A jeśli chodzi o aktywność ruchową to jakakolwiek by nie była, najlepiej wychodzi i działa odchudzająco rankiem, przed śniadaniem a minimum 12 godzin po ostatnim posiłku. Organizm nie ma wtedy innego wyjścia jak czerpać energię z własnych zasobów tłuszczowych.
Ale jest niezdrowa i generalnie niewskazana, ponieważ człowiek głodny nie posiada zbyt wiele energii, a aby trening był efektywny energia jest jednak wskazana

W ten sposób, który Ty wskazujesz nietrudno o zawroty głowy, nudności, osłabienie. Dlatego ćwiczyć należy po zjedzeniu małego posiłku na godzinę przed ćwiczeniami, zaś po spożyciu dużego posiłku należy odczekać minimum dwie godziny nim zaczniemy ćwiczyć. W ten sposób ćwiczenia nas nie wykończą i dadzą najlepszy efekt.
W końcu nie chodzi o to, aby się "zarzynać", ale żeby w zdrowy sposób zgubić zbędne kilogramy i wyrzeźbić sylwetkę
Ćwiczę, ćwiczę i teraz to bym chciała jakąś taką dobrą dietę, tylko byle była skuteczna i nie obciążała mojego organizmu.
Macie jakieś sprawdzone? Albo może słyszeliście jakieś dobre opinie o jakiś? 
Skoro ćwiczysz z Ewą, to może najprostszym sposobem jest zastosowanie się do jej rad względem odżywiania? Pisze o nich w swojej książce "Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską", w której znajdziemy 30 przykładowych przepisów na niezbyt kaloryczne, ale dostarczające nam wystarczającą dawkę energii posiłki. Ja nie mam w sobie tyle motywacji, aby wszystkie elementy z tej książki wprowadzać w życie, ale np. zrezygnowałam z pszenicy, zamieniając ją na produkty żytnie. Jem ciemny, pełnoziarnisty chleb, ciemny makaron, ciemny ryż. Mąkę pszenną zamieniłam na żytnią i np. naleśniki, które wczoraj zrobiłam na bazie tej mąki są pysze i bardzo sycące

Z ziemniaków nie zrezygnowałam, ponieważ je lubię, a jak pisze Ewa: nie one same są bardzo kaloryczne, lecz to co do nich dodajemy (różne sosy itp.). Zaprzyjaźniłam się z owocami (w zastępstwie słodyczy, które ograniczyłam do minimum), muesli i jogurtem naturalnym, mniam! Poza tym dużo warzyw, unikanie smażonych potraw na rzecz potraw gotowanych/pieczonych.
Wydaje mi się, że proste i stopniowe zmienianie nawyków żywieniowych jest lepsze niż te wszystkie diety cud