Nie przypadł do gustu, za ciężki czy co z nim nie tak było?
Wszystko. Dobrze pamiętasz, że na iberystyce.

Ale jedyny przedmiot na którym mi się podobało, to był angielski... i wtedy uznałam, że chyba coś nie tak. Siedziałam na historii Hiszpanii i zastanawiałam się co ja na Boga tam robię. Że gdyby opowiadali o historii Ameryki, to co innego. Anglii nawet. Ale co mnie obchodzi Hiszpania? I ich zwyczaje?
Wykładowcy powtarzali, że "jak już państwo pojedziecie do Hiszpanii", "jak będziecie państwo tłumaczami języka hiszpańskiego"... a ja myślałam tylko: NIE CHCĘ. Ani tego, ani tego.
Próbowałam jeszcze przenieść się na filologię angielską, ale mi nie umożliwili.

Chyba nasuwa się samo, na co za rok?

eM, skąd wiesz, że jestem koziorożcem?

Ja nadal nie do końca wierzę, że się zdecydowałam na ten "przewrót życiowy", jak go ładnie nazwałaś.
