Nadrobiłam odcinek 944.
I podobał mi się, ale tylko i wyłącznie ze względu na tą parę dlatego wypowiem się tutaj.
Generalnie to był fajny pomysł miło było oglądać jak mężowie dbają i robią niespodzianki swoim kobietom.
Scena w sypialni: Odkąd nie ma Henia, Marta jest lepszą matką. Miłe dla oka było zobaczyć jak z rana leżą sobie w sypialni. Wreszcie poświęca małej Ani więcej czasu i czułości. Wypowiem się też co do matki Andrzeja. Super jest, przebojowa tolerancyjna nowoczesna babcia. Sama bym chciała taką zyskać. Łukasz ma szczęście bo dużo się może od niej nauczyć. Fajnie, że zdecydowała się polepszyć kontakty ze swoimi "wnukami".
Na statku było tak słodko, że aż zamiast wody widziałam lukier. Marta była taka refleksyjna zadowolona UŚMIECHNIĘTA bez aparatu, przynajmniej gołym okiem widać było, że przeżywa piękne chwile. I co mnie zaskoczyło myślałam, że w tych tańcach pierwsze skrzypce będą grali Gośka i Tomek, a tutaj takie miłe zaskoczenie, oni na tle Budzyńskich wypadli blado! Ten ich "romantyczny przytulaniec" nie umywa się do pląsów mojej ulubionej pary. Dominika szczerze mnie zaskoczyła umiejętnościami. Pierwszy raz od bardzo dawna ujrzała w Marcie przebojowość takie istne szaleństwo, porywy. Cuuuuuudownie.

Stanowczo powinni pokazywać, więcej tańców, BO "JA UWIELBIAM JĄ ONA TU JEST I TAŃCZY DLA MNIE".
Podsumowując mały krokami wraca dawna Marta. Czekam na moment gdy całkowicie pozbawią ją aparatu. Bo aktualnie w każdej scenie na przemian raz go ma raz nie. I teraz ze szczerymi sercem można powiedzieć, że on był przyczyną złej mimiki Dominiki. Aparat już odszedł w zapomnienie, niedługo nadejdą czasy uśmiechu z ukazaniem pięknych, prostych śnieżnobiałych ząbków, długich włosów i będzie lepiej, coraz lepiej.