Odcinek dobry.
Tomek wkurzający, Aga jeszcze bardziej. Ma się po prostu ochotę kopnąć oboje w tyłek i wysłać w kosmos.
Chodakowski powinien zacząć interesować się rodziną, a ten idiota siedzi i tylko żali się nad sobą i o dawnej dziewczynie nie przestaje myśleć. Do żony w oczy (czy uszy

)Gosiu to, Gosiu tamto, zapewnia o swojej do niej miłości, kochanie na każdym kroku, a w głowie roją mu się zdradzieckie myśli. Kogo facet chce oszukać.
Marcinowi niedojrzałość zarzuca, ale chłopak mądrzejszy jest od tego tumana o 100%.
A Aga to samo zło jest. Pępek świata i już. Wtrynia się w rodzinę, kradnie męża i ojca dzieciom pod płaszczykiem przyjaźni, wykorzystuje Marcina do przechwycania wiadomości o Tomku. Robi przy tym chłopakowi straszną krzywdę. Przecież zdaje sobie sprawę, że ten jest w niej zakochany. Doskonale tez wie, że przez jedną kobietę już cierpiał (matka). I co? "przytul mnie", a potem "Zaszło małe nieporozumienia". I ona się dziwi, że jest samotna? Dobrze jej tak!
Hura! U Budzyńskich remont zrobili!
Aż się wzruszyłam tą wycieczką po mieszkaniu

Andrzej to ideał

Aż mi się zamarzyło - wyjeżdżam z Bartkiem na wczasy, wracam, a tu... raj na ziemi i mąż w płatkach róży
