Poziom ostatniego odcinka może i wysoki, ale chyba jedynie pod względem napięcia.
Jak dla mnie ogromną wtopą była zasadzka w gajówce. A właściwie cała sprawa z Bocianem. Toż to całe polskie podziemie wyszło na jakichś amatorów od siedmiu boleści. Zjawia się facet, w sumie znikąd, z kawałkiem papieru i podpisem, który można podrobić (sam Janek wiele dokumentów podrabiał na cacy) i wciska im ciemnotę, którą albo oni nie potrafią sprawdzić (a to już plama na "ichnim" wywiadzie), albo którą oni biorą w ciemno (co już całkowicie ich dyskwalifikuje jako specjalistów od tajnej roboty).
Poza tym Bocian rozmawia sobie na osobności z panią minister, bez świadków z drugiej strony, tej strony, z którą przecież Ruskie mają się układać.
Kolejna sprawa - "zlot" najważniejszych ludzi w Polsce, wydarzenie najwyższej rangi, a obstawę mieli słabiutką, to raz. A dwa - jakoś nikt nie pomyślał o czymś takim jak zabezpieczenie terenu. Ten las powinien być przeczesany w promieniu kilku kilometrów, a tu, niemal że za płotem rozłożyło się wojsko.
Nie wiem jak to wyglądało naprawdę, bo w historii Polski taki fakt (zasadzki, czyli tzw. porwanie szesnastu) miał miejsce, nie czytałam dużo na ten temat. Jednak w serialu cała sprawa tylko ośmieszyła naszą konspirację. I to po takiej wpadce jak z Tadeuszem. A z kolei osoba, której nie ufali, nawet wyrok na nią wydali, okazała się tą z "naszej" strony.
No i Celina się w pewien sposób zrehabilitowała (też mogła kulkę oberwać).
Nie bardzo kojarzę wszystkie sceny z Celiną, więc może ktoś mi powiedzieć za co miała się zrehabilitować?
No i na koniec moje wielkie rozczarowanie - postawa Wandy. To, że za parę godzin jej ukochany może znaleźć się w niebezpieczeństwie, jakoś mało ją obeszło. "Mamo, porozmawiamy jutro". Jutro to Bronek może już nie żyć. A ona wróciła sobie na próbę jakby ta wiadomość nie była wcale ważna. To nawet jej ojciec komunista naraził się zdradzając tę szczególnie tajną informację (i to nie chodziło o jego córkę, a jej męża), to nawet matka z wielkim zafrasowaniem popędziła do teatru, aby powiadomić córkę. A ta... "Mamo, porozmawiamy jutro", "Mamy ważną próbę".