Autor Wątek: Literatura  (Przeczytany 86612 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #255 dnia: Wrzesień 24, 2013, 09:36:18 »
I widzisz, BlackTiger, mamy odpowiedź już na nasze pytania i wątpliwości.  ;D Warto kupić/było kupić tę książkę <tak>
Czyli już wiem, że i ja ją zakupię, ale najpierw z tym Obłędem 44 powalczę...
Niemniej póki co czytam Simona Becketta i kolejny jego kryminał. Gościu ma talent do oczarowywania i zaskakiwania mnie. <3

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #256 dnia: Wrzesień 25, 2013, 21:51:24 »
I widzisz, BlackTiger, mamy odpowiedź już na nasze pytania i wątpliwości.  ;D Warto kupić/było kupić tę książkę <tak>

Jak rozumiem, mowa o książce "Cichociemni..."? ;D Naprawdę warto przeczytać.

Jeśli Was interesuje temat, to proponuję jeszcze taką pozycję.


Rzecz o "Pani na Zagrodzie" jak o niej mówili partyzanci, bowiem to ona szefowała wydziałowi do spraw łączności zagranicznej "Zagroda". Piękna, inteligentna kobieta, w której wielu chłopców się kochało. Ona wybrała "Ponurego" (major Jan Piwnik), którego zresztą poślubiła. Rok później "Ponury" zginął.
"Marcysia" to wyjątkowo tragiczna postać w historii Cichociemnych - bohaterka w czasie wojny, oskarżona o zdradę po wojnie.

Emilia Malessa "Marcysia" po aresztowaniu przez ubeków, podczas śledztwa ujawniła kolegów z WiN, gdyż otrzymała od szefa Departamentu Śledczego MBP "oficerskie słowo honoru", że żaden z nich nie zostanie aresztowany i osądzony. Niestety, tak się nie stało.
Pomimo rozmaitych interwencji o ich uwolnienie, znikąd nie doczekała się pomocy. Bezsilna, obarczona poczuciem winy, odrzucona przez część środowiska byłych żołnierzy AK, które zarzucało jej zdradę i "wsypanie" kolegów, popełniła samobójstwo.


Oficerem, który dawał słowo honoru był Józef Różański - ten sam, który torturował rotmistrza Pileckiego. Różański, człowiek sadystyczny, potrafił także podejść więźnia psychologicznie. "Marcysię" znał bardzo dobrze i wiedział, że przez tortury nic nie wskóra, więc na swoje potrzeby skonstruował historyjkę, że "władza ludowa" dąży do zawarcia porozumienia z WiN i w tym celu chce nawiązać kontakt z ich szefem pułkownikiem Janem Rzepeckim. Jeśli ona im nie pomoże tego zrobić, to będzie odpowiedzialna za śmierć setek ludzi, którzy zginą w wyniku braku owego porozumienia. Różański poświadczył "oficerskim słowem honoru", że nic nikomu się nie stanie.
Historia pokazuje, co znaczyło owo "oficerskie słowo honoru".

Przejmująca biografia, odkłamująca życiorys kolejnego żołnierza wyklętego.
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #257 dnia: Wrzesień 25, 2013, 22:03:09 »
Dobrze się domyśliłaś <ok> Obgadałyśmy w Tygrysem sprawę literatury na temat Cichociemnych,  w tym również tę książkę. Żołnierzy wyklętych przyjmę tym bardziej. Zwłaszcza, że mam odbiorcę chętnego i chłonnego.  ;D To straszne do czego może człowieka zaprowadzić telewizyjna fikcja  :D
El, słyszałaś o płycie/projekcie "Panny wyklęte"?

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #258 dnia: Wrzesień 25, 2013, 22:19:31 »
O "Pannach wyklętych" oczywiście, że słyszałam. Wiem też, że jakieś dwa tygodnie temu w Parku Sowińskim w W-wie odbył się koncert promujący tę płytę, będący także hołdem złożonym Dance Siedzikównie "Ince" (oglądałam niedawno spektakl o tej młodziutkiej sanitariuszce, zamordowanej przez UB). Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie mogłam tam być. Była za to moja siostrzenica i mówiła, że zarówno utwory, jak i oprawa konceru zrobiły na niej, młodziutkiej dziewczynie, piorunujące wrażenie (była nawet grupa rekonstrukcyjna oddziału partyzanckiego). Ludzie bili brawo na stojąco i śpiewali fragmenty.

Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline MagdaJ

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
Odp: Literatura
« Odpowiedź #259 dnia: Wrzesień 30, 2013, 21:25:10 »
A literatura fantastyczna? Nawet nie myślałam, że będę się nią interesować, ale jak zobaczyłam ile jest pozycji z tego gatunku i jakie dobre recenzje otrzymują (głównie z http://www.coczytac.pl/) - dla mnie Lem był, jest i będzie mistrzem. Uwielbiam go: "Solaris" genialne.

Offline Mintek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1047
  • Płeć: Mężczyzna
  • Polski faszysta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #260 dnia: Październik 01, 2013, 08:12:41 »
A literatura fantastyczna? Nawet nie myślałam, że będę się nią interesować, ale jak zobaczyłam ile jest pozycji z tego gatunku i jakie dobre recenzje otrzymują (głównie z http://www.coczytac.pl/) - dla mnie Lem był, jest i będzie mistrzem. Uwielbiam go: "Solaris" genialne.
Polecam Ci "Cyberiadę" i "Dzienniki Gwiazdowe". Arcydzieło.

Miałem to dawno napisać. Kto kojarzy film "Kramarz" z Romanem Kłosowskim w roli głównej? Otóż już dawno temu trafiłem w antykwariacie na powieść, na której podstawie ten film nakręcono. "Wspomnienia wędrownego kramarza" Edwarda Kozieła. Niesłychanie klimatyczna książka, chyba najlepszy jak do tej pory "portret" polskiej prowincji z lat 50-60, autor doskonale oddaje ten specyficzny klimat wsi i małych miasteczek, które niestrudzenie przemierza jako kramarz. Portretuje na kartach książki mnóstwo charakterystycznych postaci nie tylko z "kramarskiego kręgu" - m.in. proboszczów odwiedzanych parafii, wydrwigroszów, oszustów, "niebieskich ptaków". Opisuje zwyczaje kramarskiego fachu, reguły których złamać nie można ("kapowanie na milicję"). Świat, którego już nie ma.
Jest to swego rodzaju pamiętnik - Edward Kozieł przez lata pracował właśnie jako wędrowny kramarz, jeżdżąc "za odpustami", "za wizytacjami biskupimi".
Książka trudna do dostania (ja trafiłem przypadkiem) ale naprawdę polecam. Warto, szczególnie jak się widziało "Kramarza". A film też piękny.
"Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem. Możesz być lepszy ale gołąb i tak poprzewraca figury, nasra na szachownicę i będzie się cieszył, że wygrał"

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #261 dnia: Październik 07, 2013, 17:46:38 »
http://www.granice.pl/kultura,zmarla-joanna-chmielewska,5443

Zmarła Joanna Chmielewska. Nieprawdopodobne. Niemożliwe wręcz - chociaż dożyła 81 lat, to ta wiadomość jest ogłuszająca.
Jedna z moich najukochańszych pisarek, która dobitnie przyczyniła się do nadania imienia mojej córce.
Mogłabym godzinami - i o tym, co stworzyła, i o tym, co to dla mnie znaczy. Zaczęłam w wieku 13 lat, nie skończyłam nigdy. Większość książek czytałam po dwa, trzy, dziesięć, albo i 15 razy. Jedną zakupiłam po rosyjsku. Jeździły ze mną na wycieczki, towarzyszyły mi na lekcjach przedsiębiorczości w ostatniej ławce, a do dzisiaj służą jako lekarstwo 'na wszystkie moje pogody i niepogody duszy mej'.
Książki Chmielewskiej były od dawna. W maju postanowiłam wrócić do początków, przemierzyć po kolei wszystkie książki. Ostatnio wydała nowość... i ta nowość jest jednocześnie zakończeniem epoki Chmielewskiej - polskiego kryminału, pełnego cudownego poczucia humoru, pisanego wspaniałym stylem. Zaraźliwym zresztą, bo do dziś słyszę, że w moim pisaniu widać 'zgubny wpływ Chmielewskiej'. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu.
Smutno. Bardzo smutno.
Tak smutno, że chyba wieczorem sięgnę po "Wszystko czerwone", które jest najważniejszą książką w moim życiu.


Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #262 dnia: Październik 07, 2013, 19:32:47 »
Nie zaczytywałam się (zaledwie kilka pozycji), ale już za samą Honoratę z centrali - ukłony. Śmierć zawsze napawa smutkiem.
"Wszystko czerwone" na pewno przeczytam <tak>

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #263 dnia: Październik 07, 2013, 20:22:50 »
Tez się nie zaczytywałam ale kilka książek znam i lubię.
Piękny wiek piękny dorobek zasłużyła sobie na odpoczynek aczkolwiek tez zasmuciła mnie ta wiadomość. Jednak to jakaś ikona polskiego kryminału. Dodatkowo pisanego w specyficzny sposób.  Ze specyficznymi zbrodniami.

Studnie przodków. Fantastyczna książka. No i jeszcze Tereska i Okrętka  i super książki dla młodzieży jak Ślepe Szczęście.


Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #264 dnia: Październik 07, 2013, 20:27:17 »
Pisarkę oczywiście znam, choć również mało jej książek czytałam.
Dawno, bardzo dawno temu "Lesia" (i mam chyba własnego) i coś ze studnią w tytule (o ile mi się z kimś innym nie pomyliła - o, widzę, że się nie pomyliłam, Tygrys też ją czytał ;D).
No i oczywiście wspomniane przez Jean "Lekarstwo na miłość oglądałam".

Bliżej moich czytelniczych zainteresowań był Tom Clancy ("Polowanie na Czerwony Październik" i cała pozostała seria o Jacku Ryanie), który również odszedł z tego świata w zeszłym tygodniu.

W oderwaniu od tego smutnego tematu wspomnę o czymś innym.
W zeszłym tygodniu odbył się w Siedlcach II Festiwal Literatury Kobiecej "Pióro i Pazur". Jak twierdzą organizatorki (polskie pisarki) celem tej imprezy jest pokazanie społeczeństwo, że "literatura kobieca" nie oznacza "mniej ambitna, słaba, nudna, gorsza". Podkreślają, że to nie tylko romans, ale i kryminał, obyczaj, dramat. Czytelnicy zaś sami mogą owe opinie zweryfikować, gdy czytając niektóre pozycje polskich pisarek zatracają się w świecie przez nie wykreowanym (sama tego kilka razy doświadczyłam <szczerzy_sie>) Buszując w księgarniach można dorwać całkiem niezłe literackie okazy w tym zakresie. Nurowska, Gutowska-Adamczyk, Enerlich, Bonda, Warda parę innych nazwisk.

Galę tegorocznego festiwalu rozpoczęto takim, bardzo zabawnym elementem (uśmiałam się się do łez ;D)

Pióro i Pazur Siedlce 2013 - Klip

 <smiech>

W kategorii: najbardziej poruszająca powieść wygrała książka Marty Stefaniak "Czary w małym miasteczku", zaś w kategorii: powieść z humorem (najsympatyczniejsza, najzabawniejsza, najbardziej optymistyczna) nagrodę otrzymała Anna Fryczkowska "Starsza pani wnika".
Ja osobiście słyszałam o tych pozycjach, a jak przeczytam (bo mam w planach), to albo potwierdzę, albo zaneguję opinię, że polska literatura kobieca trzyma się dobrze <szczerzy_sie>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #265 dnia: Październik 07, 2013, 20:45:29 »
A ja mam uraz do literatury kobiecej od czasów pan doktor weterynarii, która przygotowywała depilację w domowych warunkach  :P Od tego czasu mnie odrzuca od wszystkiego co się nazywa literatura kobiecą. Dodatkowo Kalicińska też mi nie podeszła za bardzo - lepiej się mi oglądało serial, od którego ona sama się podobno potem odcięła. Być może niesłusznie oceniam, bo nie znam. Natomiast ten klip...jest fantastyczny. Również się uśmiałam ("Festiwal powinien się odbyć w Casablance" :D) i po prostu reklama świetna,  więc jeśli reklama świetna to dlaczego nie książki? <mysli>

Offline mindreader

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 379
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #266 dnia: Październik 07, 2013, 20:45:45 »
Tak, tak, gorąco polecam. Tak, jak niemalże połowę jej twórczości.
Chmielewska na półkach, to u mnie taki standard. W Sosnowcu miałam 3 półki na krzyż, 10 książek na krzyż, ponieważ nie było za bardzo miejsca... a na Chmielewską i tak się znalazło i najukochańsze mieszkały ze mną. W akademiku w ogóle nie było miejsca na książki, ale nie było też opcji, żebym ruszyła się bez "Wszystko czerwone", "Całe zdanie nieboszczyka", "Boczne drogi", "Wszyscy jesteśmy podejrzani" i "Harpie". Ostatnio przy okazji śmierci, któregoś z pisarzy, Mrożka bodajże, powiedziałam koleżance, że odchodzą wielcy ludzie. I boję się, że niedługo możemy stracić Chmielewską. No i tak jakby się stało. Dziś tejże koleżance pomieszała się data urodzenia Osieckiej, odroczyłyśmy wspominanie jej twórczości na za dwa dni... i nagle okazało się, że inna, tak bardzo nasza wspólna pisarka, uczyniła ten dzień swoim.

Wiem, że śmierć zawsze napawa smutkiem, wiem. I właściwie przy każdym wielkim/albo tym mniejszym nazwisku przystaję na chwilę, uzupełniam wiadomości, jeśli mam jakieś luki, poświęcam chwilę na zadumę o dorobku. Tylko tu... to jak jakby odszedł przyjaciel, którego znałam wyłącznie przez twórczość, ale który prostował mój humor, urozmaicał mi wieczory, sprawił, że tym bardziej pokochałam czytanie. I pisanie zresztą też. Popłakałam sobie dłuższy czas, powspominałam, rzuciłam okiem na 1.5 półki twórczości i nie pozostało mi nic innego, jak konsekwentnie czytać dalej, bawić się świetnie i nie pozwolić, żeby słuch o niej zaginął. Promowałam od zawsze i będę promować dalej, a za kilka lat będę czytała Asi na dobranoc przygody Janeczki i Pawełka, albo "Las Pafnucego". Seria o rodzeństwie i psie o wdzięcznym imieniu Chaber, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji "Nawiedzony dom" i "Skarby", to jedne z najlepszych pozycji w literaturze dziecięcej, jakie czytałam. :)

Aktualnie tkwię na "Większym kawałku świata", czyli dobiłam do drugiej pozycji z serii dla młodzieży. Książki są trzy "Zwyczajne życie", "Większy kawałek świata" i "Ślepe szczęście" i opowiadają o życiu Teresy i Okrętki, które jak przystało na nastolatki pakują się w różne kłopoty, zakochują się i wyruszają na wyprawę życia po mazurskich jeziorach. Fantastyczna literatura.

A za co kochałam Chmielewską? Za poczucie humoru. Ogromne poczucie humoru i dystans do siebie, do swojej twórczości.
Poczucie humoru mam nie tylko w pisaniu. Umiem śmiać się z siebie. Nieumiejętność dostrzegania śmieszności w sobie, obrażanie się, gdy śmieją się z nas inni, jest poważnym brakiem. Potrafiłam śmiać się z siebie, nawet gdy miałam 25 lat, bo teraz to już nie sztuka. Poczucie humoru swoją drogą, ale ja mam pogodę ducha. Nieraz dzwoniły do mnie zaprzyjaźnione osoby twierdząc, że rozmowa ze mną poprawi im nastrój. Jestem lepsza niż relanium czy inne draństwo. To chyba kwestia osobowości, genów, nie wiadomo skąd wziętych.

Wszyscy mieli poczucie humoru, a prababka wręcz ogromne. W naszym warszawskim domu na rogu Alej Niepodległości i Madalińskiego kotłowała się cała rodzina. Moja matka miała dwie siostry. Kłóciły się, krytykowały, ale nie mogły bez siebie żyć. Mężowie zrobili im straszne świństwo. Jeden zginął pod sam koniec wojny, drugi ugrzązł na zawsze w Anglii, potem w Kanadzie. Został tylko mój ojciec, na którego te trzy megiery rozcapierzały pazury. Na pewno wpływ na rozwój mojej inteligencji miała ciotka Lucyna, która uczyła mnie podczas okupacji. Z całą pewnością miał na mnie wpływ także ojciec. Powiedział kiedyś: "Córko moja, jeśli kiedykolwiek cokolwiek podpiszesz bez mojej wiedzy, to się ciebie wyrzeknę". Pan wie jak to zabrzmiało? Ojciec był dyrektorem banku i musiał zwracać 150 tysięcy przedwojennych złotych z powodu niesolidności dłużników. Różne też były poglądy na wychowanie w rodzinie matki i ojca. Po ojcu odziedziczyłam dobre serce, a po cholernych babach zły charakter. Poczucie humoru i świadomość, na czym polega zły charakter, to konflikt. Trwam w tym konflikcie.
źródło: http://www.chmielewska.art.pl/wywiady/wyw1_23.html

Ten humor doskonale widać w twórczości. Niegdyś tata próbował mnie wyrzucić podczas odpoczynku nad jeziorem, bo śmiałam się tak głośno z książki "Całe zdanie nieboszczyka", że wszyscy dookoła się na mnie patrzyli. Podobną sensację wzbudzałam w pociągu, kiedy czytałam "Krokodyla z Kraju Karoliny". Większość osób zachwyca się "Lesiem", ale akurat ta książka nie przypadła mi aż tak do gustu. "Nie przypadła mi aż tak" znaczy w moim słowniku "czytałam ją tylko 3-4 razy". :)

Za to uwielbiam książki, w których występuje rodzina Joanny - matka, ojciec, ciotka Teresa i ciotka Lucyna. Ulubiona? "Boczne drogi" - chociażby za ciotkę Tereskę, która woziła się na motorze z jakimś młodzieńcem ubrana w kradzioną ścierkę w kratę, albo za pana PePchełkę, czy tam Ważkę... w sumie nikt nie wiedział, ale na pewno od jakiegoś owada... Książka cudowna, pełna poczucia humoru, lekko napisana i w ogóle... wyśmienita na relaks po pracy. Tak jakby druga część "Studnie przodków", wcale nie gorsza, chociaż osadzona troszkę w innych klimatach. No i spaprali mi tam końcówkę :P Nie czepiam się jednak aż tak bardzo, bo w końcu przeczytałam naście razy.

Uwielbiam książki z Alicją i przyjaciółmi Joanny. "Wszystko czerwone", to mój niekwestionowany numer 1. Jak wspominałam gdzieś tam wyżej... generalnie w literaturze jako takiej. Naprawdę... czytuję ambitnie, potrafię się wzruszyć na poezji i pochłaniać tomiki, wciągają mnie thrillery, fantasy, czasami obyczajówki. Mam w ulubionych zarówno to, czym warto się chwalić, jak i też to, co lepiej przemilczeć, że się zna. Ale... ale "Wszystko czerwone" jest tak bardzo moje, że mogę sobie sceny i część dialogów odtwarzać kawałek, po kawałku. Skarbnica cytatów - i o Edku, co 'ni ział, ni grzębił', i o kimś, kto chciał 'ciumciać po ślicznym brzuszku'... Z książek z Alicją, powracam często do "Krokodyla z Kraju Karoliny". Też zabawna opowieść :)

Aj.. no dużo ma takich. A moje "Harpie", od których wszystko się zaczęło? Usłyszałam w radiu, że Chmielewska napisała książkę o Dorotce, poprosiłam dziadka, żeby dał mi ją w prezencie... I ruszyło. Kilka godzin po otwarciu książki już jej nie było, a w kilkanaście godzin później, pochłonęłam kolejne 15 z półki. Potem wydawałam wszystkie, dosłownie wszystkie pieniążki imieninowo/urodzinowo/bezokazyjne, na kolejne tomy i tym samym mam dwie piękne kolekcje. Jedną w Częstochowie - aktualnie mniejszą, bo troszkę przywiozłam z okazji 'czytania po kolei', ale tam wrócą, i drugą tu, kupioną po przeprowadzce. Nie mogę odżałować zgubienia "Przeklętej bariery", bo książka stała się towarem niemalże luksusowym, który ciężko dostać.

I dalej nie wiem, w której książce znaleziono trupa z piórem w oku... 

Jeśli ktoś kiedyś będzie się kusił, to mogę być przewodnikiem, mogę wskazywać, co warto, co trzeba, co można zostawić na później. To naprawdę moja najukochańsza pisarka. I naprawdę znamy się dobrze. Albo nawet bardzo dobrze.

Offline El

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1261
  • Płeć: Kobieta
  • zagubiona w czasie...
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #267 dnia: Październik 07, 2013, 21:38:48 »
A ja mam uraz do literatury kobiecej od czasów pan doktor weterynarii, która przygotowywała depilację w domowych warunkach  :P Od tego czasu mnie odrzuca od wszystkiego co się nazywa literatura kobiecą. Dodatkowo Kalicińska też mi nie podeszła za bardzo - lepiej się mi oglądało serial, od którego ona sama się podobno potem odcięła. Być może niesłusznie oceniam, bo nie znam. Natomiast ten klip...jest fantastyczny. Również się uśmiałam ("Festiwal powinien się odbyć w Casablance" :D) i po prostu reklama świetna,  więc jeśli reklama świetna to dlaczego nie książki? <mysli>

Też czasem trafię na słabą pozycję z tego gatunku, ale się do literatury takowej nie zrażam, co najwyżej do autorki.
Zresztą tak jak w innych gatunkach. Czytam prawie wszystko (to"prawie" to horrory, te typowe horrory) i wiem, że w każdym obszarze trafiają się gorsze i lepsze pozycje. Gdybym miała się po jednej książce zrażać, to w końcu nic bym nie czytała <szczerzy_sie>

I jak zwykle mam inne upodobania niż moi znajomi  <haha> - częściej ostatnio sięgam po polską literaturę (jedna z koleżanek takiej "nie tyka") i całkiem podoba mi się to, co w tej dziedzinie czytam <usmiech>
Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.
Andrzej Sapkowski

Offline Jean

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2669
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #268 dnia: Październik 07, 2013, 22:04:58 »
Dlatego właśnie poczekam na Ciebie. Jak coś wrzucisz, polecisz, to skorzystam. Na własną rękę to aż się boję  <tak>
A Chmielewską, jeśli jest dla młodzieży dobra, to może młodzieży czas podrzucić <mysli>
Śmieszna sprawa, ale "Lesia" to ja też nie wspominam super. Nudził.

Offline BlackTiger

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 705
  • Wyróżnienia:
Odp: Literatura
« Odpowiedź #269 dnia: Październik 07, 2013, 22:11:14 »
Dla młodzieży jest seria z Tereską i Okrętką. Na wikipedii są wypisane tytuly. Ale spokojnie można przeczytac. Ja polecam ślepe szczęście... mozesz najoierw sama przeczytac ale  pamiętam że mnie ta książeczka bardzo zafascynowała.

Dla twych dziewoj jeszcze fajne mogłoby byc Ucho od śledzia ale to juz innej autorki.


Ja tam lubię nawet literaturę polską. Wcale taka okropna nie jest. Chociaz fakt po tę typowo kobiecą nie sięgam bo to przewaznie zwykłe obyczajowki a mnie takie trochę nudzą.