No ale przyznaj tak szczerze - czyż każdy z nas żeby poczuć się spełniony i zaspokojony koniecznie musi zaczytywać się Joyce'em, zachwycać filmami Bergmana i wyławiać każda nutkę z koncertów Rachmaninowa?
Oczywiście, że nie. Mamy szeroki wybór gatunków muzycznych, książek i twórców filmowych żeby każdy znalazł coś dla siebie. Co nie zmienia faktu, że disco-polo to fatalna muzyka. Wszystkie melodie są na jedno kopyto, głosy wokalistów brzmią identycznie, ponieważ są syntetyzowane i przetwarzane a teksty piosenek opowiadają o dupie Maryni.
"Majteczki w kropeczki, łohohohoh" - co wniósł ten tekst do Twojego życia? Albo "cztery osiemnastki tylko w moim samochodzie, to jest teraz trendy, to jest teraz w modzie"? Nie wmówisz mi, że ktokolwiek znajduje w tej muzyce jakąkolwiek wartość.
Nie wiem co masz do "Świata według Kiepskich" (uwielbiam ten serial)
Jakoś nie bawi mnie tak zwany po angielsku
toilet humor. Film, którego akcja w połowie toczy się wokół wspólnego kibla, a w połowie wokół picia piwa... no cóż. Odpowiedź nasuwa się sama.
moim zdaniem o wiele bardziej prymitywne i idiotyczne są (...) literatura choćby takiego "fizjologa" jak Coehlo.
Ja wiem, to bardzo modne nie lubić Coelho. Pytanie do osób, które go "nie znoszą" - ile książek przeczytaliście? Bazujecie na własnej wiedzy czy tym, co piszą na Kwejk.pl?
Paulo Coelho pisze w sposób specyficzny. Do mnie do końca nie przemawia, podobnie jak Exupery, bo mam wrażenie że pisząc poszczególne zdania piszą je z myślą o tym, żeby były cytowane. Kreowanie sentencji na siłę do mnie nie przemawia.
Ale że Harlequiny są ambitniejsze (czy też: "lepsze") od Coelha... to zabawne. Przeczytaj poniższy fragment i zastanów się nad tym jeszcze raz.

"- Mówię poważnie. (...) Ustatkował się i zrobił dyplom.
- Zrobił dyplom?! Niesamowite! (...) Ale chyba nie jest prawnikiem? Nigdy o nim nie słyszałam.
- Nie, nie jest prawnikiem, ale... - zawiesił głos - znanym proktologiem.
Faith oniemiała. Zachłysnęła się winem, a pozostałą zawartość kieliszka wylała sobie na bluzkę. Z trudem łapała oddech".
(Barbara Delinsky, "Specjaliści od rozwodów")
No Boże drogi, co to za szmira!
Nie zgodzę się również z tym, że DP leci na imprezach gdzie "ludzie są pijani i nic ambitniejszego nie przyswajają". No co, kurczę - przy Chopinie maja tańczyć?
Rozumiem, że wyróżniasz tylko dwa typy muzyki? Disco-polo i muzykę poważną? Głupio gadasz, takie argumenty na siłę wymyślasz. A gdzie, w Twoim systemie klasyfikacji podziała się cała muzyka taneczna? Dance, r&b, funk, nawet techno i elektro? Również muzyka pop, do której ludzie bawią się doskonale?
Co zatem powiesz o moim teściu - ma całą kolekcję płyt z DP i w każdej wolnej chwili ogląda POLO-TV - prymityw? 
Dlaczego od razu "prymityw"? Bynajmniej. Nie znam go, więc nie wiem jakim jest człowiekiem. Być może bardzo wysoko wykształconym, albo niesamowicie inteligentnym. Po prostu ma fatalny gust, ale na szczęście gust jak tyłek - każdy ma swój.
