"Dzień świra" - jak dla mnie nie jest zabawny, wręcz przykry. Owszem - są momenty do pośmiania się, ale film raczej skłania ku refleksji. Główny bohater to bardzo samotny i zagubiony człowiek...
Mnie ten film przeraża... Gdy go w końcu obejrzałam wcale mi nie było do śmiechu.
Owszem śmieszne są sceny zz synkiem typu (angielski, kapturek czy jaskrawopomarańczowa kurtka levisa), ale tak naprawdę film pokazuje dramat głównego bohatera i jego chorobę. Może to dobry sposób dotrzeć do widza przedstawiając w sposób na pozór śmieszny nerwicę natręctw... Część przejdzie nad tym do porządku dziennego a część zacznie zastanawiać się głębiej i odkryje, że to wcale nie komedia.
Filmem do którego lubię czasem wrócić jest "Dom dusz", ale też "Nigdy w życiu", "Tylko mnie kochaj", "FLO".
"To właśnie miłość" (najpiękniejszy o miłości).
Bardzo cenię "Znachora", którego widziałam już miliard razy i uważam, że to najlepsza rola Stockingera. W ogóle historia przedstawiona w filmie jest piękna, wzruszająca, niezwykła... Jeden z fantastyczniejszych polskich filmów.

Kogel- mogel też lubię.
Chętnie wracam też do Szczęk czy Parku Jurajskiego.

Z animowanych ulubioną ostatnich lat jest Wall-e. Piękna, mądra historia... <3
Lubię dużo filmów i może nie przepadam za maniakalnym oglądaniem po kilkanaście razy, ale te które mi się podobają a gdzieś lecą w TV np., to zawsze sobie włączę.

Ja wszystkich, którzy oglądają Pottera bardzo, bardzo podziwiam. Dałam radę tylko 30 minut pierwszego filmu. Za wiele wypowiedzią swoją nie wniosłam, ale, ech, musiałam się poskarżyć 
Kilka podejść i wszystkie nieudane 
No to jesteśmy dwie Jean 
Z tą różnicą, że obejrzałam pierwszą część do końca (HP i kamień filozoficzny?) i do kolejnych jakoś mnie ciągnęło.
Mam tak samo... Z tą różnicą, że po Kamieniu Filozoficznym próbowałam kolejną (myślałam, że może lepsza będzie), no ale po 5 minutach oglądania uciekłam.
