Czy coś mnie ominęło czy Budzyński miał jakiś mini romans z Moniką? Swoją drogą - dziewczyna jest cholernie zgrabna, do tego miała dziś świetną sukienkę i niesamowite szpile
No ale szkoda, że ze zgrabnością idzie też jej niesamowita łatwość do wskakiwania do łóżka żonatym facetom. Wyrzuciłabym ją z kancelarii na zbity...
Nie było romansu, parę spotkań koleżeńsko-biznesowych, a babka chyba za bujną ma wyobraźnię. Widzi to, co chce widzieć. Jest przy tym tak namolna, że aż dziwne, że jeszcze jej nie wywalili. A okazja już była, gdy Wernera chciała szantażować. Podpadła i jemu, podpadła Andrzejowi (bo to właściwie przez jej niestosowne sms-y Marta pokłóciła się z Andrzejem, a ten zrobił potem, to co zrobił), podpadła Piotrowi, któremu prawie małżeństwo zniszczyła. Oni chyba ją trzymają w charakterze... hmmm... czerwonej latarni (

), aby klientów... wróć... petentów zwabiała

Sceny z Martą i Andrzejem - miłe dla oka, jednakże już od nich odwykłam i jakoś dziwnie się mi to oglądało...
Faktycznie. Marta w tych przekomarzankach jest taka sztuczna, że aż strach. Owszem jest uśmiechnięta, żywsza, radośniejsza, ale z uwodzenia ma pałę. Te jej flirty kojarzą mi się z dzieckiem, które chce wymusić na rodzicach aprobatę na jakiś jego pomysł.
Magdy jak nie lubiłam tak nadal nie lubię, i chyba to się już nie zmieni. Mimo to dobrze że Paweł ma kogos z kim może pogadać o wszystkim i o niczym. No i tez pomilczeć kiedy trzeba.
Jestem w szoku! Jest ktoś, kto podziela moja antypatię do Pojawiam Się i Znikam!
Madziulka biedactwo parę dni temu zawód miłosny przeżywała i o mało co... nie przeżyłaby go. Tak jej strzała amora dotkliwie serce poharatała. A nie minęło czasu wiele i proszę - radosna jak skowronek na wiosnę. I jeszcze podtekstami erotycznym w stronę Pawełka rzuca...
Mirka nawet gdyby się nie odzywała to i tak ją uwielbiam. Czasam ta kobieta ratuje cały odcinek 
A ja tej nie cierpię. Pępek świata. Królowa globu. Głupiutka jak gęś. Trzpiotka - Klotka. Takie określenia przychodzą mi na myśl, gdy widzę ją ględzącą o niczym. Ratuje odcinek? Może tym, że pełni w serialu rolę błazna. Zabawnym też trzeba umieć być.
No i na zakończenie - co Wiktor powiedział Marcie? Jaką tajemnicę zdradził? Pies mi się pochorował i musiałam na chwilę wyjść, przez co straciłam ten wątek...
Że jak tylko dowiedział się że na sympozjum ma być Martusia to specjalnie tam się pojawił. 
Pod stacją benzynową koczował z nadzieją, że Gwiazda Polskiego Sądownictwa i Ósmy Cud Świata tam się zatrzyma. No i szczęściarz się doczekał...
Innym wielbicielom się nie udało, bo Martusia na sympozjum tak zakamuflowana była (pomarańcze we włosach, czerwienie na ustach, makarony wiszące w uszach i sukna po babci feministce), że żaden jej nie poznał i z wielkim rozczarowaniem z miasta wyjeżdżali.