A ja się obawom Mintka nie dziwię. W tym musi coś być. Nie każdy musi obchodzić świąt w wymiarze sakralnym, ale zdecydowana większość jednak chodzi ze święconką, maluje pisanki, jeździ do rodziny, polewa się wodą, podtrzymuje tradycje. "Nie obchodzę Wielkanocy" brzmi tak jak ostentacyjny protest lub spełnianie czyjegoś nakazu, zwłaszcza jeśli pada z ust dojrzałego mężczyzny. No nic, poczekamy, nie chciałabym, żeby się okazało, że jest w jakiejś podejrzanej organizacji. Maria raczej nie da sobie z tym rady...
A może tak sobie powiedział i nic to nie znaczy - w końcu to nasi kochani scenarzyści;)