Jak teraz ogląda się te powtórki początkowych odcinków, to rzeczywiście inaczej ocenia się serialowe postacie i wątki.
Barbara często zmieniała zdanie, opinie o innych, zachowywała się jak przysłowiowa chorągiewka na wietrze, ale to jej wścibstwo było jak to teraz się mówi, porażające, wkurzające, wręcz nachalne. Lucjan prezentował zdrowy rozsądek, taką mądrość życiową, dla niego ważne były uczciwość, prawdomówność. Te jego rozmowy z Myszą, Markiem, Marysią czy Martą, z pozycji doświadczonego, mądrego człowieka i ojca, aż przyjemnie się to oglądało.
Jeśli chodzi o serialowego Krzyśka, to wkurzające było to jego przeświadczenia o swojej nieomylności, to traktowanie z "góry" Maryśki we wszystkim , jako nierozgarniętej kury domowej, on zawsze miał patent na "mądrość". Takie typowe "samcze" zachowanie. A facet był kompletnym nieudacznikiem życiowym, czego się "dotknął , to zawsze schrzanił i jeszcze oczywiście winą za te swoje niepowodzenia obarczał Marysię. W którymś z jeszcze dalszych odcinków Filarski podczas jednej z wielu kłótni ze Zduńskim, porównał go do "gazeli biznesu" i to b.trafne określenie do dzisiaj zawsze mi się kojarzy z postacią nieudacznika Krzysztofa Z.
Niestety, dawne odcinki nie ma co porównywać z obecnymi, były o niebo lepsze od obecnych.