Autor Wątek: Odchudzanie  (Przeczytany 61964 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Klaudia

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2494
  • Płeć: Kobieta
  • Wyróżnienia:
Odchudzanie
« dnia: Czerwiec 11, 2012, 09:16:11 »
Z pewnością wiele z Was kiedyś się odchudzało, bądź robi to teraz. Macie jakieś sprawdzone metody, jakieś ćwiczenia?
I najważniejsze co sądzicie o odchudzaniu, czy dobrze wpływa na nasz organizm, czy jednak małymi krokami go wyniszcza?
Zapraszam do dyskusji!  :th_0girl_dance:

Offline Skorpionica

  • Zaawansowany
  • ****
  • Wiadomości: 774
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 11, 2012, 12:11:22 »
Odchudzanie?? U mnie wygląda tak: "od jutra się odchudzam".
Nie mam zamiaru pozbywać się tylu słodkości-przyjemności. Życie jest momentami wystarczająco gorzkie. Poza tym: jak można pić suchą kawę?? ;)

Ja uważam, że wystarczy racjonalne odżywianie i trochę ruchu. Jestem leniwcem co do sportu, ale uwielbiam rolki. Więc jak jest ciepło to na nich spalam. Niestety mam okazję tylko w ciepłe miesiące na nich jeździć. A w zimne  wsiadam(ale to baardzo rzadko) na rower stacjonarny.


Offline Justek

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2302
  • Płeć: Kobieta
  • we are only the sun
  • Wyróżnienia:
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 11, 2012, 12:26:35 »
Ja kiedyś próbowałam się odchudzać, ale było to zawsze baaardzo krótkotrwałe i baaardzo śmieszne, szczególnie dla ludzi z otoczenia. Pamiętam jak wysłałam sąsiada po otręby, a mało się biedny ze śmiechu nie udusił!, bo sobie chciałam jakieś tam placuszki usmażyć- wyszły okropne, nie dało się przełknąć, ale jako że dumne ze mnie stworzenie to oczywiście żywiłam się tym cały dzień i poszłam spać głodna oraz zła :th_girl_haha:

Niestety za bardzo kocham słodycze i w ogóle jedzenie, aby zrezygnować z tego wszystkiego tylko po to, by ładniej i zgrabniej wyglądać. Owszem, czasem troszkę zazdroszczę ślicznym, szczupłym dziewczynom, które nie muszą się czuć głupio, gdy latem wskakują w bikini lub chociażby w krótkie spodenki, które ja zakładam dopiero od niedawna, wcześniej się wstydziłam. Ale co poradzę? Nie dość, że głodomor ze mnie to jeszcze leń patentowany, nie ma szans, abym zaczęła biegać lub uprawiać jakiś sport, tym bardziej, że większość mam zabronioną przez lekarza :P

Za to tak jak Skorpionica- lubię rolki. Dodałabym do tego jeszcze łyżwy, rower i pływanie, które dzięki temu, że basen mam przy szkole- mogę uprawiać o każdej porze roku. Poza tym sporo chodzę, bo spacerem tego nazwać tak do końca nie można, bowiem ze szkoły na przystanek codziennie przedzieram się przez calutkie miasto, ale obrałam sobie taką trasę, że zwykle jest to dla mnie przyjemne, no i pożyteczne, bo co trochę ruchu, to zawsze zdrowiej...ja nawet myślę, że to dzięki temu jeszcze trochę trzymam linię :D TROCHĘ :D

Offline eM

  • Kryminalny Zuch
  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 276
  • Płeć: Kobieta
  • upadły anioł
    • M.O
  • Wyróżnienia:
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 11, 2012, 12:51:02 »
Poza tym: jak można pić suchą kawę?? ;)
Można  ;D Ja tylko taką piję. Nawet jak dodam jedną łyżeczkę cukru to wydaje mi się za słodka. A jeżeli z mlekiem, to tylko rozpuszczalna i z mojego sklepiku szkolnego  smilie_girl_299 ...No i jeszcze mrożona (którą ostatnio pierwszy raz, sama zrobiłam) - tu toleruję i mleko i cukier  ;D Tylko dwie łyżeczki a słodka jest niesamowicie.

Łatwo się mówi - trochę ruchu i racjonalne żywienie, ale jak się jest grubym od dzieciństwa to takie łatwe nie jest  :P Że też siostry wdały się w rodziców, a ja musiałam w babcie  ::)
Trochę obserwowałam osoby odchudzające się i mam dwa wnioski  ;D
- łatwiej jest schudnąć osobie, która ma więcej do zrzucania. Przykład - Magda Gessler. Czytałam, że ograniczyła skrobie, mniej je a jak ładnie i szybko schudła.
- łatwiej jest schudnąć osobie, która wcześniej nie stosowała żadnych diet, wzięła się za to raz a porządnie i nie ma 'rozwalonego' metabolizmu  :-\
(ale mi tego wyszło  ;D)

Hey, little rich girl!

Offline mala_mi

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 30
  • Płeć: Kobieta
  • Carpe diem
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 11, 2012, 12:52:28 »
Sama miałam wiele pomysłów na odchudzanie jak bylam na przełomie gimnazjum a liceum. Pamietam jak zrezygnowałam na pół roku z słodyczy (ćwiczyłam przy tym )ale nic mi to nie dało. Z czasem stwierdziłam, że nie mam zamiaru się odchudzać. I od tej pory nie jestem na żadnej diecie (jem wszystko). Od 4lat utrzymuje tą sama wagę.
Staram się jedzić często na rowerze, długie spacery. I jest git, nie narzekam. 
"Ci, którzy kochają, sami sobie kształtują sny"

Offline Sylwia

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 377
  • Płeć: Kobieta
  • #siatkówka
    • Siatkówka najpiękniejszym sportem
  • Wyróżnienia:
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 11, 2012, 14:24:26 »
A ja schudłam, i czuje się lepiej, jestem sprawniejsza i mam lepsze oceny z wf-u. ;) Nie stosowałam żadnych diet, tylko postanowiłam sobie i koniec. Jednego wieczoru mama wołała mnie na kolację, ja oglądałam wtedy Igłą szyte i powiedziałam, że nie chcę jeść, i od tego się zaczęło. Wtedy powiedziałam sobie, że chcę schudnąć, a gdy już mi się uda to spełnię swoje marzenie. To było zimą, szaro ponuro to w ogóle nie chciałam jeść, czasem i się głodziłam, potem stopniowo jadłam. Przez jakiś czas zero słodkiego (odmówiłam sobie na Wielki Post) . Do dziś nie jem białego pieczywa, gdy dziś rano spróbowałam, to mi nie smakuje, przyzwyczaiłam się do ciemnego i tak już zostanie.
Wystarczy silna wola i tyle! :) Dziwne schudnąć w zimę, gdzie prawie w ogóle się nie ruszałam.  smilie_girl_289

Mysza_99

  • Gość
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 11, 2012, 14:44:22 »
Pamiętam jak wysłałam sąsiada po otręby, a mało się biedny ze śmiechu nie udusił!, bo sobie chciałam jakieś tam placuszki usmażyć- wyszły okropne, nie dało się przełknąć, ale jako że dumne ze mnie stworzenie to oczywiście żywiłam się tym cały dzień i poszłam spać głodna oraz zła :th_girl_haha:
Ja też robiłam te placuszki - tyle tylko, że je zmodyfikowałam i zamiast dawać naturalny serek, który jest fuj i którego nie lubię od najmłodszych lat, dawałam sobie serek waniliowy, odwracałam proporcje i w ogóle wychodziło mi to słodkie - jak ciasteczka :D

Ale tak a'propo otrębów, które generalnie lubię, to przypomina mi się zawsze rodzinna anegdotka. :D Moja ciocia też postanowiła się odchudzać i właśnie kupiła sobie otręby. Przyjechała do nas (mnie wtedy na świecie nie było, ale do domu wtedy dziadków, teraz naszego) taka ciotka, która miała swoje gospodarstwo. No i ciocia Basia tak sobie przygotowuje posiłek - zalała te otręby mlekiem, jogurtem, cz czymś tam - na co ciotka Dziunia wpadła w histeryczny śmiech, po czym wydusiła z siebie: "Dziecko, u mnie na wsi, to nawet świnie lepiej jedzą" :D I tak mi się te otręby właśnie kojarzą. :D

Odchudzanie... u mnie to wygląda dokładnie tak:
Odchudzanie?? U mnie wygląda tak: "od jutra się odchudzam".
Nie mam zamiaru pozbywać się tylu słodkości-przyjemności. Życie jest momentami wystarczająco gorzkie. Poza tym: jak można pić suchą kawę?? ;)
Szczupła nie bywałam nigdy, więc jakoś specjalnie za tym nie tęsknię. Bywało mnie dużo mniej i owszem, do tego chciałabym wrócić, ale nawet nie ze względu na to, że wtedy jestem jakaś urodniejsza, tylko przez wzgląd na moją nogę, która nosi teraz trochę za dużo i po prostu boli jak dzika. Generalnie jednak mogę się dietować do upojenia, od marca próbowałam kilkukrotnie, ale moje hormony jeszcze nie wróciły do normy i czy jem normalnie, czy jem nienormalnie waga i tak się niewiele zmienia. Wiadomo, że niektóre sprawy są indywidualną sprawą dla organizmu, widocznie mój musi jeszcze poczekać.

Poza tym.. ja właściwie nie jem jakoś wybitnie niezdrowo, słodko, tłusto. Wręcz przeciwnie. Kocham mięsa, często je przyrządzam, ale 90% w foli, bez dodatku grama oleju, czy innego tłuszczu, ewentualnie gotuję (pozostałe 10% to mielone, które mogę pasjami - a niestety najlepiej smakują usmażone na oleju). Jem dużo drobiu, który generalnie jest zdrowy i chudy. Jem dużo warzyw i owoców, bo to moja druga podstawa wyżywieniowa. Pierwszą jest nabiał - jajka, serki, jogurty, mleko... muszę mieć i koniec. Krzysiek się śmieje, że jestem chora, jak nie mam palety jogurtów w lodówce. Ale... no ja tym się głównie żywię. Za to nie muszę mieć pieczywa - nauczyłam się żyć bez i czasami, jak mam ochotę zjem pół bułki, czy 2 kromki - np. do jajecznicy, ale tak generalnie to nie, a jak K. jest w delegacji, to w ogóle nie kupuję, bo i po co. Tak samo mam z ryżem i makaronem. Nie, że dopadła mnie ducanowa obsesja i skoro zaleca wyeliminowanie, to wyeliminowałam. Po prostu nie lubię. Nie kręcą mnie potrawy makaron + sos. Jasne, od czasu do czasu zjem spaghetti, czy tam potrawkę z kurczaka z ryżem, ale żebym musiała akurat to jeść, to zupełnie nie. Zjem, jak robię na życzenie, bo sama sobie nigdy tego nie życzę. Jedynym węglowodanowym wyjątkiem, bez którego nie mogę się obejść jest kasza gryczana. Kasza + maślanka - jak mawiał mój dziadek: królewskie danie. Coś w tym jest, bo jadam z szacunkiem, jakbym jadła co najmniej kawior. Ostatnio ugotowałam sobie (bo szlachetne podniebienie małżonka oczywiście odmówiło skosztowania) gulasz z ozorków, do tego właśnie kasza gryczana i maślanka. Już dawno nie jadłam nic tak dobrego. I już dawno nie widziałam takiego potępienia i zniesmaczenia w oczach K. :D Dużo piję. Kawa, soki, czasem woda, czasem herbata. Są takie dni, że mniej, a są i takie, że i 3 litry to mało.

I tak naprawdę to wszystko, co jadam.. tak regularnie. Owszem - porą letnią zjem loda, czasem mam dzień na czekoladę, np. kiedy wydaje się, że ta czekolada to sprawa życia i śmierci - zwłaszcza, kiedy kawa zawodzi, a powstanie z łóżka wydaje się rzeczą niewykonalną. Czekolada ma magiczną moc, która naprawdę dodaje siły. I poprawia humor. Ale to też nie jest tak, że tabliczkę czekolady jem co drugi dzień. Nie... raz w miesiącu - albo nawet nie. Ciasta... nie muszę mieć, ale jak gdzieś są, to sobie skosztuję. Sama nie piekę, bo ja to tak średnio, a sam K. też całego nie zje. Znaczy no... piekę na jakieś okazje, ale tak żeby zawsze mieć w domu, to nie. Słodyczy poza tym nie jadam - nie czuję potrzeby. Chyba, że najdzie mnie ochota. Tylko problem polega na tym, że mnie nie nachodzi. Nie nachodzi mnie zazwyczaj ochota na hot-dogi, kebaby, hamburgery. Nie mówię, że nie odwiedzam McDonalda, bo i owszem, ale to jak jest okazja, a okazje są rzadko. Już częściej jakaś pizza się napatoczy - zazwyczaj jako uczczenie wypłaty, czyli raz w miesiącu po 10. Chociaż i to nie jest regułą.

I tak naprawdę jak sobie popatrzę na to, co jem przez cały dzień, na to, czego w ogóle nie jadam, na to, o jakich godzinach jadam i z jaką częstotliwością... to... no nie powinnam mieć z wagą problemów. Ale geny, hormony, siedzący tryb życia i słaba przemiana materii robią swoje. Trudno. Z tego tytułu nie planuję się katować dietami całe życie, albo wydawać spore pieniążki na dietetyka. Jestem jaka jestem. :D Sport w grę nie wchodzi - a zresztą... ja i sport? Średnio. Ale muszę przyznać, że za basenem tęsknię i myślę, że on trochę podrzeźbiłby moją sylwetkę. Póki co, pozostaje czekać aż wszystko 'samo' wróci do normy. Ja mogę trochę dopomóc, ale nie planuję sobie odmawiać moich małych przyjemności. :D


Offline stella

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 123
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 11, 2012, 17:10:25 »
Odchudzanie?? U mnie wygląda tak: "od jutra się odchudzam".
Nie mam zamiaru pozbywać się tylu słodkości-przyjemności. Życie jest momentami wystarczająco gorzkie.
U mnie też tak to wszystko wygląda. Często w nocy, już gdy leżę w łóżku myślę sobie: może jutro pobiegam ? Myślę co na siebie włożyć, jaką trasę obrać. Ale gdy wstaje rano sama się śmieje ze swoich wczorajszych myśli smilie_girl_101

Pamiętam, gdy byłam mniejsza, byłam chuda, ale później moja babcia również brała udział w żywieniu mnie, bo przez jakiś czas mieszkaliśmy z nią. A jak to babcia, ładowała na talerz sporo jedzenia, jak na kilkuletnią dziewczynkę. Moja babcia nie należy też do osób, które lubią wyrzucać jedzenie, więc gdy już mówiłam, że nie mogę, no to proponowała bym zjadła za mamę, za tatę, za ciocię, wujka... za rowerek...
Później, w podstawówce i trochę gimnazjum byłam naprawdę pulchna. Teraz chuda nie jestem, otyła też nie, ale krótkich spodenek nie noszę (mówiąc krótkie myślę takie do połowy ud), noszę takie do kolana. Ale nie zamierzam się katować dietami, bo jestem taka, jaka jestem i nie zamierzam rezygnować z przyjemności tylko dlatego, że komuś może to przeszkadzać (choć nigdy nie miałam sytuacji żeby komuś przeszkadzała moja waga smilie_girl_253).

Kiedy patrzę na niektórych ludzi z mojego otoczenia naprawdę ich podziwiam, a czasem wręcz stawiam sobie ich przykład jako ten, którego nigdy nie powinnam naśladować. Podzielę się z Wami kilkoma historiami.
Chodziłam do podstawówki z pewną dziewczyną, która od małego była dość pulchną dziewczynką. Razem z nami w klasie był chłopak, który mówił na nią 'gruba'. Zwracało mu się uwagę, ale M. mówiła, że jej to nie przeszkadza. Kiedy nasz rocznik poszedł do gimnazjum, już nie byłyśmy razem w klasie, ale zauważyłam, że coś długo nie chodziła do szkoły. Okazało się, że M. zaczęła się odchudzać i... wpadła w anoreksję. Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz od długiego czasu naprawdę się przeraziłam. Była taka chudziutka. Teraz wszystko jest w porządku. Jest chuda, ale nie tak przeraźliwie, jak była w gimnazjum. Teraz jest naprawdę dobrze.
Kolejny przypadek to dziewczyna, która też zaczęła się odchudzać. Moim zdaniem w ogóle tego nie potrzebowała. Przestała jeść i schudła, wygląda ładnie, ale totalnie rozregulował jej się cykl miesiączkowy. Chyba nawet rok nie miała okresu. Teraz czasem widzę ją jak idzie miastem, ma efekt jo-jo. Ale według mnie wciąż wygląda ładnie smilie_girl_307
Kolejna dziewczyna, rok starsza ode mnie. Pamiętam ją z podstawówki. Była dość potężna. Później znalazła chłopaka i zaczęła się dla niego odchudzać. Przez pewien czas jadła jeden mały jogurcik dziennie. Zrobiła się okrutnie chuda. Jakby dopiero co ją z Oświęcimia przywieźli. Cały czas jej było zimno i miała podkrążone oczy. Teraz chyba zmądrzała, bo wygląda lepiej. I dobrze!
Moja znajoma cały czas jest na dietach. Czasem jakaś dieta jej pomoże, ale nie każda. Jej organizm się całkiem rozregulował i czasem potrzeba kilku dni żeby (jak ktoś coś teraz je, niech to odłoży :th_girl_haha:) zrobić kupę.
I ostatnia osoba. Jest nią moja koleżanka i tak, jest otyła. Ale jest tak niesamowicie radosna, wesoła i pełna energii, że nawet nie warto porównywać jej z niektórymi chudymi i snobistycznymi laskami. Czasem jest mi jej szkoda, bo nie raz A. spotyka się z okrutnymi ludźmi, którzy się z niej naśmiewają albo obrażają, czasem zastanawiam się dlaczego, przecież jej nie znają... Ale cieszę się, że A. ignoruje tych ludzi i takie uwagi jej nie załamują.

Jak widać opinia znajomych, ludzi z zewnątrz dla niektórych jest bardzo ważna. Czasem, nawet dość płytkim stwierdzeniem możemy zniszczyć komuś życie...

Offline Fabienne

  • Music whore.
  • Pink Cadillac
  • *****
  • Wiadomości: 167
  • Crazy people should not be left alone.
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 26, 2012, 10:57:34 »
Jak byłam mała,  byłam chuda jak patyk. Jak wyszłam z gimnazjum- zaczęło się tycie.
Tak po prostu, bez niczego, z dnia na dzień było mnie coraz więcej. Doszło do tego, że po prostu nie mogłam na siebie  patrzeć w lustrze (doprawiłam się tak tabletkami), po prostu przeszkadzał mi zwisający brzuch, nogi jak parówki, tyłek jak baleron. W tym momencie ważę 13 kilo mniej. Szczerze mówiąc rezultatów jako takich w lustrze to sama nie widzę (tzn. jasne, mam trochę mniejszy brzuch, tyłek juź mi tak nie zwisa), ale na wadze i w ubraniach bardzo widać. Spodni już bez paska nie założę (muszę się wybrać na zakupy po coś mniejszego). Powiem Wam, że świadomość tego, że scuhdło się tak dużo, jest naprawdę satysfakcjonująca. I chociaż do pełnej satysfakcji brakuje jeszcze wymarzonych 10 kilo, to i tak jestem na dobrej drodze.

Offline EdySziA

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 403
  • Płeć: Kobieta
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 26, 2012, 11:29:24 »
Powiem Wam, że świadomość tego, że scuhdło się tak dużo, jest naprawdę satysfakcjonująca.

To prawda!:) Ja już zaczynam gołym okiem widzieć że mój brzuch jest mniejszy. Ostatnio nawet założyłam spodnie których długo nie nosiłam. No i dawniej to mnie opinały a teraz normalnie na mnie wiszą :D
Ale Fab, z tego co wiem to Ty jesteś na diecie? ;) Mi się udaje chudnąć bez diety! Może nie opycham się tak strasznie, ale słodycze to codziennie wcinam :D Jedyne co, to zaczęłam pić zieloną herbatkę (tak swoją drogą, kiedyś była dla mnie ohydna, a teraz nawet lubię jej smak! :) ), dodałam ćwiczenia i duuużo wody i efekty są.. :)

Offline Kompaktowa

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 771
  • Płeć: Kobieta
    • Artistic Souls
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 26, 2012, 11:35:39 »
A ja w dosyć nietypowej sprawie. :P
Otóż, jak zgrubnąć? :D
Nie mówię jakoś bardzo, nie wiadomo ile przytyć, ale chciałabym nabrać trochę ciałka, o.
Babcia mówi żebym piła codziennie kubek mleka, ale nie wiem czy coś mi to da.

Jedyne co, to zaczęłam pić zieloną herbatkę (tak swoją drogą, kiedyś była dla mnie ohydna, a teraz nawet lubię jej smak! :) )
Zielona herbata jest pyszna! :D
W szczególności uwielbiam z Herbapol herbatę z pigwą, mniam! :D

Offline EdySziA

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 403
  • Płeć: Kobieta
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 26, 2012, 11:45:16 »
Zielona herbata jest pyszna! :D
W szczególności uwielbiam z Herbapol herbatę z pigwą, mniam! :D

Piłam też zieloną herbatę z pigwą, tylko ona nie była w torebkach i wkurzała mnie ta pływająca trawa w szklance :D Ale za to na końcu zjadałam sobie kawałeczki pigwy które są mniam :D Teraz piję z maliną i marakują, też pyszna :)

A mi się przytyło kiedy ograniczyłam ruch do minimum :P Zakończyłam edukację, siedziałam w domu no i się tyło :P

Offline Kompaktowa

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 771
  • Płeć: Kobieta
    • Artistic Souls
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 26, 2012, 12:21:53 »
Piłam też zieloną herbatę z pigwą, tylko ona nie była w torebkach i wkurzała mnie ta pływająca trawa w szklance :D Ale za to na końcu zjadałam sobie kawałeczki pigwy które są mniam :D Teraz piję z maliną i marakują, też pyszna :)
Padłam, fajnie to zabrzmiało!  :th_girl_haha:
Ooo, takiej nie piłam muszę kupić, bo mam jeszcze w domu z gruszką i jest średnia. ;)

A mi się przytyło kiedy ograniczyłam ruch do minimum :P Zakończyłam edukację, siedziałam w domu no i się tyło :P
Sęk w tym, że kiedy chodziłam do szkoły, to miałam zwolnienie z WF'u + klasa informatyczna robi swoje - ok 15 godz. siedzenia przy komputerze w samej szkole. :P
Już mnie wkurza kiedy ludzie pytają "Nie masz czasem anoreksji?" - Nie, nie mam! Mam taką przemianą materii i zawsze byłam szczupła. smilie_girl_099
Zatem jeśli by mi przybyło trochę ciałka nie pogardziłabym, ot co. ;)

Offline EdySziA

  • Art's Souls
  • *****
  • Wiadomości: 403
  • Płeć: Kobieta
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 26, 2012, 12:46:22 »
Cysiu, ja też byłam baaardzo szczupła! Jadłam też dużo żeby coś przytyć bo to jednak za ładnie nie wyglądało, a i tak to nic nie dawało. No i w końcu przytyłam ale aż za dużo :D i sama nie wiem, czy to tylko kwestia ograniczenia ruchu, czy też problemy hormonalne.

Offline Maleńka

  • Przyjaciel Forum
  • *****
  • Wiadomości: 2304
  • Płeć: Kobieta
  • Don't be afraid!
  • Wyróżnienia:
Odp: Odchudzanie
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 26, 2012, 12:48:45 »
U mnie jest ograniczenie ruchu + fast foody i efekt gotowy...
A po pracy jestem tak zmęczona, że nawet nie mam siły na żadne ćwiczenia, a diet nie chcę stosować bo uwielbiam jedzenie...
Nie ma już dla mnie nadziei ;)
Nie przeglądaj forum anonimowo :) Dołącz do nas, zarejestruj się już dziś ;) Zapraszamy <komputer>