To znów ja

Ale tym razem nie powieść, a coś w rodzaju zbiorowej biografii...
"Cudowne lata. Opowieści o miejscach i czasach, w których dorastali..."Czytanie tej książki to jakby oglądanie wspólnie z jej bohaterami zdjęć w zbiorowym albumie. Każdy z nich otwiera "swoją" stronę i zaczyna snuć krótkie opowieści : o widzisz, to wiadukt
"W podstawówce urywaliśmy się z chłopakami z lekcji, by polecieć na wiadukt. Wiadukt w samym środku miasta, z którego widać tory biegnące w daleki świat, w słońcu, budził marzenia chłopaka z małego miasta" (Mirosław Baka), a to Fabryczna, wrocławska dzielnica
"W takiej dzielnicy trzeba było mieć silny charakter (...) starsze chłopaki czaiły się w krzakach i wyłapywały małolatów, łupiąc nas po dwadzieścia, pięćdziesiąt groszy" (Władysław Frasyniuk), och! a to białostockie Bojary
"Piękne, stare drewniane domy, ale też widoczna bieda, która nadawała miejscu koloryt. Pamiętam te drewniane "koronki" u wejścia przy belkach sufitowych (...) Jak widzę gdzieś podobne domy, serce mi zaczyna mocniej bić" (Kayah).
"Cudowne lata..." to spotkanie nie tylko z dzieciństwem sławnych Polaków, ale przede wszystkim z tym co było charakterystyczne w minionych epokach: szpulowe magnetofony, spodnie dzwony, fryzury na Beatlesów, kartonikowe bilety pociągowe, perfumy "Być Może", papierosy "Sporty", "Klubowe", proszek do prania IXI, objazdowe kina i pierwsze filmy na prześcieradłowych ekranach i wiele innych kultowych "gadżetów". To takie kulturowo-obyczajowe smaczki, które niejednokrotnie wzruszają, rozśmieszają, a także... straszą. W każdej opowieści o nich usłyszymy.
Usłyszymy także o pięknych przyjaźniach, które trwają do dziś (Mirosław Baka i Giovanni), o miłościach, których rzadko doświadczyć można w dzisiejszych czasach (rodzice Urszuli Dudziak), o klimatycznych miejscach, żywcem wyciętych z filmowego kadru (rodzinna Alwernia jawi się we wspomnieniach Andrzeja Grabowskiego niczym miasteczko z "Amarcord" Felliniego).
I choć czasy dzieciństwa naszych bohaterów były z różnych powodów trudne, to w każdym z nich wyczuć można nutę nostalgii, tęsknoty za tym, co minęło. I żal przewija się czasem przez karty książki. Żal za wyburzoną kamienicą, za zabetonowaną łąką, za ukrytą za morzem reklam starówką, za oszpeconym współczesną rzeźbą ryneczkiem (pasującą do tego miejsca jak kwiatek do kożucha).
"Cudowne lata..." nie czyta się, a wręcz pożera. I to wszystkimi zmysłami. Obserwuje się miejsca, smakuje potrawy, dotyka pamiątek, słucha dźwięków, których dziś już raczej nie doświadczymy.
Opowiadają o nich: Artur Andrus, Gosia Baczyńska, Mirosław Baka, Henryk Chmielewski, Urszula Dudziak, Wojciech Fibak, Władysław Frasyniuk, Jan Frycz, Andrzej Grabowski, Kayah, Wojciech Mann, Marek Niedźwiecki, Małgorzata Niezabitowska, Małgorzata Ostrowska, Cezary Pazura, Jan Peszek, Sławomir Shuty, Staszek Sojka, Muniek Staszczyk, Joanna Szczepkowska, Borys Szyc, Krystyna Tkasz, Tymon Tymański, Adam Woronowicz, Zbigniew Zamachowski, Maciej Zień.
Jak widzimy, mamy tu szeroki wachlarz osobowości. Warto zajrzeć do krainy ich szczęśliwości.
Jedynymi zdjęciami bohaterów i miejsc z nimi związanych są te, które "otwierają" ich rozdział. Kolorowe, duże (na dwie strony), z czasów współczesnych. Trochę mnie to rozczarowało, bowiem spodziewałam się większej kolekcji. I nie tyle fotografii bohaterów, ile tych dawnych cudownych miejsc. Nie jest to jednak sprawa, która mogłaby znacząco zakłócić moje wrażenia co do odbioru tej książki. Są one jak najbardziej pozytywne.
Moja ocena: 5/6
