No to tak - Jacek, Jacek
To były najlepsze chwile w życiu Marty 
Dokładnie! Wtedy Marta się uśmiechała, aż chciało się na nią patrzeć, na jej szczęście u boku Jacka... Nie to co teraz...
No to wychodzi na to, że Martusia im bardziej "szemranego" ma faceta tym bardziej szczęśliwsza

Andrzej "tylko" ją raz zdradził i mocno tego pożałował już na drugi dzień.
1. Z Jacusia hazardzista był jak się patrzy, co prawda próbował się powstrzymywać, ale nawet miłość do Martusi nie przeszkodziła w powrocie do nałogu. No i też ją zdradził. Wróć - ZDRADZAŁ! Banał nad banały - romansik z szefową

A Marta cała w skowronkach przy nim była.
2. Norbert tez drań był. Zbałamucił, zostawił w ciąży i dziecka uznać nie chciał. Toż to jeszcze większy grzech niż zdrada.
Ale Martusia mu wybaczyła i szczęśliwa była z nim.
3. Rafał chyba niczym jej nie zawinił. Niestety Martusia sama z niego zrezygnowała.
No cóż trza jej łotra nad łotry, może się weźmie w końcu za siebie.
Chociaż to marzenie ściętej głowy, bo miała już pokazać na co ją stać z Wiktorem. Niestety wyszło jak zwykle.
Gra pani Ostałowskiej dużo, dużo poniżej poziomu, na jaki ją stać. Nie potrafi zagrać wkurzonej, nie potrafi zagrać flirciary, ba ona nawet nie potrafi zagrać zrozpaczonej.
I tak! Jej bohaterka nie powinna być z Andrzejem.
Bo to facet z klasą jest
