Okej Kochani, nasza wymarzona grupa HaPi została stworzona, dlatego od dzisiaj ten wątek nie może stać pusty. Zaufali nam i nie możemy tej szansy zmarnować, prawda?! Na szczęście wiem, że damy radę, ponieważ teraz zapowiada się kilka odcinków z udziałem naszej dwójki, więc... nic, tylko zacierać ręce i się... jarać!

A ja właśnie nie rozumiem jak w tak krótkim czasie po stracie męża mogła, że tak powiem zbliżyć się do Piotra, rozbić poniekąd mu związek, zamieszkać z nim i jeszcze robić wszystko, żeby tylko go zatrzymać przy sobie. Tosia nie jest zabawką, którą można się posługiwać, aby zatrzymać faceta przy sobie, a Magda najwyraźniej tego nie rozumie. Dla niej nie liczą się uczucia dziecka, uczucia Piotra, nawet ich szczęście się dla niej nie liczy, tylko po prostu chce za wszelką cenę aby Piotr był z nimi, a przecież to nie jest jego obowiązek. Przez tyle lat nie powiedziała mu, że ma córkę, nie odzywała się, więc teraz nie może od niego niczego żądać.
Dokładnie. Ja również tego nie rozumiem. Tłumaczę to sobie tym, że zapewne chciała zapełnić pustkę po mężu, albo zapełnić pustkę dziecku po stracie 'ojca'? Tylko czy to dobry pomysł - ściągać prawdziwego ojca dziecka do opieki i pomocy, po tym, jak się ukrywało przez tyle lat, że to faktycznie on nim jest? Moim zdaniem nie. Bo gdzie tu logika? Jakakolwiek dobra strona tego wszystkiego? Aha, no tak, zapomniałam - Magda ma przy sobie w końcu osobę, którą podobno kocha - dziwne, bo przypomniała sobie o tym, że kocha od razu po stracie męża. Hmm.
Najbardziej w tych potyczkach Magdy i Piotra żal mi Tosi, bo dziewczynka naprawdę nie wie co się dzieje, niedawno straciła ojca, do którego z pewnością była bardzo przywiązana i nagle pojawia się Piotr, do którego niebawem powie 'tato'. I jak to dziecko ma to wszystko zrozumieć, że miało dwóch tatusiów? A teraz kiedy jedne umarł to mamusia poszła do drugiego?
O to to to. Najbardziej w tym wszystkim żal Tosi. Kilkuletnia dziewczynka, której matka świadomie i niepotrzebnie miesza w życiu naprawdę ma prawo nie wiedzieć co robić i co się dzieje... Ja myślę, że do "wymiany ojców" (bo w tym przypadku tą bezlitosną, szybką i celową zmianę ś.p. Soszyńskiego na Piotra tak można nazwać) nikt nigdy nie jest gotowy... a co dopiero biedna, niczemu winna dziewczynka. Ale przecież najważniejsze jest, że Magda jest zadowolona, co tam uczucia małej Tosi...
Co do odcinka 514:
Magda jest wręcz bezczelna mówiąc Piotrowi w twarz, że to Tosia sobie sama wymyśla różne rzeczy. Wiadomo, że to jest dziecko, nie wiadomo, jak jest naprawdę, ale wydaje mi się, że to Magda próbuje ją nastawić, by ich zbliżała do siebie jeszcze bardziej. To jest jakaś jedna bezsensowna sytuacja i tyle.
Za to Hana i Piotr - na plus, w końcu ich pokazali razem! <3 Oczywiście w mediach scena z pytaniem o dziecko przekoloryzowana, a w serialu zupełnie inna, ale moim zdaniem dosyć emocjonalna. Tak myślałam, że mąż tej pacjentki to zdradzi... Fajnie, że w końcu Hana może poczuć pewnego rodzaju ulgę, że Piotr w końcu wie.
I jeszcze mam do skomentowania odcinek 515, bo po zapowiedziach i streszczeniach tego odcinka musiałam obejrzeć przedpremierowo!
Spoiler
Hm... wyznanie Piotra BARDZO przekoloryzowane, chociaż tekst w jego stylu. Obiecywali, że wyzna jej, że jest jego jedyną kobietą, że ją kocha, że jest jego największą miłością, a tu raptem 'Czemu musisz być taka silna i uparta i nie pozwolisz, żebym był w tym wszystkim z Tobą?" (coś w ten deseń, sens zachowany) Ale jakby nie było.. pasuje ten tekst do Piotra. Późniejsze sceny Hany z kwiatami (jak to brzmi ) urocze! I właśnie po ostatniej scenie z nią, kiedy stoi nad wazonem i się delikatnie uśmiecha, stwierdzam fakt, że oni będą razem. Prędzej czy później, ale będą... Przecież się kochają i oboje o tym doskonale wiedzą!!! Oby więcej takich scen, bo tylko się rozmarzyłam...