironia u niego ma "spokojny" charakter. Nigdy nie wiadomo, czy on żartuje złośliwie, czy mówi poważnie.
I w ogóle uwielbiam jego wnioski. Oszczędne w słowach, ale wiele mówiące.
Z odcinka o eutanazji (Kaszowski z Joanną w samochodzie):
J: U pani Leokadii amnezja nałożyła się na rzeczywistość.
K: U niej nic nie nałożyło się na nic.Albo wczoraj (Kaszowski i Młody w samochodzie):
M: Biegły stwierdził nałożenie amnezji alkoholowej z posttraumatyczną. Co to jest?
K: Wóda pomieszana z wódkąOglądający serial wiedzą, co Kaszowski miał na myśli w tych przypadkach.
Wiadomo KTO? Wiciu Sobecki, w tym swoim gajerku i prochowcu rodem z detektywa Colombo no i i ta reklamówka z aktówką, zawsze razem (a propos na koniec przesłuchania Robusia kapitalna rozmowa Młodego i Inspektora ?Ciągle się tylko zastanawiam co Sobecki ma w tej torbie?)
A ja się jeszcze zastanawiam, co on tak ciągle gryzie

Tak luzackiego prokuratora, a może raczej prokuratora dziwaka (ale w pozytywnym znaczeniu) w naszych kryminałach jeszcze nie było.
A propo przesłuchania prokuratora Malińskiego, mina Wicia bezcenna, jakby musiał wysłuchiwać swojej teściowej, opowiadającej ploteczki ze spotkania z koleżankami-emerytkami, a tylko przez grzeczność nie wyszedł z pokoju

A poza tym moja ulubiona relacja Joanny i Jacka. Niby nic a jednak. I nie trzeba dużo gadać. Obojgu na sobie zależy ale wybrali sobie trudną pracę. Ciężko być razem żeby nie bolało. A pani komisarz jest twarda baba i odważna. I ma cięty języczek. Dobrze zagrane.
O tak, scena ochłodzenia była świetna. "Zły dzień", "Oj, bardzo zły dzień". Parę zdań i znów walka na spojrzenia.
Joanna: Śledzisz mnie?
Młody: Nie.
J: Waldemara?
M: Jest... Są ludzie, którzy ci zagrażają... Ja po prostu chcę wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.
J: Ciekawski jesteś.
M: To nie ciekawość... (Młody odchodzi lekko wkurzony)A później te spojrzenia na Joannę, sprawdzające jej reakcje.
I okazało się, że mimo tego, że pojawiła się rysa w ich relacjach, potrafią ze sobą współpracować w terenie bez jakichś sprzeczek, czy innych napięć. Pełna profeska.
A co do Majewskiej, to zgadzam się babka wygląda na szarą myszkę, ale jak przyjdzie co do czego, to postawić się potrafi. Docięła samemu prokuratorowi Malińskiemu, a przy aresztowaniu to już niezłe pazurki pokazała
M: Ja jestem prokuratorem, chroni mnie immunitet.
J: (za włosy prokuratorka) Zatrzymaliśmy cię na gorącym... Gówno cię chroni i dobrze o tym wiesz.
Kolejne bezbłędne sceny to narada w gabinecie szefa wywiadu kryminalnego, czyli Talaka (Monia o pijaczku "Dziura w mózgu wielkości mózgu", i wspomniana przez Majkę zaczepka Kaszowskiego "Zawsze tak myślałaś... Moniu) . I wielka mobilizacja przed akcją w ogródkach działkowych. Henio Talak, hodujący w gabinecie złotą rybkę, zawsze spokojny, uśmiechnięty i kulturalny, sprawnie i rzeczowo kieruje akcją.
Tak w ogóle to sprawa zaczęła się "niewinnie" - jeden pijaczek zabił w amoku alkoholowym drugiego. Jednak okazało się, że to nie takie proste. Fajny pomysł na historię i taki nietypowy. Szantażysta, który co dwa tygodnie dostaje przypływ sporej gotówki wcale nie żyje jak król. Woli obskurne altanki w ogródkach działkowych i towarzystwo innych żuli. A na drugim końcu tej historii wielce uznany prokurator Maliński.
No i Zieliński zaczyna wprowadzać swój plan "B". Krok pierwszy: Waldi ma zdobyć zaufanie Joanny.
A w następnym odcinku sprawa na linii Kaszowski - BSW nabieraja tempa. Chyba parę rzeczy nam się trochę rozjaśni.